Zamknij

Kuriozalny pomysł starosty z PiS. Chce oznaczać domy chorych na Covid-19

18.04.2020 12:13
Koronawirus
fot. PAP

Musimy przekazywać mieszkańcom rzetelne i uczciwe informacje - twierdzi Bogdan Zieliński, starosta powiatu wysokomazowieckiego (woj. podlaskie). W ten sposób argumentuje swój kontrowersyjny pomysł, by w odpowiedni oznaczać domy i wejścia do mieszkań osób chorych na Covid-19.

Sprawę opisuje białostocka "Gazeta Wyborcza". Bogdan Zieliński, starosta powiatu wysokomazowieckiego w województwie podlaskim - jednego z bastionów Prawa i Sprawiedliwości - od jakiegoś czasu prowadzi swoją politykę informacyjną w zakresie walki z koronawirusem.

Chce oznaczać domy osób zakażonych koronawirusem

Najpierw w mediach społecznościowych wskazywał, w jakich miejscach mieszkają osoby chore (choć nie podawał ich personaliów). Teraz wpadł na kolejny pomysł - chce, by ich domy bądź wejścia do mieszkań były oznaczone, tak jak gospodarstwa rolne, w których wystąpił Afrykański Pomór Świń (ASF). 

Zobacz także

I choć pomysł ten brzmi bulwersująco, polityk nie widzi w tym niczego niestosownego. Mało tego, jako argument podaje, że „mieszkańcy powiatu mają prawo wiedzieć, czy w ich sąsiedztwie nie ma osób chorych na COVID-19”. – To nie stygmatyzowanie, ale środki zapobiegawcze, żeby chronić innych - mówił lokalnym mediom (cytat za: bialystok.wyborcza.pl).

Zobacz także

Mimo, iż takiego procederu nie uprawiają ani władze województwa ani Ministerstwo Zdrowia (informacje ograniczają się jedynie do podania powiatu, z którego pochodzi osoba zakażona), to Zieliński utrzymuje, że upowszechnienie tej wiedzy zapewni bezpieczeństwo innym mieszkańcom okolicy, w której mieszka chory, a także pracownikom służby zdrowia, służbom porządkowym, listonoszom bądź osobom zatrudnionym przy wywozie śmieci. 

Starosta z PiS tłumaczy

O propozycji został już poinformowany wojewoda podlaski Bohdan Paszkowki, ale na razie publicznie się do niej nie ustosunkował. Zieliński nie ustaje jednak w przekonywaniu o swoich racjach. W rozmowie z Radiem Białystok został zapytany, dlaczego forsuje taki pomysł. Odpowiedział, że wie "jak to ludzi dotyka, wiem, co mówią moi mieszkańcy, wiem, czego oczekują, jakich informacji i dlatego też postanowiłem właśnie w ten sposób podchodzić"

Oczywiście według mnie to nie jest aż tak jawne, bo to nie jest pokazywanie z imienia i nazwiska, ale staram się to realizować w taki sposób, że przynajmniej miejscowość, z której dana osoba pochodzi, żeby tę miejscowość wskazać. A ludzie, którzy w tej miejscowości mieszkają, oni już doskonale wiedzą sami, kto jest właśnie na przykład osobą zakażoną, bo to jest małe środowisko

- powiedział starosta. - Ja tylko chcę przypomnieć, że to nie jest zwykła choroba typu chociażby grypa czy zapalenie płuc [...] Tutaj mamy do czynienia z pandemią i jest coś takiego jak dobro ogółu, dobro publiczne i według mnie poinformowanie mieszkańców danej miejscowości, że u nich znajduje się ognisko zakażenia jest jak najbardziej wskazane - kontynuował w rozmowie z "RB". 

Przypomnijmy, że Ministerstwo Zdrowia potwierdziło dotychczas 8563 przypadki zakażenia koronawirusem. Zwiększył się również liczba ofiar śmiertelnych - obecnie wynosi ona 339. 

Koronawirus - co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/bialystok.wyborcza.pl