Zamknij

Starosta z PSL zaszczepiony poza kolejnością. "Akurat byłem w szpitalu"

12.01.2021 13:55
Jarosław Matłach, starosta szczycieński
fot. powiatszczycienski.pl

Jarosław Matłach, starosta szczycieński z ramienia PSL, przyjął szczepionkę przeciw COVID-19. Tłumaczył, że codziennie bywa w szpitalu, gdzie działa szpital tymczasowy. Dyrektor placówki przyznała z kolei, że nie miała kogo zaszczepić, bo personel nie pali się do szczepień. Sprawę bada NFZ.

Afery szczepionkowej ciąg dalszy. Kolejne nazwisko na liście zaszczepionych poza kolejnością. Starosta szczycieński Jarosław Matłach szczepionkę przeciwko COVID-19 przyjął 31 grudnia. O sprawie szczepień poza kolejnością poinformowano anonimowo lokalne media w Szczytnie. Rzecznik prasowa warmińsko-mazurskiego NFZ Magdalena Mil oświadczyła, że NFZ w trybie pilnym sprawdzi prawidłowość realizacji szczepień w szpitalu w Szczytnie.

Starosta z PSL zaszczepił się na COVID. "W szpitalu nie było prawie nikogo"

Starosta mówił w rozmowie z PAP, że w dniu szczepienia przyjechał podpisywać do szpitala faktury. - Byłem akurat w szpitalu, bo jestem tam codziennie – powiedział Matłach. Przy szpitalu powiatowym w Szczytnie działa bowiem szpital tymczasowy, który starostwo organizowało i prowadzi. Starosta tłumaczył, że formalności związane z oddaniem szpitala i jego funkcjonowaniem załatwia każdego dnia i "by nie fatygować dyrektor szpitala, która ma mnóstwo na głowie", osobiście przyjeżdża do placówki.

Był sylwester, godzina 13.30. W szpitalu nie było prawie nikogo. Pani dyrektor powiedziała, że mają jeszcze szczepionkę, której nie ma komu już podać, bo personel jest w domach na wolnym.

starosta szczycieński

- Dlatego zaproponowała mi dawkę, a ja ją przyjąłem. Dziś już bym się nie zaszczepił - powiedział Matłach.

Dyrektor szpitala: Byłam zdesperowana, by nie zmarnować żadnej dawki

Dyrektor szpitala Beata Kostrzewa wyjaśniła, że otrzymała w pierwszej turze dla swojego szpitala 90 szczepionek i wszystkie zostały wykorzystane. - Za priorytet uznawałam to, żeby nie zmarnować ani jednej dawki. Dlatego zaszczepiliśmy wszystkich chętnych ze szpitala oraz ludzi stale z nami współpracujących, np. pana, który zajmuje się techniczną stroną dostarczania w szpitalu gazów medycznych, czy pana elektryka – powiedziała PAP Kostrzewa. Dodała, że zaproponowała Matłachowi szczepienie, ponieważ ten każdego dnia jest w szpitalu i uznała go za osobę stale współpracującą z placówką.

Był taki tydzień w grudniu, w którym staroście zgłaszałam wszystko, łącznie z zepsuciem się myjki, bo jego współpracownicy byli chorzy i tylko starosta pracował. Czasami, by się wzajemnie nie narażać, rozmawialiśmy na podwórku. On naprawdę co dnia jest w szpitalu.

dyrektor szpitala w Szczytnie

Zdaniem dyrektor zainteresowanie szczepieniami przeciw COVID-19 w jej placówce nie jest duże, wiele osób nie chce się szczepić, argumentując, że są ozdrowieńcami i mają przeciwciała. W DPS-ie w Szczytnie na 130 osób uprawnionych do szczepień chęć przyjęcia szczepionki wyraziło 19 osób.

- Był sylwester, w szpitalu było mniej pacjentów, sporo personelu miało wolne, nie chcieli przyjść się szczepić. Byłam zdesperowana, by nie zmarnować żadnej dawki, tak, że miałam ochotę stanąć na skrzyżowaniu i wołać, że kto chce, niech przychodzi, to go zaszczepimy. Po burzy, jaka jest teraz wokół szczepień ludzi spoza grupy zero, nigdy więcej już nie podamy szczepionki nikomu spoza listy. Trudno, niech się zmarnuje – podsumowała Kostrzewa. Dyrektor dodała, że jest bardzo zniesmaczona i rozżalona powstałą sytuacją.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP