Zamknij

ZOO na skraju upadku przez koronawirusa. W sieci ruszyła zbiórka

30.03.2020 22:14
ZOO na skraju upadku przez koronawirusa. W sieci ruszyła zbiórka
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Dziesięć tygrysów, sześć lwów, stado krokodyli, foki i liczne zwierzęta kopytne - to tylko niektórzy spośród mieszkańców łódzkiego ZOO w Borysewie, które w dobie pandemii koronawirusa przechodzi ciężkie chwile. Ze względów ryzyka epidemiologicznego ogród zoologiczny musiał zostać zamknięty 14 marca. Pracownikom i zwierzakom można jednak pomóc utrzymać się w tym trudnym czasie - w Internecie ruszyła zbiórka pieniędzy na szczytny cel. ZOO prowadzi też akcję sprzedaży tzw. "odroczonych" biletów wstępu.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Ponad 215 tys. zł wpłacili darczyńcy na konto ZOO Safari w Borysewie (Łódzkie), które na czas pandemii koronawirusa zmuszone było zawiesić swoją działalność. Dzienne utrzymanie ponad 600 zwierząt kosztuje 10 tys. zł, dlatego zoo walczy o przetrwanie m.in. sprzedając "odroczone" bilety.

Zobacz także

Istniejące od 12 lat ZOO Safari w podłódzkim Borysewie jest prywatnym przedsiębiorstwem posiadającym status ogrodu zoologicznego. Na ok. 26 ha żyje w nim ponad 600 zwierząt, reprezentujących 90 gatunków z pięciu kontynentów.

Zobacz także

Codziennie - i to już po wprowadzeniu różnych oszczędności - wydajemy na utrzymanie zwierząt ok. 10 tys. zł. Średnio w ciągu roku ich wyżywienie i zachowanie w dobrej formie kosztowało nas do tej pory ok. 600 tys. zł miesięcznie. Do obsługi całego ogrodu niezbędne są ok. 24 osoby, włącznie ze specjalistami weterynarii

- powiedział właściciel Zoo Safari Andrzej Pabich.

Tygrysy, lwy, krokodyle i foki z łódzkiego ZOO proszą o pomoc

Jak wyjaśnił, jego ogród zoologiczny zarabia sezonowo. Sezon na zwiedzanie trwa mniej więcej do października, a potem z zebranych środków trzeba utrzymać zwierzęta i infrastrukturę aż do wiosny.

Zwykle już od marca przyjeżdżało do nas mnóstwo wycieczek, po 20-30 autokarów dziennie. Tak się złożyło, że tej wiosny odcięto nam środki. Z powodu epidemii koronawirusa musieliśmy zamknąć ogród 14 marca

- zaznaczył Pabich.

Właściciel ZOO Safari podkreślił w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że nie prosiłby o pomoc, gdyby nie fakt, iż na początku marca banki, do których zwrócił się z prośbą o udzielenie kredytu, odmówiły mu.

Tymczasem mieszkańcy ogrodu, nie patrząc na sytuację epidemiczną i gospodarczą, domagają się swoich racji żywnościowych. Drapieżniki - w tym m.in. 10 tygrysów, 6 lwów i stado 27 krokodyli - potrzebują dziennie ok. 150 kg mięsa, bydło kopytne zjada w miesiąc 30 ton siana, nie licząc specjalistycznych pasz i zbóż, a zwierzęta egzotyczne czekają na ulubione warzywa i owoce. Tylko na śledzie, którymi żywi się foka imieniem Dawid, trzeba wydać co miesiąc 2,5 tys. zł.

Znaczącą pomoc zaoferowały nam ostatnio zakłady mięsne Pamso, które raz w tygodniu przekazują ok. 700 kg mięsa; to jednak wciąż nie wystarczy, by nakarmić wszystkich naszych podopiecznych

- powiedział Pabich.

Po ogłoszeniu zbiórki na portalu zrzutka.pl na konto ZOO Safari wpłynęło od darczyńców ponad 215 tys. zł. Zbieranie funduszy wciąż trwa, tymczasem ZOO ogłosiło w internecie sprzedaż "odroczonych" biletów.

EN_01255662_0814(1)
EN_01255662_0818
EN_01255662_0839

fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Zobacz także

Zainteresowanie tymi biletami jest bardzo duże - tak duże, że przez pewien czas padł nam serwer. Ich zakup to dla nas najprostsza forma pomocy. Bilety oferujemy w promocyjnej cenie - o ok. 30 proc. taniej. Będzie można je wykorzystać jak tylko wznowimy działalność - w tym i w przyszłym roku

- dodał Pabich.

 

RadioZET.pl/PAP/Facebook