Zamknij

WOT przyjeżdża pobrać wymaz, a pacjenta nie ma w domu. "System się zawalił"

18.11.2020 15:18
Koronawirus w Polsce
fot. FOT. PIOTR KRZYZANOWSKI/POLSKA PRESS GRUPA/Polska Press/East New

W powiecie kłodzkim czas oczekiwania na karetkę wymazową przekracza 10 dni – napisał na Facebooku starosta Maciej Awiżeń. W tym regionie pobieraniem wymazów od listopada br. zajmują się Wojska Obrony Terytorialnej.

Koronawirus w Polsce całkowicie zablokował służbę zdrowia. W szpitalach brakuje miejsc dla chorych, coraz częściej zdarza się, że wezwana karetka nie przyjeżdża w ogóle lub dopiero po kilku godzinach. W powiecie kłodzkim czas oczekiwania na karetkę wymazową przekracza 10 dni – alarmuje starosta Maciej Awiżeń. Napisał pismo do wojewody i atakuje Wojska Obrony Terytorialnej, które od listopada zajmują się pobieraniem wymazów w tym regionie. WOT odpowiada na te zarzuty i odkrywa niespodziewane zachowanie mieszkańców, którzy czekają na wymaz.

Zobacz także

Wg starosty kłodzkiego trudna sytuacja dotyczy podopiecznych domów pomocy społecznej, którzy już długo czekają na dojazd zespołów wymazowych. Maciej Awiżeń opisuje sytuacje w powiecie, nie szczędząc przykrych słów. "Karetka WOT nie dojeżdża na czas. Jestem zdruzgotany. Obecnie czas oczekiwania dla kilkuset osób skierowanych na testy przeciąga się powyżej tygodnia. Z samych DPS-ów (skierowania przez Sanepid) zdarzają się terminy ponad 10 dni, nie mówiąc już o kolejnych np. 5 dniach oczekiwania na wyniki testów. Przy czym, po 10 dniach od zachorowania, można wyjść już z izolacji domowej jako ozdrowieniec. Co to za sens? Czy ktoś z Was też czeka na test? System się zawalił. Nie wiadomo kogo izolować i zarażamy się nawzajem"  – napisał starosta kłodzki Maciej Awiżeń.

Koronawirus w Polsce. W powiecie kłodzkim na karetkę wymazową czeka się 10 dni

W powiecie kłodzkim pracują cztery zespoły WOT do pobierania wymazów.  Powinny jeździć do osób, które nie mają możliwości same udać się do stacjonarnych punktów wymazowych, np. mają silne objawy i źle się czują, albo nie mają własnego środka transportu.  I tutaj wg WOTu pojawia się jednak problem.

Bardzo często zespoły wymazowe, udając się pod wskazany adres, jadąc 20-30 kilometrów po trudnym górskim terenie, nie zastaje w domu osoby, od której miały  pobrać wymaz – przyznaje Radiu ZET kpt. Renata Mycio, oficer prasowy 16. Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej. I takie zachowanie mieszkańców może powodować opóźnienia w dotarciu do tych, którzy faktycznie pozostają w domach i czekają na pomoc.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET/RadioZET.pl