Zamknij

Burza wokół powrotu do szkół. Nauczyciele do szczepień dopiero za kilka miesięcy

12.01.2021 14:00
Klasy 1-3 wracają do szkół
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER

Klasy 1-3 wracają do szkoły od razu po feriach zimowych. Choć decyzja rządu budzi kontrowersje, politycy PiS przekonują, że uczniowie i nauczyciele są bezpieczni. - Nauczyciele też są w tej grupie, która będzie się stosunkowo szybko szczepić – podkreślał we wtorek Ryszard Terlecki. Realny termin szczepień pracowników oświaty to jednak dopiero kwiecień.

Powrót do szkół jest już pewny, ale tylko dla klas 1-3. Najmłodsi uczniowie z całej Polski wracają do nauki stacjonarnej 18 stycznia, czyli bezpośrednio po zakończeniu ferii zimowych. Decyzję o powrocie do szkół ogłosili 11 stycznia na konferencji prasowej w kancelarii premiera minister zdrowia Adam Niedzielski i minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek. Wątpliwości nie brakuje, zwłaszcza że przed nauczycielami jest jeszcze spora kolejka do szczepień przeciwko COVID-19.

Jeszcze kilka dni przed ogłoszeniem decyzji o powrocie do nauki stacjonarnej dr Paweł Grzesiowski, immunolog i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem, oceniał w Radiu ZET, że sensownym rozwiązaniem jest albo poczekanie z powrotem do szkoły, aż nauczyciele zostaną zaszczepieni, albo po prostu zaszczepienie nauczycieli, którzy mają uczyć w klasach 1-3. O to apeluje też m.in. ZNP i Lewica. - Oczekujemy, że jeżeli ta decyzja (o powrocie do szkół – red.) zostanie utrzymana, to nauczycieli z klas 1-3 nie należy dzisiaj testować, ale należy ich szczepić, dlatego że to jest jedyna droga i jedyne rozwiązanie - wyszczepiony nauczyciel, który może zajmować się naszymi dziećmi, tak samo jak i pracownicy obsługi i administracji, którzy z tymi dzieciakami w szkołach podstawowych będą pracować - mówił we wtorek wiceszef klubu Lewicy Tomasz Trela.

„Nauczyciele nie zastanawiają się już: »Ile będę musiał(a) poczekać na szczepienie?«  tylko »Czy uda mi się doczekać?«” – komentowała na Twitterze posłanka Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Wspólnie z partyjnymi kolegami i koleżankami apeluje do rządu o zweryfikowanie decyzji o powrocie najmłodszych dzieci do szkół.

- Masowe testowanie nauczycieli to absurd - mówi Radiu ZET wiceprezydent Sopotu Magdalena Czarzyńska-Jachim. Jej zdaniem takie testowanie w ogóle nie poprawia bezpieczeństwa nauczycieli, którzy powinni być po prostu priorytetowo szczepieni. - Przecież test to jest informacja na tę chwilę. Poza tym zdrowy nauczyciel wraca do pracy z dużą grupą dzieci, które nie są testowane i które często przechodzą chorobę bezobjawowo, więc trudno tu mówić o jakimkolwiek bezpieczeństwie - dodaje w rozmowie z naszym reporterem Maciejem Bąkiem. Rządzący mają inne zdanie.

Szczepienia nauczycieli dopiero w kwietniu?

- Nauczyciele też są w tej grupie, która będzie się stosunkowo szybko szczepić – stwierdził we wtorek w Sejmie wicemarszałek Ryszard Terlecki.- Te klasy najniższe akurat są bezpieczniejsze - mówił.

Rząd jako realny termin rozpoczęcia szczepień nauczycieli wskazuje jednak dopiero kwiecień. - Z racji na to, że najpierw szczepimy grupę medyków, którzy są na pierwszym froncie walki z koronawirusem, następnie seniorów, którzy są najbardziej narażeni na śmierć ze względu na zachorowanie, dopiero po tych grupach będą szczepieni nauczyciele oraz służby mundurowe. Realny termin, jeżeliby się nic nie zmieniło w dostawach, czyli z jednej strony - nie byłoby ich więcej, albo nie byłoby zakłóceń ewentualnych - przewidujemy niestety około kwietnia – mówił we wtorek w Polskim Radiu rzecznik rządu Piotr Mueller.

Mimo to rząd zapewnia, że w szkołach nie ma ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa. Sam szef MEiN Przemysław Czarnek podkreśla za każdym razem, że transmisja wirusa wśród dzieci jest wręcz „śladowa”.

RadioZET.pl/Polskie Radio