Zamknij

Wzruszający wpis lekarki do swoich dzieci: Jeśli mnie stracicie…

03.04.2020 15:52
poruszający wpis lekarki
fot. Twitter

Cornelia Griggs, która pracuje w jednym ze szpitali w Nowym Jorku, gdzie na co dzień pomaga zarażonym na koronawirusa, zwróciła się do swoich dzieci w poruszającym wpisie. - Moje dzieci są za małe, by to teraz przeczytać. Ledwo rozpoznają mnie w sprzęcie ochronnym. Jeśli stracą mnie podczas walki z COVID, chcę, by wiedziały, że mama bardzo starała się wykonywać swoją pracę – napisała na Twitterze.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku  

Cornelia Griggs pracuje w nowojorskim szpitalu Columbia University Medical Center. Lekarka każdego dnia ryzykuje swoje zdrowie, pomagając chorym na koronawirusa. Prywatnie 36-latka jest mamą czteroletniej córeczki Eloise i rocznego synka Jonaha. Od momentu rozprzestrzeniania się Covid-19, personel medyczny dwoi się i troi w walce z pandemią.

W związku z bardzo trudną sytuacją, Griggs postanowiła odnieść się do swoich przemyśleń o koronawirusie i tego, co aktualnie przeżywa jej rodzina. Lekarka w jednym z wpisów skierowała swoje słowa do dzieci, na wypadek śmierci z powodu zagrożenia chorobą.

Zobacz także

- Jeśli stracą mnie podczas walki z COVID, chcę, by wiedziały, że mama bardzo starała się wykonywać pracę – czytamy.

- Wszyscy, którzy codziennie przychodzimy, aby wykonywać swoją pracę, borykamy się ze strachem przed zachorowaniem lub zachorowaniem kogoś w naszej rodzinie. Chciałam, aby moje dzieci wiedziały, że pomimo tego całego strachu, niepewności i chaosu, kocham moją pracę. Bez wahania wybrałabym ten zawód jeszcze raz, gdyż czuję się zaszczycona wykonywanym zajęciem -oznajmiła w rozmowie dla programu "Good Morning America".

Z koronawirusem walczy również jej mąż, Rob, który pracuje w szpitalu w Bostonie. Małżeństwo ustaliło, że na czas pandemii ich dzieci trafią do dziadków w Connecticut.

Zobacz także

W jednym z wpisów na Twitterze, lekarka opublikowała fragment rozmowy ze swoją córką. Dziewczynka zapytała się, kiedy po nią przyjedzie i razem wrócą do domu.

- Mamusia musi uporać się z zarazkami w szpitalu – napisała.

- Dobrze, poczekam – odpowiedziała córka.

W USA z powodu koronawirusa łącznie zmarło już 5926 osób. Najgorsza sytuacja panuje w Nowym Jorku, gdzie zmarło dotąd 1562 osób, a ponad 51 tys. zostało zakażonych; w stanie Nowy Jork zmarło 2576 osób, a infekcje wykryto u ponad 92 tys. W szpitalach brakuje środków ochronnych; władze apelują o pilne dostarczenie nowych respiratorów. Amerykańskie media porównują sytuację w tym mieście do Włoch - kraju, który dotychczas najbardziej dotknęła epidemia.

RadioZET.pl/abcnews.go.com