Zamknij

Piontkowski o drugiej fali epidemii. Jak będzie wyglądała edukacja?

02.07.2020 09:47
zakończenie roku szkolnego
fot. KONRAD KOZŁOWSKI/POLSKAPRESS/Polska Press/East News

Koronawirus w Polsce. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział powrót dzieci do szkół 1 września. A co jeśli zakażeń przybędzie na jesieni? "Przygotowujemy się na wariant, w którym będzie możliwy powrót do tradycyjnej formy nauki, do dotychczasowej liczebności klas, grup" – powiedział szef MEN Dariusz Piontkowski. Zaznaczył jednak, że pozostają przepisy umożliwiające w razie potrzeby zawieszenie zajęć.

W nowym roku szkolnym w Polsce możemy mieć do czynienia ze wzrostem zakażeń koronawirusem. Minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski pytany był w czwartek w Programie I Polskiego Radia, jak będzie wyglądała edukacja w Polsce, jeśli późną jesienią, np. w październiku przyjdzie druga silna fala epidemii.

Minister edukacji zwrócił uwagę, że "mamy do czynienia z sytuacją pewnego wypłaszczenia liczby zachorowań, od 200 do 300 zachorowań, wobec 400, w ostatnim okresie".

Mamy nadzieję, że ta fala epidemii nie będzie wzrastała i na tej podstawie sądzimy, że wrócimy do stacjonarnego trybu nauczania. Przypomnę, że poluzowaliśmy zdecydowaną większość obostrzeń, które wprowadziliśmy po wybuchu epidemii. To poluzowanie nie doprowadziło do gwałtownego wzrostu liczby zachorowań, także poluzowanie w szkołach i przedszkolach

– odpowiedział Piontkowski.

Zobacz także

Szkoły i przedszkola jesienią w reżimie sanitarnym?

Szef MEN pytany był też, jak w związku z tym będą funkcjonowały szkoły i przedszkola od 1 września, czy w reżimie sanitarnym, czy bez żadnych specjalnych regulacji. "Jeszcze nie wiemy, przygotowujemy się na wariant, w którym będzie możliwy powrót do tradycyjnej formy nauki, do dotychczasowej liczebności klas, grup" - mówił minister. 

Przypomnę, że w tej chwili w przedszkolach poluzowaliśmy możliwość tworzenia nieco większych grup. Początkowo mogło w nich być zaledwie 12 osób, teraz dopuszczamy do 18, a być może zwiększymy to do 25. Nie widać jakiejś fali zachorowań w przedszkolach. Aczkolwiek widać, że epidemia całkowicie nie wygasła i od czasu do czasu pojawiają się ogniska zachorowań

– powiedział minister.

Dopytywany, czy bierze pod uwagę, że może okazać się, że niektóre szkoły w niektórych województwach, tych, w których pojawią się ogniska zachorowań, powrócą do zdalnego nauczania, odpowiedział, że jest możliwość prawna, by dyrektor szkoły w porozumieniu z organem prowadzącym mógł zawiesić działalność szkoły lub placówki edukacyjnej ze względu na bezpieczeństwo i zdrowie dzieci i nauczycieli.

My tej możliwości nie likwidujemy. Są rozwiązania prawne, które mówią, że ewentualne nauczanie na odległość może być organizowane

– zaznaczył.

Wspomniał też o platformie edukacyjnej epodreczniki.pl, która oferuje nauczycielom materiały edukacyjnej, daje też nauczycielom narzędzia do pracy z uczniami na odległość. "My tego nie likwidujemy, tak, aby w razie czego w poszczególnych szkołach czy niektórych regionach była możliwość edukacji na odległość" – powiedział.

Wydaje się jednak, że w skali całego kraju nie będzie potrzeby powrotu do systematycznej nauki na odległość

– dodał.

W ubiegłym tygodniu, w przeddzień zakończenia dla uczniów roku szkolnego 2019/2020 premier Mateusz Morawiecki, pytany o organizację roku szkolnego 2020/2021, odpowiedział, że rząd chce, aby uczniowie od 1 września wrócili do szkół.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP