Zamknij

Luzowanie obostrzeń po 17 stycznia? Ekspert: "Powinniśmy zostać w lockdownie"

08.01.2021 08:56
Koronawirus, Paweł Grzesiowski o luzowaniu obostrzeń
fot. East News

- Powrót dzieci do szkół to absolutnie przedwczesny i nieprzygotowany pomysł – ocenił piątkowy Gość Radia ZET, immunolog i ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z koronawirusem dr Paweł Grzesiowski. Jego zdaniem jednorazowe testy dla nauczycieli to pomysł „zupełnie chybiony”. Wspomniał, że od początku grudnia jesteśmy w tej samej fali zakażeń, a raporty z weekendów i świąt niewiele mówią o sytuacji epidemicznej.

Powrót do szkół uczniów klas 1-3 jest jednym z kluczowych wyzwań rządu, od niego rozpocznie się bowiem częściowe "odmrażanie" życia publicznego w oświacie. Zdaniem immunologa Pawła Grzesiowskiego, na taką decyzję jest w obecnych realiach zdecydowanie za wcześnie.

- Jednorazowy, pojedynczy test niczego nie wnosi. Złapiemy kilkudziesięciu chorych nauczycieli i to wszystko – powiedział w Radiu ZET Grzesiowski. Dodał, że jedynym sensownym rozwiązaniem jest zaszczepienie nauczycieli, którzy mają rozpocząć naukę w klasach 1-3. Wskazał przy tym, że szczepienia nauczycieli ruszą dopiero w II kwartale 2021 roku, "dlatego szkoły powinny ruszyć w II kwartale".

Powrót do szkół tuż po 17 stycznia? Immunolog: Powinniśmy pozostać w lockdownie 

Dopytywany o zdejmowanie obostrzeń już po 17 stycznia, dr Paweł Grzesiowski odpowiedział, że „nic nie wskazuje na to, że możemy je luzować, nie ma do tego przesłanek”. - Można wprowadzić modyfikację, ale co do zasady nic się nie zmieniło. Do czasu uzyskania istotnej liczby zaszczepionych osób, powinniśmy pozostać w lockdownie – mówił ekspert.

Zobacz także

"Od początku grudnia jesteśmy w tej samej fali. Wirus wcale nie ma weekendu"

Gość Radia ZET odniósł się też do raportów koronawirusowych z czasu świąt i weekendów, które wytworzyły wrażenie, jakoby epidemia nieco osłabła. Rozwiał jednak wszelkie wątpliwości. - Mieliśmy raczej spadki statystyk wynikające z okresu świątecznego, było mniej badań, jak zwykle w weekendy. Był tzw. dołek epidemiczny, który oznacza, że wirus wcale nie ma weekendu, tylko robimy mniej badań, testów i jest mniej rozpoznań. Ja uważam, że cały czas jesteśmy w tej samej fali, na poziomie kilkunastu tysięcy zachorowań i ok. 300 do 500 zgonów dziennie. I to się nie zmieniło właściwie od początku grudnia – podkreślił immunolog.

Zdaniem Pawła Grzesiowskiego okres świąteczny zdecydowanie podniósł liczbę dziennych zachorowań. - My już widzimy skutki, nawet po rozmowie z osobami, które zgłaszają się teraz do lekarza. Mówią jasno, że widzieli się z rodziną na Wigilię – dodał. Pytany przez Beatę Lubecką o to, czy realny jest powrót do więcej niż 20 tys. zachorowań dziennie, Gość Radia ZET ocenił, że to nie jest problem. Zaznaczył jednak, że na razie mamy lockdown, który powinien uspokoić sytuację. - Nawet, jeśli osoby w rodzinach będą chorować, to wirus się dalej nie rozprzestrzeni – zakończył dr Grzesiowski.

RadioZET.pl