Zamknij

Prof. Simon ostrzega przed luzowaniem obostrzeń: Puszczono to zupełnie na żywioł

20.07.2020 09:49
koronawirus
fot. Jakub Kaminski/East News

Koronawirus w dalszym ciągu jest agresywny - mówił w TVN24 prof. Krzysztof Simon, ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu przy ul. Koszarowej we Wrocławiu. Jak podkreślił lekarz, liczba realnych przypadków zakażeń jest na pewno większa, niż ta podawana oficjalnie. Skrytykował również znoszenie niektórych obostrzeń podczas imprez.

Dolnośląski konsultant do spraw chorób zakaźnych był gościem "Faktów po faktach". Podawał aktualne statystyki i zaznaczył, jedynie 18-20 procent osób wykazuje objawy kliniczne zakażenia koronawirusem.

Pozostali nie pójdą do lekarza. Jeżeli ktoś podaje, że jest dwieście, trzysta, pięćset przypadków, to ja to zawszę mnożę przez cztery, przez pięć i wydaje się to racjonalne. To nie mój wynalazek, to wiedza światowa

- podkreślił.

Zobacz także

Prof. Simon: Nie jesteśmy w stanie zapanować nad tą epidemią w sposób racjonalny

Prof. Krzysztof Simon tłumaczył na antenie TVN24, że wirus wciąż zagraża Polakom, szczególnie seniorom i osobom schorowanym. "Martwi mnie to, że nie jesteśmy w stanie na świecie zapanować nad tą epidemią w racjonalny sposób. (...) Wirus w dalszym ciągu jest agresywny dla ludzi z wielochorobowością, starszych" - mówił lekarz.

Jak dodał, pierwsza fala jeszcze się nie skończyła, a rozprzestrzenianie wirusa zostało spowolnione.

Jest pierwsza, masywna fala tego zaskoczenia, braku przygotowania, ogromny brak rezerw i wprowadzenia opóźnionych, ale skutecznych restrykcji. (To) spowodowało spowolnienie rozszerzania się tego wszystkiego. Teraz, z powodu gwałtownych, głównie ekonomicznych (kwestii), poszerzono swobody obywatelskie i możliwość poruszania się

- tłumaczył.

Ordynator oddziału zakaźnego w szpitalu we Wrocławiu odniósł się także do luzowania kolejnych obostrzeń przez rząd.

Od 17 lipca wracają imprezy plenerowe. Będzie mogło w nich wziąć udział więcej niż 150 osób pod warunkiem zachowania zasad dystansu społecznego. Według rządowych rekomendacji od 6 czerwca można także organizować przyjęcia weselne bez zakrywania ust i nosa. Tymczasem to właśnie po weselach odnotowuje się największe wzrosty zakażeń koronawirusem.

Ja kocham, lubię uroczystości, wesela i zabawy, ale wystawiam im jeden minus: puszczono to zupełnie na żywioł. (...) Ludzie chcą się żenić, ale tam jednak muszą być restrykcje. Proszę zwrócić uwagę, ile osób ciężko zachoruje, a ile statystycznie umrze. Jak ma się stu zakażonych na weselu, dwadzieścia z nich przejdzie (chorobę) ciężko, jedna do pięciu osób umrze. To dotyczy każdej tego rodzaju imprezy

- podsumował prof. Simon w TVN24.

Zobacz także

RadioZET.pl/TVN24