Zamknij

Konferencja szefa KPRM. Po 8 szczepieniach wystąpiły niepożądane skutki

07.01.2021 16:15
  Konferencja w kancelarii premiera
fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ

Czwartkowa konferencja prasowa w kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego dotyczyła dalszego procesu szczepień przeciw Covid-19 w Polsce. Padły szczegóły dotyczące dowożenia pacjentów do punktów szczepień z miejsc tzw. wykluczonych komunikacyjnie. Rząd zwróci gminom 80 proc. kosztów, które samorządy poniosą na dowiezienie pacjentów.

Konferencja prasowa w kancelarii premiera dotyczyła procesu szczepień przeciw Covid-19 w Polsce. Szef KPRM Michał Dworczyk podał, że pierwszą dawkę szczepionki przyjęło już w Polsce ponad 177 tys. osób. To trzeci wynik w państwach Unii Europejskiej, po Niemczech i Włochach.

Proces szczepień omawiali z Michałem Dworczykiem wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Paweł Szefernaker oraz prezes Agencji Rezerw Materiałowych Michał Kuczmierowski. Rozpoczął szef KPRM, który mówił też o dostarczeniu (na ten moment) kolejnych 204 tys. dawek szczepionek. - Niewiele z nich zostało zutylizowanych (215). W większości z powodu mechanicznego uszkodzenia fiolki. Wystąpiło 8 niepożądanych skutków poszczepiennych (lekkich odczynów niepożądanych) - podsumował Dworczyk.

Konferencja w kancelarii premiera. Gminy zapłacą za dowóz pacjentów, rząd zwróci 80 proc. kosztów

Ministrowie Dworczyk i Szefernaker podkreślali znaczenie samorządów w narodowej strategii szczepień przeciw Covid-19. Decydujące zadanie, dotyczące dowozu pacjentów z obszarów wiejskich i miejscowości do 100 tys. mieszkańców, będzie wyzwaniem dla gmin. Wiceszef MSWiA przyznał, że część samorządów domagała się wyższej stawki zwrotu za dowiezienie pacjentów (niż 80 proc.), jednak większość zgodziła się na takie rozwiązanie.

Afera szczepionkowa

Przypomnijmy, że w Polsce wciąż nie milkną echa tzw. afery szczepionkowej. W czwartek Agencja Rezerw Materiałowych zaprzeczyła ostatnim doniesieniom "Rzeczpospolitej", zapewniając, że szpitale otrzymują tyle dawek szczepionek, ile zamawiają. 

"Rzeczpospolita" pisała, że w ostatnich dniach 2020 roku "szpitale węzłowe otrzymały od dwóch do nawet trzech razy więcej dawek, niż zamawiały". "Centrum Medyczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, które zaszczepiło z puli dla personelu medycznego aktorów, byłego premiera (Leszka Millera – red.) i dyrektora prywatnej telewizji (TVN – red.), nie było do tego przygotowane, bo planowo miało zacząć szczepić od 4 stycznia. Ale tuż przed sylwestrem naciskano na uczelnianą spółkę, żeby wzięła szczepionki, by się nie zmarnowały. I zaczęła się łapanka" – czytamy w dzienniku.

Zobacz także

"Z pełną stanowczością podkreślamy, że dawki szczepionek są dystrybuowane do wszystkich placówek zgodnie ze złożonym w systemie zamówieniem, wygenerowanym przez te placówki. Tak też było w przypadku Centrum Medycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, które złożyło 2 zamówienia, zrealizowane 28 i 29 grudnia, w sumie na 450 dawek" - oświadczył niedługo po publikacji artykułu prezes ARM Michał Kuczmierowski. Prezes ARM wskazał ponadto, że dr Ewa Trzepla - którą później w związku z nieprawidłowościami w organizacji szczepień odwołano ze stanowiska prezes CM WUM - w mailu skierowanym do Agencji "stanowczo poprosiła o dostawę przed 29.12". "Dostawa przed 04.01 wynikała z inicjatywy i na prośbę WUM" – oświadczył.

Tymczasem "Rzeczpospolita" napisała, że według jej ustaleń Trzepla trzykrotnie odmówiła przyjęcia szczepionek, ale "uległa" po obietnicy, że wejdzie wyjątek dający możliwość szczepienia rodzin medyków, a także pacjentów. Według dziennika 24 grudnia kontaktował się z nią pracownik ARM, a 27 grudnia koordynator z NFZ.

Prezes ARM: Celem jest jak najszybsza dystrybucja szczepionek

Prezes ARM wyjaśnił ponadto, że dotychczas do Polski trafiło 118 170 wielodawkowych fiolek Comirnaty. "Termin ważności szczepionki przechowywanej w temperaturze -90° do - 60°C to 6 miesięcy od daty produkcji zapisanej na fiolce i tacce. Obecnie możliwości magazynowania (w temperaturze -90° do - 60°C) są obliczone na przyjęcie i prawidłowe przechowywanie oraz dystrybucję wszystkich zakontraktowanych szczepionek. Standardowo dostarczamy szczepionki w zimnym łańcuchu (2° - 8°C)" – zaznaczył. Poinformował zarazem, że szpitale, które dysponują odpowiednim zapleczem sprzętowym, mogą otrzymywać zamrożone szczepionki. W tej chwili Agencja dostarcza w ten sposób szczepionki do kilku punktów, a kolejnych kilkanaście przechodzi kwalifikacje. "W celu uzyskania takiej kwalifikacji należy zgłosić się do ARM i uzgodnić odpowiedni proces" – dodał Kuczmierowski.

"Raz jeszcze podkreślamy, że Agencja Rezerw dystrybuuje dawki szczepionek dokładnie w takiej liczbie, w jakiej zapotrzebowanie zgłaszają szpitale. Wszystkie dane znajdują potwierdzenie w naszym systemie" – oświadczył szef ARM. "Celem ARM jest jak najszybsza dystrybucja szczepionek, by w możliwie najkrótszym czasie, jak najwięcej Polaków mogło skorzystać ze szczepień" – zapewnił.

Kuczmierowski nawiązał też do pojawiającego się w kontekście szczepień osób spoza grupy "0" pojęcia "nadprogramowych dawek szczepionki". "To sformułowanie ukute przez WUM do uzasadnienia wykonanych niezgodnie z przeznaczeniem szczepień. Zgodnie z Narodowym Programem Szczepień obecnie szczepiona jest wyłącznie tzw. grupa zero - personel medyczny" – oświadczył. 

RadioZET.pl/PAP