Zamknij

Religia w dobie pandemii. "Dzieci są zmuszane, żeby siedzieć 2 godziny dłużej"

Magdalena Barszczak
03.09.2020 14:03
sala lekcji religii
fot. Julian Sojka/East News

Religia a koronawirus. Uczniowie, którzy nie uczęszczają na ten przedmiot, często w ciągu dnia mają tzw. okienko. W dobie pandemii sprawa jest o tyle trudna, że dzieci muszą pozostać w placówce i są narażone na ryzyko zakażenia. Rodzice protestują.

Co z religią w czasie pandemii? Problem nagłośniło stowarzyszenie "Rodzice dla Szczecina". Jego przedstawiciele chcą tak dopasować ten przedmiot do planu lekcji, by dzieci nie musiały spędzać dodatkowych godzin w placówkach.

Zobacz także

Koronawirus. Religia w środku dnia? Rodzice mówią "nie"

Stowarzyszenie "Rodzice dla Szczecina" chce, żeby kuratorium i wydział oświaty zajęły się szkołami, które tak ustalają plany lekcji, że religia nie znajduje się w nich na początku czy na końcu dnia. "Uczniowie którzy nie chodzą na religię, mają tzw. okienko, a z powodu pandemii koronawirusa, tak naprawdę nie mają co ze sobą zrobić" - mówiła Dorota Korczyńska ze stowarzyszenia w rozmowie z Radiem ZET.

Jak zauważyła, w dobie pandemii to poważny problem. Dzieci, które na religię nie chodzą, są narażone na ryzyko, kiedy spędzają w placówkach dodatkowe godziny.

Słyszymy zewsząd, że dzieci nie powinny w sposób nadmierny przebywać na terenie szkoły, że powinny ograniczać swoją obecność do niezbędnego minimum. Teraz się dowiadujemy, że dzieci są zmuszane, żeby siedzieć godzinę czy dwie w ciągu tygodnia dłużej, mimo że mogłyby spokojnie przyjść później na lekcję albo wcześniej wyjść do domu

- stwierdziła Korczyńska.

Jak dodała, w rozmowie z "Gazetą Wyborczą", religię w środku dnia ma także jej uczęszczająca do ósmej klasy córka. Zwróciła uwagę, że wcześniej uczniowie, którzy nie chodzili na religię, chodzili do świetlicy. Teraz jest ona jedynie zarezerwowana dla najmłodszych. Poza tym szkoły mają zalecenia, by uczniowie nawet przerwy spędzali w przypisanej im sali lekcyjnej. Prezeska stowarzyszenia Rodzice dla Szczecina oświadczyła, że nie zgodzi się na to, żeby jej córka pozostawała w sali na czas lekcji religii.

"Pozostaje spędzanie czasu na korytarzu. Lekcje miały być organizowane tak, by uczniowie z różnych klas nie mieli ze sobą kontaktu, by uczniowie jak najmniej czasu spędzali w szkole i jak najmniej na korytarzu. Zajęcia z religii nie są obowiązkowe i powinny być dołączane do planu dopiero, gdy zapiszą się na nie chętni" - podsumowała w rozmowie z "GW".

Obecnie stowarzyszenie przygotowuje listę szkół, w których religia występuje jako przedmiot w ciągu dnia. Na liście znalazło się już kilkadziesiąt placówek.

Na religię w środku dnia musiałaby też uczęszczać córka Dominika Jackowski z Klubu Koalicji Obywatelskiej. Radna przypomniała o zagrożeniu epidemicznym związanym z przebywaniem dzieci w świetlicy. "Z jednej strony zapewniamy, że dzieci będą przebywały tylko w swojej klasie – jak w rodzinie – a potem zmuszamy je do korzystania ze świetlicy, gdzie mamy już miks wszystkich klas" - powiedziała.

O prawach, jakie przysługują rodzicom, przypomniała na Facebooku także radna Warszawy Agata Diduszko-Zyglewska. "Nawet jeśli identyfikujecie się jako katoliczki, a może zwłaszcza wtedy, biorąc pod uwagę jak daleko episkopat odszedł od nauki Jezusa, przemyślcie czy warto posyłać dzieci na te nieobowiązkowe lekcje. I jakąkolwiek podejmiecie decyzję, znajcie swoje prawa i rekomendacje miasta" - napisała.

Zobacz także

RadioZET.pl/Radio ZET/"Gazeta Wyborcza"