Zamknij

Sprzedawał lek na koronawirusa. Były działacz PSL zatrzymany

28.04.2020 21:29
Tomasz D.
fot. Facebook.com/Tomasz D.

Tomasz D., zawieszony działacz PSL nie trafił do aresztu za handel rzekomym lekiem na SARS-CoV-2. Sąd we wtorek, 28 kwietnia nie uwzględnił wniosku prokuratury o areszt. Prokuratura zapowiedziała, że złoży zażalenie.

Jak powiedział we wtorek, 28 kwietnia Polskiej Agencji Prasowej Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o tymczasowe aresztowanie 49-letniego Tomasza D. "Wobec podejrzanego nie zastosowano żadnych środków zapobiegawczych. Na pewno będziemy składać zażalenie na nieuwzględniony wniosek o tymczasowe aresztowanie" - zapowiedział prokurator.

Zobacz także

Tomasz D. twierdził, że ma lek na koronwirusa 

Podejrzany Tomasz D. był wieloletnim działaczem PSL na Pomorzu. Kilka dni temu informował w mediach społecznościowych, że ma lek na koronawirusa.

Panie prezydencie, premierze i ministrze zdrowia! Chcę zostać zarażony koronawirusem w programie telewizyjnym emitowanym na żywo z waszym udziałem jako świadkami. W ciągu pięciu minut pozbędę się koronawirusa, zażywając jedną kapsułkę, którą popiję ciepłą wodą o zmienionej strukturze. Poddam się testom, mogę pracować w szpitalu przy chorych bez jakichkolwiek zabezpieczeń

- napisał w mediach społecznościowych Tomasz D.

Historię z rzekomym lekiem na koronawirusa nagłośniły media. Wtedy polityk został zawieszony w PSL. Natomiast Pomorski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny powiadomił Prokuraturę Okręgową w Gdańsku.

Zobacz także

Prokuratura przeciwko Tomaszowi D. wszczęła śledztwo w sprawie usiłowania doprowadzenia nieustalonej liczby osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem, poprzez wprowadzenie w błąd co do rzeczywistej wartości rynkowej oferowanej na sprzedaż substancji oraz jej właściwości leczniczych i efektu terapeutycznego w zapobieganiu, oraz zwalczaniu koronawirusa.

Zobacz także

"W jego toku ustalono, że 49-letni mężczyzna za pośrednictwem strony internetowej oraz portali społecznościowych sprzedawał preparat o nazwie +NanoAstax+, który miał stanowić produkt leczniczy zapobiegający zakażeniu oraz zwalczający wirusa SARS-CoV-2. Mężczyzna rozprowadzał preparat za pośrednictwem prowadzonej przez siebie fundacji" - powiedział prokurator Duszyński.

Za "lek" trzeba było zapłacić 350 złotych

Cena preparatu wynosiła co najmniej 350 zł (opłata była zależna od dawki). Wpłaty dokonywane były tytułem darowizny na cele statusowe fundacji. Polityk nie miał pozwolenia na dopuszczenie produktu leczniczego do obrotu. Prokuratura poinformowała, że 49-latek oszukał co najmniej sześć osób. Aktualnie kwota wpłat osób pokrzywdzonych przekroczyła 11 tys. zł.

Zobacz także

Na polecenie prokuratora 24 kwietnia 2020 r. policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, dokonali przeszukania pomieszczeń zajmowanych przez podejrzewanego mężczyznę. W trakcie przeszukania znaleziono znaczne ilości opakowań zawierających substancje w postaci kapsułek i płynów, etykiety samoprzylepne z treścią wskazującą na reklamę i ofertę produktów leczniczych mających służyć do leczenia szeregu ciężkich lub nieuleczanych schorzeń takich jak nowotwory, cukrzyca, autyzm, udar. Najprawdopodobniej podejrzany polityk umieszczał posiadane substancje medyczne do własnych opakowań z etykietami.

Zobacz także

Prokurator zarzucił Tomaszowi D. popełnienie szeregu przestępstw z art. 286 § 1 kk polegających na doprowadzeniu pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd co do rzeczywistej wartości rynkowej oraz właściwości leczniczych oferowanych odpłatnie preparatów. Przestępstwo to zagrożone jest karą od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Ponadto Tomaszowi D. prokurator zarzucił popełnienie przestępstwa wprowadzenia do obrotu oraz przechowywania w celu wprowadzenia do obrotu produktu leczniczego bez wymaganego pozwolenia na dopuszczenie do obrotu. Przestępstwo to zagrożone jest karą grzywny, karą ograniczenia wolności albo karą pozbawienia wolności do 2 lat.

RadioZET.pl/PAP