Zamknij

Chora na Covid-19 nie została przyjęta do szpitala. Powód? Procedury

19.08.2020 18:41

Sosnowiec. U jednej z mieszkanek tego miasta wystąpiły niepokojące objawy chorobowe. Kobieta podejrzewała, że zaraziła się koronawirusem. Z dolegliwościami pojechała na SOR w Szpitalu św. Barbary. Według pacjentki w placówce nie otrzymała pomocy.

Koronawirus
fot. East News/Jakub Kaminski (zdjęcie ilustracyjne)

Mieszkanka Sosnowca zaczęła się źle czuć w nocy 9 sierpnia. Męczył ją straszny kaszel, nie miała jednak temperatury - czytamy na portalu dziennikzachodni.pl. Rano kobiecie zaczęły boleć mięśnie i stawy. Wtedy pomyślała, że mogła zarazić się koronawirusem.

Sosnowiec. Pacjentce z koronawirusem odmówiono pomocy?

Pani Agata z niepokojącymi objawami pojechała do przychodni. Tam odesłano ją do szpitala. Kobieta wybrała się do Szpitala św. Barbary. W namiocie natomiast lekarze odesłali ją do przychodni. Sosnowiczanka zgodnie z procedurami wybrała się znów do przychodni. Gdy zgłosiła chęć kontaktu z lekarzem, musiała czekać na teleporadę.

Zobacz także

Wtedy w domu kobieta zaczęła czuć się jeszcze gorzej. Wystąpił u niej stan podgorączkowy. Z jej relacji wynika, że lekarka "była w szoku", gdy dowiedziała się, że w szpitalu jej nie przyjęli. Poradziła, aby pani Agata pojechała do szpitala w Tychach. Tego samego dnia wieczorem u mieszkanki Sosnowca wystąpiły kolejne niepokojące objawy. Zaczął zanikać jej smak oraz węch. Miała też wysoką temperaturę. Po 22 jej mąż zabrał żonę do szpitala w Sosnowcu. 

Trzęsłam się jak galareta. Stałam wśród innych osób. Wyszedł doktor i powiedział, że skoro podejrzewam koronawirusa, to mam stąd iść. Oburzyłam się, bo nikt nie powiedział mi, gdzie mam się kierować. Czułam się bardzo źle, miałam duszący kaszel. Powiedziałam doktorowi, że od rana nikt mnie nie zbadał. Nie chciałam zajmować nikomu łóżka, ale chciałam, żeby ktoś mnie zbadał 

- powiedziała pani Agata w rozmowie z portalem dziennikzachodni.pl.

Koronawirus. W szpitalu w Sosnowcu brak miejsc?

Z relacji pani Agaty wynika, że lekarka, która stwierdziła, że nie ma dla niej miejsc, później oznajmiła, że miejsce jest. Jednak nie ma sensu, aby osoba chora tu przebywała. Medyczka zaradziła, aby pacjentka poszła do domu, gdyż może chorować na zwykłą grypę. Sosnowiczanka dodała, że nikt nie zmierzył jej nawet temperatury. Pani Agata z niepokojącymi objawami ciągle przebywała obok innych pacjentów. W trakcie jej pobytu w szpitalu przywieziono pijanego mężczyznę. Ten został przyjęty poza kolejnością.

Zobacz także

Jak przekazała mieszkanka Sosnowska, lekarka powiedziała jej mężowi, że jego żona zapewne panikuje, gdyż "ciągle się mówi o tym wirusie". Medyczka dodała, że nie ma podstaw, aby przyjąć pacjentkę na SOR. "Wypisała mi odręcznie na kartce takie oświadczenie, w którym zaznaczyła też, by kontaktować się z lekarzem pierwszego kontaktu, a w nagłej sprawie z pogotowiem" - przekazała pani Agata portalowi dziennikzachodni.pl.

Zobacz także

Sosnowiczanka w nocy miała temperaturę prawie 40 stopni Celsjusza. Jak powiedziała - "przeżyła piekło". Nad ranem pojechała do szpitala w Tychach. Tam zrobiono jej test na koronawirusa. Przed wynikiem testu straciła całkowicie smak oraz węch. Wynik okazał się pozytywny. Pani Agata zaraziła się SARS-CoV-2.

Oświadczenie szpitala w Sosnowcu

"Dziennik Zachodni" zwrócił się o komentarz w tej sprawie do biura prasowego Szpitala św. Barbary w Sosnowcu. Według placówki wszystkie procedury zadziałały prawidłowo, gdyż nie przyjmuje się tam osób chorych na koronawirusa.

Zobacz także

"Pacjentka po zgłoszeniu się na Szpitalny Oddział Ratunkowy Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego Nr 5 im. Św. Barbary w Sosnowcu została odesłana po poinformowaniu personelu Szpitala o podejrzeniu u siebie zakażenia COVID-19. Lekarz, który zajmował się pacjentką poinformował o konieczności zgłoszenia się do lekarza POZ, Sanepidu, bądź Szpitala Zakaźnego w związku z faktem, iż Szpital św. Barbary nie posiada Oddziału Zakaźnego, w którym leczy się pacjentów zakażonych COVID-19. Do powyższego powołane są jednostki jednoimienne, do których to zgłaszają się pacjenci z podejrzeniem zakażenia COVID-19" - cytuje słowa Tomasza Świerkota, rzecznika prasowego szpitala portal dziennikzachodni.pl.

Cały reportaż można przeczytać na stronie portalu dziennikzachodni.pl.

loader

RadioZET.pl/dziennikzachodni.pl