Zamknij

Nauczanie hybrydowe również w szkołach podstawowych? Szef KPRM reaguje

19.10.2020 10:15
Szkoła podstawowa
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER

Nauka hybrydowa w szkole podstawowej to kwestia, o której zdaniem rządu decydować powinien samorząd i sanepid. - Pozostawienie tych decyzji wyłącznie w gestii dyrektorów mogłoby mieć swoje niedobre konsekwencje - powiedział szef KPRM Michał Dworczyk.

Nauczanie hybrydowe od 19 października obowiązuje już nie tylko w szkołach, w których na taki tryb nauki zezwolił sanepid. Nauka hybrydowa od poniedziałku została wprowadzona w szkołach wyższych i ponadpodstawowych we wszystkich żółtych strefach w Polsce. Ta decyzja rządu Mateusza Morawieckiego nie dotyczy jednak szkół podstawowych.

„Panie Premierze. Nic do Pana nie dociera (...) Niedanie możliwości nauczania hybrydowego w podstawówkach przynajmniej w strefach czerwonych, to nie tylko skandal, to przestępstwo! Skoro Pana zdolności przewidywania są tak ograniczone, a doradcy i eksperci, których Pan słucha, nie są warci funta kłaków, to ja Panu powiem, jak będzie - zamkniemy się bez możliwości zdalnego nauczania" - pisała w liście otwartym do premiera Jolanta Gajęcka, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 2 w Krakowie. "Dlatego, że jeżeli piętnasty Nauczyciel pójdzie na L-4 lub zostanie wysłany na kwarantannę z powodu kwarantanny w szkole/przedszkolu Jego Dziecka, to nie mam żadnej możliwości zorganizowania zastępstw. Nie ma Nauczycieli, nie ma lekcji. [...] Dlatego, że jak czwarta Pani Sprzątająca pójdzie na L-4 lub zostanie objęta kwarantanną z powodu covida w szkole Jej Dziecka, to zostaną mi tylko trzy i pół (połówka ta Pracownik 60+). Nie będą w stanie posprzątać 10000m2, dokonać codziennej dezynfekcji. Nie będzie miał kto biegać podczas lekcji i dezynfekować łazienek oraz części wspólnych w godzinach porannych. Musimy się zawiesić, bo nie można zapewnić bezpiecznych warunków i istnieje realne zagrożenie dla zdrowia i życia. No, ale dla Pana to nie problem" - pisała dalej dyrektorka krakowskiej placówki.

- Nic nie stoi na przeszkodzie, by pani dyrektor poprosiła samorząd, który prowadzi placówkę, oraz sanepid o wprowadzenie takiej możliwości – skomentował w poniedziałek w Radiu ZET szef KPRM Michał Dworczyk. - Chyba każdy przyzna, że nad tym procesem (przechodzenia szkoły na tryb nauki zdalnej/hybrydowej – red.) powinien być nadzór specjalistów – dodał.

Nauka hybrydowa bez zgody sanepidu?

O to, by to jednak dyrektorzy mogli decydować o przejściu szkoły na nauczanie inne niż stacjonarne, apelował już wcześniej do resortu edukacji (zresztą nie raz) Związek Nauczycielstwa Polskiego. To - zdaniem ZNP – mogłoby pozwolić na zmniejszenie ryzyka zakażeń w przepełnionych placówkach, a nie reagowanie dopiero, gdy ognisko zakażenia już pojawiło się w szkole.  

„W autobusie może być zajęta połowa miejsc, w sklepie 5 klientów na 1 kasę, a w szkole: 35 uczniów w jednej klasie i 800 na jedną zmianę. Jest tu logika?” – pytał w sieci prezes ZNP Sławomir Broniarz tuż po ogłoszeniu przez rząd decyzji dot. oświaty. „Edukacja hybrydowa klas 4-8 poprawiłaby warunki nauczania w szkołach klas 1-3. O tym powinni decydować dyrektorzy placówek w porozumieniu z samorządem” – podkreślał w innym wpisie Broniarz.

Rząd kwestii nauki hybrydowej konsekwentnie podkreśla jednak, że zaproponowany w sierpniu system reagowania lokalnego i za zgodą sanepidu sprawdza się. - Wielu ekspertów zwraca uwagę, że pozostawienie tych decyzji wyłącznie w gestii dyrektorów mogłoby mieć swoje niedobre konsekwencje. Teraz system funkcjonuje i nic nie stoi na przeszkodzie, by dyrektor, który boryka się z problemami, zwrócił się do samorządu i sanepidu o przekształcenie trybu nauki na hybrydowy – stwierdził w Radiu ZET Dworczyk.

Posłuchaj podcastu

RadioZET.pl