Zamknij

Ratują ludzi i... obrywają przez epidemię. "Ryzykujesz naszym zdrowiem"

19.04.2020 19:21
Pielęgniarki
fot. Pixabay.com

Na początkowym etapie pandemii w Polsce były bohaterkami narodowymi. Dziś coraz częściej pielęgniarki stają się stygmatyzowane w środowisku sąsiedzkim. Teksty w rodzaju „Przeniesie zarazę”, wykluczanie służby zdrowia z grona klientów piekarni, niemiłe gesty pracodawców – to jedynie nieliczne przykłady stygmatyzowania tych, którzy w pocie czoła walczą z epidemią na pierwszej linii.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Media regularnie obiegają informacje o stygmatyzowaniu pielęgniarek, lekarzy i wszystkich medyków zaangażowanych w pomoc zakażonym koronawirusem.

Wciąż jeszcze szyją nam maseczki, dowożą jedzenie do szpitali i zbierają na fartuchy. Ale pojawia się też agresja. Medycy zaczynają opowiadać o sytuacjach, w których są atakowani i obrażani

- powiedział „Gazecie Wyborczej” Damian Patecki, wiceprzewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

O tym, że sytuacja staje się dla pielęgniarek coraz gorsza dowodzi wpis Róży Hajkuś w mediach społecznościowych. Zilustrowała ona sytuację koleżanki:

Zobacz także

Ona w okresie pandemii pracuje i dyżuruje nadal w swoim szpitalu, w mieście sąsiednim do miasta zamieszkania (…) Dostałam dziś od niej wiadomość. Znalazła za wycieraczką samochodu laurkę od któregoś z wdzięcznych sąsiadów, który widocznie zapomniał o biciu brawa z balkonu i chciał to naprawić: Droga sąsiadko. Wszyscy boimy się o swoje zdrowie i nie wychodzimy z domu. Wiemy, że pracujesz w szpitalu. Pomyślałaś o tym, że wracając tutaj ryzykujesz naszym zdrowiem? Pomyśl o przysiędze Hipokratesa.

- czytamy.

Naznaczenie służby zdrowia daje się poznać również na inny sposób.

"Prosimy personel medyczny o powstrzymanie się od zakupów" – napis tej treści zawisł na drzwiach jednej z piekarni w Poznaniu. Choć zniknął, fatalny wydźwięk pozostał.

Zobacz także

Smutna rzeczywistość dopadła pielęgniarki na Dolnym Śląsku. Reporterka Radia ZET dowiedziała się od burmistrza Sycowa, że o pomoc poprosiły go lokalne pielęgniarki. Miały już dość obelg sąsiadów, a nawet przełożonych w pracy.

Pielęgniarki spotkały się z szykanami na ulicy z powodu obawy przed koronawirusem, gdyż po potwierdzeniu zakażenia u pacjenta nie wszyscy pracownicy zostali objęci kwarantanną. Pracownice szpitala powiatowego zgłosiły te niemiłe zdarzenia burmistrzowi.

Dostałem informacje o szykanowaniu, wskazywaniu palcem i obrażaniu pielęgniarek oraz ich rodzin

- powiedział Radiu ZET Dariusz Maniak, burmistrz Sycowa.

Samorządowiec zaapelował o empatyczną postawę do mieszkańców… 

RadioZET.pl/Wyborcza.pl/Fakt/Instagram/Grażyna Wiatr