Zamknij

Rekordowe zakażenia na Warmii i Mazurach. Ludzie na ulicach bez maseczek

24.02.2021 12:37
koronawirus
fot. Jakub Kaminski/East News (zdjęcie ilustracyjne)

Koronawirus uderzył ze zdwojoną siłą. Trudna sytuacja epidemiczna panuje w województwie warmińsko-mazurskim. W Olsztynie brakuje miejsc na oddziałach covidowych, a pacjenci są odsyłani dziesiątki kilometrów od ich miejsca zamieszkania. Mimo to w miastach wiele osób lekceważy obostrzenia, a na ulicach widać ludzi bez maseczek i przyłbic.

Województwo warmińsko-mazurskie od wielu dni notuje rekordy zakażeń. W środę potwierdzono 970 nowych zachorowań i 19 zgonów. Najwyższy na Warmii i Mazurach wskaźnik zakażeń jest obecnie w powiecie nidzickim i wynosi 16,7. Tym samym region odnotowuje najgorsze pod tym względem statystyki w kraju. We wtorek przypadków koronawirusa było o 245 mniej niż w środę.

Koronawirus w natarciu na Warmii i Mazurach. Brakuje miejsc na oddziałach covidowych

W Olsztynie chorych jest tak wielu, że od kilku dni brakuje w tym mieście wolnych miejsc na oddziałach covidowych. Karetki odwożą wymagających hospitalizacji do lecznic odległych o 50-70 km. W związku z trudną sytuacją epidemiczną decyzją wojewody wznowią pracę dwa oddziały covidowe w szpitalach w Giżycku i w Iławie. - Będą one funkcjonowały od 1 marca – poinformował Polską Agencję Prasową dyrektor Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Urzędzie Wojewódzkim w Olsztynie Krzysztof Kuriata. Dodał, że decyzje wojewody w tym zakresie wynikają z rosnącej liczby osób, które z powodu zakażenia koronawirusem muszą być hospitalizowane.

Na nawał pracy narzekają ratownicy medyczni. Od tygodnia zdarza się, że załoga karetki przez cały dyżur nie ma ani minuty na odpoczynek. - Co drugi wyjazd jest do pacjenta covidowego, w związku z czym musimy się ubierać w kombinezony, potem odkażać – to trwa. Na dodatek coraz częściej słyszymy od dyspozytora, że sami mamy choremu znaleźć miejsce w którymś z podanych nam szpitali – mówił medyk w rozmowie z PAP. Zdarzają się sytuacje, że trzeba szukać miejsca dla pacjentów w placówkach. Załogi karetek uprzedzają bliskich pacjenta z covidem, że po zabraniu chorego karetka będzie stała pod domem minimum pół godziny.

- W kombinezonach źle słyszymy, szpitale nas odprawiają, zdarza się, że jeździmy od miejsca do miejsca, aż przekażemy pacjenta. Wielu pacjentów to przeraża – powiedział ratownik medyczny, dodając, że wiosną zeszłego roku nie dochodziło do takich scen.

W ocenie Krzysztofa Kuriaty takie sytuacje zdarzają się incydentalnie. - Dyspozytor powinien wskazać załodze, gdzie ma przetransportować pacjenta, jeśli tak nie jest, załogi karetek winny to zgłaszać do wojewódzkiego koordynatora ratownictwa medycznego – powiedział Kuriata.

Mieszkańcy łamią obostrzenia? "Są tacy, do których te apele nie docierają"

Trudna sytuacja epidemiczna utrzymuje się w regionie Warmii i Mazur od około dwóch tygodni. Z powodu wystąpienia zakażeń koronawirusem w normalnym trybie nie pracuje już 10 proc. szkół podstawowych i przedszkoli (111 placówek), rekordowo wysokie są wskaźniki przesiewowych badań nauczycieli - pozytywne testy ma 7 proc. nauczycieli wychowania przedszkolnego i 3,4 proc. nauczycieli szkolnych. We wtorek Warmińsko-Mazurska Inspekcja Sanitarna poinformowała, że losowo zbadała wymazy pod kątem wariantów koronawirusa. Okazało się, że 70 proc. próbek zawiera bardziej zakaźną brytyjską mutację koronawirusa.

Mimo trudnej sytuacji w regionie mieszkańcy zdają się lekceważyć obostrzenia. Według informacji PAP na ulicach Olsztyna i miasteczek regionu nie widać paniki, a na chodnikach bardzo wiele osób nie ma maseczek czy nawet przyłbic. We wtorek w południe w centrum miasta na ławce odpoczywały na słońcu dwie starsze panie pilnujące niemowlęcego wózka – obie bez zasłoniętej twarzy. W centralnym punkcie przesiadkowym przy sądzie bardzo wiele osób ściągało maseczki, gdy tylko wychodziło z tramwaju czy z autobusu, bez maseczek stali nawet czekający do popularnej apteki w centrum miasta.

Zobacz także:  Lockdown. Powrót obostrzeń przez tłumy na stokach?

Śnieżna zima sprawiła, że w regionie działają stoki narciarskie i trasy dla miłośników nart biegowych. W poniedziałek na Kurzej Górze w Kurzętniku niemal połowa narciarzy jeździła bez maseczek, za co byli upominani przez obsługę stoku. Profile mieszkańców regionu w mediach społecznościowych pełne są zdjęć z kuligów, na których bawi się nawet po kilkadziesiąt osób.

Policja z Olsztyna nie informowała w ostatnim czasie o wykryciu nielegalnej imprezy masowej, np. kuligu czy ogniska z pieczeniem kiełbasek. - Niestety są tacy, do których te apele nie docierają. To ludzie, którzy latem kąpią się po alkoholu, a teraz chwalą się kuligami, niestety tak jest. To przykre – powiedział Kuriata i dodał, że "zapewne ci ludzie zmienią podejście dopiero wtedy, jak dotknie to ich lub ich rodzinę".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP

C