Zamknij

73-latek z podejrzeniem koronawirusa spędził sześć godzin w karetce

20.10.2020 20:56
Karetka
fot. Wojciech Stróżyk/REPORTER

Sześć godzin spędził w karetce pogotowia 73-latek z podejrzeniem koronawirusa. Ambulans krążył między miastami, bo żaden szpital nie chciał przyjąć mężczyzny. W końcu trafił on do lecznicy w rodzinnym mieście. 

Koronawirus w Polsce nie odpuszcza. We wtorek Ministerstwo Zdrowia potwierdziło 9291 kolejnych przypadków zakażenia koronawirusem. Poinformowano także o śmierci 107 osób.

Zobacz także

Łącznie od początku epidemii potwierdzono obecność koronawirusa u 192 539  osób. Zmarło 3721 chorych. Szczegółową mapę dotyczącą zakażeń w Polsce i na świecie znajdziesz tutaj: Koronawirus w Polsce. MAPA zachorowań z podziałem na województwa.

Niestety, oprócz statystyk dotyczących wzrostu zakażeń, coraz częściej dochodzą do nas informacje na temat kurczących się zasobów polskiej służby zdrowia, braku miejsc w szpitalach oraz pacjentach, którzy nie mają gdzie trafić. O podobnej sytuacji z woj. zachodniopomorskiego pisze lokalny portal gk24.pl.

Karetka z 73-latkiem krążyła między Szczecinkiem a Koszalinem

73-latek ze Szczecinka w sobotę stracił przytomność. Wcześniej miał gorączkę, podejrzewano u niego zakażenia koronawirusem. Przyjechała po niego karetka, która zawiozła go do szczecinieckiego szpitala. Tam jednak nie został przyjęty, gdyż obiekt był w tym czasie poddawany dezynfekcji. Następnie mężczyzna miał zostać przetransportowany do szpitala w Koszalinie. Tam go jednak nie przyjęto, wobec czego ambulans wrócił do Szczecinka, gdzie mężczyzna został w końcu przyjęty, ale ostatecznie trafił do Wałcza. 

Zobacz także

 - W tym konkretnym przypadku ratownicy oraz osoby kierujące pacjenta ze Szczecinka, gdzie jest szpital, do szpitala w Koszalinie, zachowały się nieodpowiedzialnie. Ta decyzja mogła zdestabilizować funkcjonowanie SOR w Koszalinie i największego szpitala w regionie, jakim jest Szpital Wojewódzki - wyjaśniła w rozmowie z gk24.pl Marzena Sutryk, rzecznik prasowy Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie, odpowiadając na pytanie, dlaczego placówka ta nie przyjęła 73-latka.

Rzeczniczka szpitala oraz rzeczniczka WSPR komentują

Sutryk zaznaczyła, że w jej opinii pacjent powinien być od razu przyjęty przez szpital w Szczecinku i że tam powinien przejść badanie na obecność koronawirusa. Podkreśla przy tym, że placówka, którą reprezentuje, nie odmawia przyjęć pacjentom, zwróciła jednak uwagę na trudną sytuację, z jaką boryka się szpital w Koszalinie oraz inne obiekty medyczne w Polsce.

Zobacz także

- Do czasu uzyskania wyniku pacjent powinien pozostać w szpitalu w Szczecinku, gdzie należało ustabilizować jego stan. Konieczna była też ocena, czy pacjent nadaje się do transportu ze Szczecinka do Koszalina. Ponadto należało skontaktować się z nami, by zapytać, czy są wolne miejsca, a tych miejsc akurat wtedy nie było. Można było uniknąć tego zamieszania i wożenia pacjenta z miasta do miasta - dodała. 

Zobacz także

- U nas jeszcze takie sytuacje, jak ta z pacjentem ze Szczecinka to są naprawdę sporadyczne przypadki (...) Teraz średni czas przekazania pacjenta przez nasze załogi na oddziały ratunkowe to około 40 minut, wcześniej zwykle mieściliśmy się w około 20 minutach. Ale teraz chorych jest więcej, jest problem ze szpitalami, które nam sygnalizują, że poszczególne oddziały nie mają wolnych łóżek, albo, że ich oddziały ratunkowe są czasowo zamknięte, co utrudnia nam przekazanie pacjenta - skomentowała tę sytuację, także w rozmowie z gk24.pl, Paulina Targaszewska, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. 

RadioZET.pl/gk24.pl