Zamknij

Ekspert: światu grozi coś znacznie gorszego niż koronawirus

31.05.2020 16:20
Ekspert: światu grozi coś znacznie gorszego niż koronawirus
fot. PRZEMYSLAW JACH/REPORTER

Świat czeka coś znacznie gorszego niż koronawirus – przekonuje Michale Greger, dietetyk i naukowiec, autor wielu cenionych publikacji. Badacz ma na myśli kolejnego wirusa, który jego zdaniem – może zabić aż połowę ludzkiej populacji na Ziemi.

Koronawirus spowodował światowy paraliż wszystkich dziedzin życia. W USA pandemia doprowadziła do poważnego kryzysu gospodarczego, podobne reperkusje SARS-CoV-2 wywołał również w innych krajach. W Polsce zakażonych koronawirusem jest już ponad 23 i pół tysiąca osób, a z powodu Covid-19 zmarło 1064 chorych.

Zdaniem jednego z naukowców świat czeka znacznie poważniejsza plaga niż koronawirus. Dietetyk Michael Greger ma na myśli kolejnego wirusa, również pochodzącego od zwierząt. Patogen może okazać się znacznie bardziej niebezpieczny i gorszy w skutkach dla całej populacji ziemskiej – ostrzega ekspert. Prognozy naukowca opisał m.in. portal mirror.co.uk.

Dr. Greger przekonuje, że najprawdopodobniej nowy wirus przeniesie się na ludzi z drobiu. Zdaniem autora książki "Jak przetrwać pandemię", to właśnie masowe hodowle ptactwa, fermy kurczaków są największym zagrożeniem epidemiologicznym.

Światu grozi kolejny wirus pochodzenia zwierzęcego - uważa ekspert

W "Jak przetrwać pandemię" Greger zaznacza, że wybuch kolejnej pandemii jest przesądzony. Jak pisze, nie jest to kwestią "czy, ale kiedy".

Zobacz także

Michael Greger w swojej publikacji przywołuje wirusa ptasiej grypy. Chodzi o H5N1, który pojawił się w 1997 roku w Hongkongu. Ważne są jednak okoliczności, w których doszło do mutacji patogenu. Największą rolę odegrały tu bardzo złe warunki sanitarne przetrzymywania kurcząt oraz zbyt duże zagęszczenie zwierząt na zbyt małej powierzchni – podkreśla. Epidemia powróciła w 2003 roku i objęła m.in. Chiny, Japonię, Wietnam oraz Kambodżę.

Zobacz także

Ekspert zaznacza, że masowe fermy drobiu są "idealnym środowiskiem" do rozprzestrzeniania się chorób – również na masową skalę. Chodzi o miejsca, w których ptaki np. żyją tuż obok siebie, nie mogąc poruszać skrzydłami i wdychając wysokie stężenie amoniaku, pochodzącego z własnych odchodów.

Zobacz także

Dietetyk uważa, że z takich hodowli należy jak  najszybciej zrezygnować. Poza tym, sama redukcja produkcji mięsa powinna iść w parze z odgórnym narzuceniem znacznie ostrzejszych norm sanitarnych – między innymi większej higieny pracy oraz stosowania środków przeciw wirusom. "Dopóki istnieją będą fermy drobiu - będą istnieć pandemie" kwituje naukowiec.

RadioZET.pl/mirror.co.uk