Zamknij

Synowie Emilewicz na stoku mimo obostrzeń. Była wicepremier odpiera zarzuty

13.01.2021 11:40
Jadwiga Emilewicz
fot. Grzegorz Banaszak/REPORTER

Synowie Jadwigi Emilewicz jeździli na nartach mimo obostrzeń nałożonych przez rząd - poinformował tvn24.pl. "Nie naruszyłam rządowych wytycznych, synowie są członkami klubów narciarskich" - napisała była wicepremier w opublikowanym w środę oświadczeniu. Sprawa zbulwersowała polityków i dziennikarzy. "Lepszy sort w natarciu" - napisał na Twitterze szef klubu KO Cezary Tomczyk.

Trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz wzięło udział w zgrupowaniu narciarskim jak zawodowi sportowcy, choć nie mieli licencji, które do tego uprawniają - poinformował tvn24.pl. Według portalu licencje pojawiły się w wykazie Polskiego Związku Narciarskiego dopiero po tym, gdy dziennikarze tvn24.pl zadali o nie pytania.

Suche pod Poroninem w powiecie tatrzańskim, wtorek, 5 stycznia. Minęła godzina 8. Na niewielkim stoku "U Jędrola" od 10 minut trwa trening zakopiańskiej szkółki narciarskiej. Na parking wjeżdża srebrna skoda na warszawskich numerach rejestracyjnych. Z samochodu wysiada Jadwiga Emilewicz w narciarskim stroju i kasku na głowie, jej mąż Marcin oraz trzech synów, którzy nieśpiesznie wyjmują z bagażnika sprzęt narciarski.

tvn24.pl

Jak relacjonował portal, chłopcy byli wpisani na listę zawodników zakopiańskiej szkółki narciarskiej. Na kartce wśród wydrukowanych nazwisk 36 dzieci pojawiły się dwa dopisane ręcznie - wśród nich była Jadwiga Emilewicz.

"Nie było licencji, ale już są". Emilewicz wydała oświadczenie. "Nie naruszyliśmy rozporządzenia o zamknięciu stoków"

Zgodnie z rozporządzeniem rządu w związku z pandemią COVID-19 do 17 stycznia stoki są zamknięte. Mogą z nich korzystać jedynie zawodowi sportowcy, którzy posiadają licencje Polskiego Związku Narciarstwa. Te w przypadku synów byłej wicepremier pojawiły się dopiero w czwartek 7 stycznia, czyli kilka dni po kontakcie dziennikarza tvn24.pl z Emilewicz. "Nie było licencji, ale już są". Tak Emilewiczowie jeździli na nartach" - czytamy. Jak podkreśla portal, 4 i 5 stycznia w systemie internetowym ich nie było.

Po publikacji portalu Emilewicz wydała oświadczenie, które zamieściła w mediach społecznościowych. Podkreśliła, że jej synowie od 6. roku życia są członkami klubów narciarskich i uczestniczą w zgrupowaniach i zawodach. Według Emilewicz jej najstarszy syn od 2011 r. był członkiem krakowskiego Klubu Narciarskiego Slalom, później klubu Yeti, a w klubie tym od 2014 r. jeździł także jej drugi syn. Po przeprowadzce do Warszawy - czytamy w oświadczeniu - wszyscy synowie stali się członkami WTS Deski, gdzie kontynuują trenowanie narciarstwa alpejskiego.

Emilewicz podkreśliła, że jej wszyscy synowie mają licencje narciarskie. Dodała też, że chłopcy uczestniczyli od 2 do 6 stycznia w Suchem w zgrupowaniu prowadzonym przez szkołę narciarską Ptak-Team.Pl. "W Suchem mieszkaliśmy u rodziny, do której od lat jeździmy. Ciocia po śmierci męża 7 lat temu nie wynajmuje pokoi. Przyjmuje tylko rodzinę" - zaznaczyła Emilewicz.

Wraz z mężem chodziliśmy w czasie treningów synów na skiturach - między innymi w Suchem, Małem Cichem - poza granicą stoków narciarskich wyznaczoną przez ogrodzenia. Nie naruszyliśmy rozporządzenia o zamknięciu stoków. Nie wiem, dlaczego moje nazwisko - dopisane przez kogoś odręcznie, w przeciwieństwie do wydrukowanych nazwisk zawodników, w tym moich synów, znalazło się na liście. Nie trenowałam i nie korzystałam w żaden sposób ze stoku.

Jadwiga Emilewicz

Jak napisała, wszyscy ponosimy koszty działań mających na celu ograniczenie rozprzestrzeniania się koronawirusa. "Uważam, że decyzje rządu są słuszne i w pełni się im podporządkowuję. Żadnym swoim działaniem nie lekceważę apeli rządu, ani tym bardziej rządowych rozporządzeń. Jeszcze raz podkreślam, że moi synowie trenują narciarstwo alpejskie i przebywali na szkoleniu przygotowującym do zawodów. Jako rodzic i ich opiekun byłam tam z nimi, ale w żaden sposób nie naruszyłam rządowych wytycznych" - czytamy w oświadczeniu Emilewicz.

Emilewicz na stoku z synami. W sieci wrze

- Jeżeli tak było, jak jest to przedstawiane, to ja to potępiam - powiedział dziennikarzom szef klubu senackiego PiS Marek Martynowski, pytany o przypadek byłej wicepremier. - Jeżeli coś mówimy, że powinniśmy jako obywatele raczej w tym czasie siedzieć w domu, to nie powinno się takich rzeczy robić - dodał.

Sprawa zbulwersowała m.in. przewodniczącego klubu KO Cezarego Tomczyka. "Dla ludzi brak szczepionek i siedzenie w domu. Dla firm upadek. Dla władzy narty i wyjazdy na Kubę. Lepszy sort w natarciu" - napisał na Twitterze.

Suchej nitki na b. wicepremier nie zostawił także poseł KO Dariusz Joński. "Kasta polityczna. Trzech synów byłej wicepremier Jadwigi Emilewicz wzięło udział w zgrupowaniu narciarskim jak zawodowi sportowcy, choć nie mieli licencji! Po raz kolejny politycy PiS udowadniają, że obostrzenia ich nie obowiązują!" - komentował artykuł tvn24.pl.

Do sprawy w ostrych słowach odniósł się także dziennikarz śledczy Szymon Jadczak. "Jak Jadwiga Emilewicz została narciarką (dopisaną długopisem do listy zawodników), żeby omijać rządowe zakazy. Tak władza szanuje prawo, którego każe nam przestrzegać" - grzmiał w mediach społecznościowych. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/tvn24.pl/PAP/Twitter