Zamknij
protest przedsiębiorców z Warmii i Mazur
4 Zobacz galerię
fot. Piotr Molecki/East News

Przedstawiciele branży turystycznej z Warmii i Mazur zorganizowali w poniedziałek protest przed siedzibą kancelarii premiera pod hasłem "Chcemy pracować, nie protestować". "Zapomnieliście zamknąć lasy" i "Pogrzeb turystyki" - to niektóre z haseł hotelarzy, którzy pikietowali przed KPRM. Protest wsparli posłowie Konfederacji.

Obostrzenia zostały utrzymane do 14 marca w całym kraju. W województwie warmińsko-mazurskim restrykcje zaostrzono ze względu na "szczególnie trudną sytuację epidemiczną". Obecnie zostały tam zamknięte hotele (za wyjątkiem hoteli robotniczych). Poza tym nie działają galerie handlowe (z wyjątkiem m.in. sklepów spożywczych, aptek i drogerii), kina, teatry, muzea, galerie sztuki, baseny i korty tenisowe, a klasy I-III szkoły podstawowej powróciły do nauki zdalnej.

Właściciel hotelu koło Giżycka Krzysztof Przyłucki przekonywał, że to "absurd, kiedy region o najmniejszej gęstości zaludnienia w Polsce, z najczystszym powietrzem, jest w całości zamykany". Jak zapewniał, w hotelach dezynfekują wszystko co dwie godziny, stosują ozonatory, zamgławiacze, maseczki. - Wszystkie hotele w Polsce tak funkcjonują, nie ma w nich żadnych zakażeń, jest to naprawdę bezpieczne miejsce, a teraz z dnia na dzień zostały zamknięte - powiedział w rozmowie z PAP. Według Przyłuckiego obostrzenia epidemiczne można by wprowadzać "na poziomie powiatów i poszczególnych miast - tam, gdzie to jest potrzebne". - Cała Warmia i Mazury nie jest zagrożona w takim stopniu, żeby zamykać hotele - ocenił.

Protest hotelarzy przed KPRM. "Ludzi w hotelu jest tyle, co w autobusie"

Przedstawiciele branży turystycznej przekonywali, że "chcą pracować, a nie protestować". W naszym hotelu jest, przy dzisiejszych obłożeniach, tych 50-procentowych, tyle ludzi, co w jednym autobusie w Warszawie - mówił jeden z hotelarzy w rozmowie z reporterem Radia ZET Michałem Dzienyńskim.

Byłam w puszczy, w lesie, sama. Przez dwie godziny nie spotkałam żadnego człowieka i tak sobie pomyślałam. "Panie ministrze, jakbym chciała teraz pana potrzymać za rękę, żeby pan zobaczył to nasze zagrożenie epidemiczne".

przedstawicielka branży hotelarskiej

Dyrektorka jednego z hoteli ekologicznych na skraju Puszczy Boreckiej Aleksandra Nowak zapewniała, że przedsiębiorcy protestują "ponad podziałami politycznymi", gdyż chcą pracować i dawać pracę, a nie bankrutować.

- Jesteśmy beneficjentami tarczy (finansowej), natomiast to wsparcie w tym momencie nie wystarczy. Dlatego, że jesteśmy otwarci cały rok, mamy 30 pracowników, których cały czas utrzymujemy, a w sezonie to jest dwa razy więcej osób. A teraz nawet nie wiemy, jak do tego sezonu się przygotowywać, czy zaczynać rekrutację, czy nie. Bo okazuje się, że z dnia na dzień zamykają nam hotel, który miał być otwarty - powiedziała Nowak.

Krzysztof Bosak, w imieniu grupy posłów Konfederacji, oświadczył, że przyszli na protest, żeby "okazać swoją solidarność tym ludziom, którym odebrano podstawowe prawo obywatelskie, jakim jest prawo do pracy, do zarabiania na swoje życie".

Artur Dziambor wezwał z kolei rząd, aby "zrezygnował z obostrzeń". - Żądaliśmy na samym początku epidemii wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, który pozwoliłby ubiegać się o odszkodowanie. Niestety rządowe, propagandowe tarcze antykryzysowe pomagają może kilkunastu procentom tych ludzi, którzy w tym momencie przeżywają swoje największe zawodowe dramaty - zaznaczył.

- Te wszystkie lockdowny są całkowicie zbędne, to wszystko o kant tyłka potłuc, bo mamy taką samą śmiertelność, jak tam, gdzie tego nie robiono - ocenił Janusz Korwin-Mikke. Zdaniem prezesa Partii KORWiN wszystkie obostrzenia należy znieść, "a tych, co wprowadzili te lockdowny trzeba przed sądem postawić za niszczenie polskiej gospodarki, polskiego życia".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/RadioZET/Michał Dzienyński