Zamknij

Immunolog dr Grzesiowski: W czerwonych strefach powinien być mini lock-down

03.10.2020 09:05
Koronawirus, Paweł Grzesiowski o lock downie
fot. East News

Sami zapracowaliśmy na obecne rekordy zakażeń – przekonuje immunolog doktor Paweł Grzesiowski. W rozmowie z PAP przekonuje, że w czerwonych strefach powinny obowiązywać zasady w rodzaju mini-lockdown’u, tymczasem pozwala się w nich na imprezy do 50 osób.

Koronawirus w Polsce przyspiesza, a dziś, 3 października, ponad 50 powiatów i dużych miast jest już w tzw. żółtych i czerwonych strefach, oznaczających zwiększone obostrzenia w związku z sytuacją epidemiczną.

W piątek ministerstwo zdrowia odnotowało 2292 przypadków nowych zakażeń, najwięcej od początku epidemii w Polsce. Tendencję wzrostową notujemy od ostatnich kilku dni.

Immunolog o epidemii w Polsce: Musimy ograniczyć kontakty międzyludzkie

Zdaniem dr Pawła Grzesiowskiego, immunologa regularnie komentującego stan pandemii w Polsce, dziś mamy do czynienia z rozproszonymi ogniskami zakażeń przekraczającymi w kilku województwach 200 przypadków dziennie. Potwierdzają się jego wcześniejsze prognozy.

Zobacz także

- Weszliśmy na ten etap, którego się obawialiśmy, czyli rozproszonej epidemii, którą będzie dużo trudniej wygasić niż w poprzednich miesiącach, kiedy to mieliśmy mniej zachorowań skupionych w dużych ogniskach, np. w zakładach pracy - stwierdził Paweł Grzesiowski.

W niektórych województwach - moim zdaniem - rzeczywisty współczynnik reprodukcji wirusa R jest większy niż 2, czyli z każdej setki chorych mamy po tygodniu 200, potem 400 i tak dalej, więc dojście do granicy 5 tys. zakażeń dziennie nie jest takie odległe, o ile szybko nie zostaną wdrożone działania ograniczające - zauważył.

Dodał, że polskie społeczeństwo nie nabyło jeszcze odporności populacyjnej, więc koniecznością jest ograniczenie kontaktów międzyludzkich. Bez tego bardzo szybko może dojść do dużej liczby zakażeń koronawirusem, w tym u osób po 60. roku życia.

Kilka tysięcy chorych dziennie? "Nie będzie ich jak leczyć”

Dr Grzesiowski podkreśla, że wzrost pacjentów chorych na Covid-19 wymagających podłączenia do respiratorów budzi niepokój. - W ciągu ostatnich 10 dni przybyło ponad 800 osób w szpitalach i podwoiła się liczba osób na respiratorze. To jest największe nieszczęście, bo w szpitalach rezerwy są na wyczerpaniu - zaznaczył.

Jego zdaniem brak mobilizacji rodaków może doprowadzić do scenariusza znanego z Lombardii we Włoszech, gdzie część chorych na Covid-19 nie było jak leczyć. - Jeżeli nagle w ciągu paru tygodni będziemy mieli kilka tysięcy chorych dziennie, to z tego 10 proc. trafia do szpitali. Nie będzie gdzie tych ludzi po prostu leczyć - podkreślił.

Czerwone strefy. Zamiast imprez na 50 osób, mini lock-down

Ekspert ocenił, że na obecne rekordowe wzrosty zakażeń zapracowaliśmy od maja, czyli czasu poluzowania części obostrzeń. - Ogłoszono koniec pandemii przed wyborami. Potem w czerwcu i lipcu nie zrobiono nic, ludzie rozjechali się na wakacje. Wirus nabierał wtedy rozpędu, a teraz mamy efekty. Pozwoliliśmy w wakacje odbudować wirusowi pozycję do ataku - podkreślił dr Grzesiowski.

Zobacz także

Żółte i czerwone strefy, które rząd wprowadził bazując na mapach powiatów, uznał za działanie zbyt łagodne.

W czerwonych strefach powinien być mini-lockdown, czyli powrót do zasady: zostań w domu, jeśli nie musisz wychodzić, a jak wychodzisz, musisz mieć maskę i stosować się do wytycznych sanitarnych. Zamiast tego mamy imprezy, które można robić praktycznie bez ograniczeń. Wesele w czerwonej strefie, niezależnie od liczby osób, to jest zaproszenie do zakażenia

immunolog Paweł Grzesiowski

RadioZET.pl/PAP