Zamknij

Rząd przywróci obostrzenia? Doradca premiera mówi o alarmującym "progu"

19.02.2021 09:54
Koronawirus w Polsce. Andrzej Horban o sytuacji alarmowej
fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Niepokojący wzrost zakażeń koronawirusem nie musi doprowadzić do trzeciej fali pandemii. Wciąż możemy się uchronić – powiedział w TVN24 profesor Andrzej Horban, główny doradca premiera do spraw COVID-19. Zaznaczył, że alarmowym sygnałem dla rządu będzie szybki wzrost nowo wykrywanych zakażeń z 10 do 15 tysięcy dziennie.

Obostrzenia wrócą przez wysoki wzrost nowych zakażeń koronawirusem? "To rzeczywiście może być wstęp przed burzą, a od nas zależy w gruncie rzeczy, czy do tej burzy dojdzie, czy nie dojdzie" – mówił w TVN24 Horban.

Prof. Horban tłumaczył, że czynników sprzyjających rozprzestrzenianiu się koronawirusa w drugiej połowie lutego jest więcej. Przyczyn nie upatrywał jedynie w niedawnym poluzowaniu obostrzeń przez rząd.

Koronawirus w Polsce. Horban: Wzrost zakażeń skutkiem kilku czynników

"Przemawia za tym parę czynników. Po pierwsze czas. Koniec lutego, początek marca to jest tradycyjnie okres, kiedy dochodzi do zwiększenia zakażeń układu oddechowego, czyli tak zwana grypka czy zakażenia grypopodobne. Po drugie my jako społeczeństwo o tej porze już jesteśmy zmęczeni siedzeniem w domach, w związku z tym spada nam niejako odporność. Po trzecie jednak jeżeli się popatrzy na kraje okoliczne, ościenne, to w tej chwili mamy tam rzeczywiście bardzo dużą liczbę zakażeń. Jeżeli byśmy popatrzyli na Słowację czy na Czechy, naszych najbliższych sąsiadów, to przeliczając na naszą liczbę ludności, powinniśmy mieć nie dziewięć tysięcy zdiagnozowanych, tylko 40 tysięcy osób" - wyjaśniał prof. Andrzej Horban.

Jego zdaniem wciąż możemy ustrzec się trzeciej fali, czyli groźnego dla wydolności szpitali covidowych "wystrzału" nowo wykrywanych zakażeń, na poziom ponad 20 tys. (z listopada 2020 roku).

Horban stwierdził, że ewentualne decyzje ws. zaostrzenia obostrzeń, będą zależne od sytuacji epidemicznej w przyszłym tygodniu. "Jeżeli będziemy obserwowali wzrost zakażeń, jeżeli będziemy obserwowali wzrost odsetka wirusa brytyjskiego pośród zakażonych, to być może należy się cofnąć o krok. Jeżeli ten wzrost zakażeń nie będzie duży i jeżeli uda się nam utrzymać ten odsetek wirusa brytyjskiego na tym poziomie, jaki mniej więcej w tej chwili mamy, to nawet można by rozważyć bardzo stopniowe dalsze otwieranie" - powiedział.

Horban mówił nie tyle o sztywnych progach nowych zakażeń, co dynamice ich wzrostu, która może okazać się alarmem dla rządu. - Wzrost od 10 do 15 tysięcy na pewno powinien być już bardzo alarmowy. Jeżeli będzie się ten trend w górę w tym momencie utrzymywał to niewątpliwie pod koniec tygodnia trzeba będzie coś zrobić - stwierdził.

Doradca premiera: Rozważamy regionalizację obostrzeń

Nie wykluczył w tej sprawie tzw. regionalizacji obostrzeń. "Być może też trzeba byłoby rozważyć regionalizację" - mówił Horban. Wyjaśnił, że na południu Polski, w rejonach, które zostały mocno dotknięte falą zakażeń na jesieni (Śląsk, Małopolska) i gdzie nie ma dużego wzrostu zachorowań, nie byłoby takich restrykcji jak na Mazowszu i na północy Polski, gdzie dynamika nowych infekcji jest dziś wyższa. "Te zachorowania w tej chwili występują w województwie mazowieckim i powyżej na północ"- dodał.

Wspomniał w tym miejscu o niepokojącym wyniku zakażonych nauczycieli właśnie w północnych rejonach Polski. "Niepokój w nas budzi liczba 8-9 procent zakażonych nauczycieli właśnie w tych województwach północnych. W pozostałych i średnio w kraju mamy 2 procent, czyli tyle, ile mieliśmy trzy tygodnie temu" - wyjaśnił.

RadioZET.pl/Tvn24.pl