Zamknij

Koronawirus. Zmienia się średnia wieku zakażonych. "Pierwszy efekt szczepień"

24.02.2021 14:49
Szpital covidowy
fot. MAREK BEREZOWSKI/REPORTER

Mimo że liczba potwierdzonych zakażeń koronawirusem rośnie, to należy zwrócić uwagę na to, że jest wśród nich więcej młodszych osób w porównaniu do zakażonych w ubiegłych miesiącach. Młodzi są mniej narażeni na ciężki przebieg choroby i zgon z powodu Covid-19 - mówi prof. Robert Flisiak.

Trzecia fala koronawirusa staje się coraz bardziej widoczna.  Ministerstwo Zdrowia podało w środę 24 lutego informację o 12 146 nowych zakażeniach koronawirusem - to zbliżony poziom do tego z początku stycznia 2021 roku. Zmarły 372 osoby. W ocenie kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i prezesa Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych prof. Roberta Flisiaka liczba potwierdzonych zakażeń jest co prawda wysoka, to należy zauważyć, że obecnie choruje więcej młodszych osób niż przed kilkoma miesiącami.

- A to oznacza, że system opieki zdrowotnej nie będzie aż tak mocno obciążony, bo ciężej chorują osoby starsze - zaznaczył prof. Flisiak. Z informacji eksperta wynika, że wśród osób przyjmowanych do szpitali widać tendencję do obniżenia średniego wieku przyjmowanych pacjentów. - Widać to zarówno w danych ogólnopolskich, jak i obserwacjach w kierowanej przeze mnie klinice. Jest to dopiero zarysowany trend, ale jeśli będzie się utrzymywał, to może będzie to pierwszy efekt szczepień - dodał.

Prof. Flisiak powiedział jednak, że mimo to nie ulega wątpliwości, że od ponad tygodnia obserwowany jest wzrost liczby przyjmowanych pacjentów. - Mamy 100 proc. obłożenie, zakładamy już szpital tymczasowy, jednak - co ważne - nie mamy zgonów - dodał. Według niego teraz warto śledzić odsetek zajętych respiratorów i zgonów oraz wiek osób wymagających hospitalizacji, a nie skupiać się na samej liczbie zakażonych.

Koronawirus. Zmienia się średnia wieku zakażonych

Prof. Flisiak porównał krzywe zachorowań w Czechach, na Słowacji i w Polsce. Z jego obserwacji wynika, że podobne trendy w tych trzech krajach pojawiały się mniej więcej w takich samym momentach. Duża liczba zachorowań w przeliczeniu na liczbę mieszkańców miała miejsce w październiku w Czechach, w listopadzie - w Polsce, na Słowacji - na przełomie października i listopada. Zwyżki powtórzyły się od połowy grudnia do stycznia.

- W Czechach były najwyższe, na Słowacji niższe, a w Polsce ledwo zaznaczone, przy czym podobny trend dotyczył częstości zgonów - wskazał. - Idziemy zatem w kwestii epidemii śladem naszych południowych sąsiadów, ale tak jakby na niższym poziomie - powiedział.

Dodał, że Polska nadal ma w przeliczeniu na milion mieszkańców znaczenie mniej zachorowań niż Czesi i Słowacy, za wyjątkiem okresu listopadowego i grudniowego. O czym to świadczy? - Robiliśmy mało testów w 2020 roku. Z uwagi na to mamy poważne niedoszacowanie odporności populacyjnej w Polsce, a ta odporność chroni nas obecnie przez gorszym scenariuszem przebiegu epidemii. To wygląda tak, jakby na przestrzeni całej pandemii zachorowania w Polsce bardziej rozłożyły się w czasie niż u naszych południowych sąsiadów - dodał.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP