Zamknij

Koronawirus. Policjantka czekała na wynik testu. Kazano jej wrócić do pracy

22.07.2020 20:30
Koronawirus w policji
fot. Shutterstock

26 policjantów z jednej z poznańskich komisariatów przebywa na kwarantannie w oczekiwaniu na wyniki testów na koronawirusa. Mogli mieć kontakt z zakażoną koleżanką. Komendant kazał bowiem kobiecie wrócić do pracy, mimo iż sama czekał na wynik swojego testu. 

Sprawa, o której informuje poznańska "Gazeta Wyborcza", dotyczy komisariatu na poznańskiej Wildzie. Pracująca tam funkcjonariuszka nie zanotowała u siebie objawów, a test na koronawirusa wykonała prywatnie. 

Policjantka była na spotkaniu rodzinnym w Kaliszu. Okazało się, że brat jej chłopaka pracuje w firmie, w której wykryto koronawirusa. Postanowił się przebadać. To samo zrobili policjantka i jej chłopak. Zgłosili się do mobilnego punktu pobierającego wymazy do badań

- mówi w rozmowie z "GW" Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji. Policjantka czekała na wynik swojego testu, w międzyczasie okazało się, że ani jej chłopak, ani jego brat nie są zakażeni. Tymczasem przełożony kobiety kazał jej wrócić do pracy - stwierdził, że skoro jej bliscy nie są zakażeni, to ona również nie. 

Zobacz także

Okazało się jednak, że policjantka jest zakażona koronawirusem. Informację tę uzyskała sama, osobiście dzwoniąc do laboratorium. Sanepid nie skontaktował się bowiem ze swojej strony ani z nią, ani z policją.

Poznań. Koronawirus na komisariacie policji

Postępowanie komendanta (przełożonego kobiety) skrytykował też szef policyjnych związkowców w Wielkopolsce Andrzej Szary. W rozmowie z "Wyborczą" stwierdził, że to dziwne, iż "decyzję podjęto na tej podstawie, że u innych osób nie stwierdzono koronawirusa" i że zabrakło w tej sprawie rozsądku oraz jasnego postawienia sprawy. 

Nie ma żadnych procedur określających postępowanie w takiej sytuacji. Gdy policjantka wracała do pracy, nie była objęta przez sanepid kwarantanną. Sanepid nie kierował jej także na badania. Wykonała je z własnej inicjatywy, mimo że nie miała żadnych niepokojących objawów. Skoro jej chłopak i jego brat nie byli zakażeni, to tak naprawdę nie wiemy, kiedy, od kogo i w jakich okolicznościach zakaziła się koronawirusem

- tłumaczy dziennikarzowi "GW" Borowiak. Ustalono, że spośród 100 funkcjonariuszy zatrudnionych w wildeckim komisariacie, 26 mogło mieć kontakt z zakażoną koleżanką. Wszyscy przebywają już na kwarantannie, poddano ich także testom na koronawirusa (ich wyniki na razie nie są znane). Przez chwilę komisariat był także zamknięty. 

Zobacz także

Koronawirus - co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/poznan.wyborcza.pl