Zamknij

Nie tylko koronawirus niszczy Francję. "To zjawisko wywoływane jest strachem"

Magdalena Barszczak
21.04.2020 13:12
koronawirus we Francji
fot. Xinhua News/East News

Francuzów, oprócz epidemii, opanowała plaga donosicielstwa. 70 proc. telefonów na policyjny numer alarmowy w kraju to zgłoszenia osób przekazujących informacje o łamaniu obostrzeń związanych z koronawirusem. Informatorzy, którzy składają donosy na dzieci i sąsiadów, myślą, że spełniają czyn obywatelski. "Tracimy na to mnóstwo czasu" - skarży się policja.

We Francji obok epidemii koronawirusa szaleje inna plaga - donosicielstwa. Na policję dzwonią głównie osoby, które przekazują informacje o swoich nieprzestrzegających obostrzeń sanitarnych sąsiadach - informują francuskie media.

W Bordeaux 70 proc. telefonów na 17 (policyjny numer alarmowy) to donosy, to samo dzieje się w wielu innych miastach oraz w Paryżu, gdzie „prefektura policji zaapelowała do mieszkańców by nie powiadamiali jej o nieprzestrzeganiu izolacji sanitarnej

– mówił w wywiadzie radiowym sekretarz generalny zrzeszającego policjantów związku zawodowego Alternative police, Denis Jacob.

Zobacz także

Donoszą na sąsiadów i dzieci

Jacob tłumaczył, że ludzie składający donosy na „dzieci, które bawią się na ulicy czy na sąsiada, który 5 razy wyprowadził psa” utrudniają działanie policji, gdyż funkcjonariusze mają obowiązek sprawdzenia czy sygnały są prawdziwe.

Tracimy na to mnóstwo czasu zamiast interweniować w sprawach, na przykład, napadów

– skarżył się związkowiec.

Sytuacja się nie zmienia, mimo wezwań policji, by kontrolowanie izolowanych osób pozostawić odpowiednim służbom.

Zobacz także

Największa plaga od czasów II wojny światowej. "Myślą, że spełniają czyn obywatelski"

Według Jacoba donosicielstwo przybiera ogromne, niewidziane od czasów II wojny światowej rozmiary. To zjawisko występujące zawsze podczas kryzysów politycznych, wojen i epidemii - wyjaśnia socjolog Xavier Rousseaux cytowany przez dziennik "20 minutes".

Obywatele odczuwają braki w zaopatrzeniu, nie mogą się swobodnie przemieszczać i ponoszą straty ekonomiczne, co sprzyja takiemu zachowaniu – tłumaczy badacz.

To zjawisko wywoływane jest strachem. Groźba choroby i śmierci mąci nasze rozeznanie i prowadzi do zachowań niespotykanych w normalnych czasach

– gazeta przytacza dalej wypowiedź psychiatry Anne Raynaud.

"Donosicielom może się wydawać, że spełniają czyn obywatelski, myślą, że pomagają policji” – mówił w radiu RTL sekretarz generalny związku komisarzy policji państwowej, David Le Bars. I pouczał: „Nie trzeba, by obywatele nawzajem się denuncjowali".

Policjant przyznał, że reaguje na działania niektórych merów, którzy zachęcali obywateli do informowania policji o wypadkach nieprzestrzegania izolacji sanitarnej. Mer leżącego w departamencie Essonne w regionie paryskim Montgeron, Sylvie Carillon rozkleiła nawet ogłoszenia z takim wezwaniem na klatkach schodowych.

Zobacz także

"Sąsiad będzie pragnął zemsty"

Inni merowie, jak zarządzająca XX dzielnicą Paryża Frederique Calandra, zaapelowała do swych obywateli, by powstrzymywali się od donosicielstwa.

Duże zgromadzenia są oczywiście niedopuszczalne, ale trzeba mieć trochę wyrozumiałości dla ludzi żyjących w trudnych warunkach - powiedziała w wywiadzie dla telewizji France 3. Jako przykład opisała sytuację samotnej matki, która wychodząc po zakupy musi zabrać ze sobą dzieci.

„Donosicielstwo nie jest zjawiskiem marginalnym, ani anegdotycznym, donosicielstwo pozostawi ślady” – przewiduje Rousseaux. „Mogą one na trwałe zniszczyć więzi społeczne, gdyż zadenuncjowany sąsiad będzie pragnął zemsty” – ostrzega.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP