Zamknij

Policjant popełnił samobójstwo. Nie chciał narazić rodziny na COVID-19

14.09.2020 11:21
policja
fot. Shutterstock.com (zdjęcie ilustracyjne)

Tragedia w Wielkiej Brytanii. Emerytowany policjant James Connelly-Webster odebrał sobie życie po kilku dniach mieszkania w izolacji ze względu na COVID-19. Brytyjczyk bał się, że narazi rodzinę na zakażenie koronawirusem.

James Connelly-Webster został znaleziony martwy w ogrodowej szopie przy swoim domu w Crackington Haven w Kornwalii. 58-latek od ponad tygodnia przebywał w izolacji ze względu na zakażenie koronawirusem. Odciął się od rodziny, ponieważ zaczął kasłać i dostał gorączki. Ostatnio jednak jego stan się poprawiał. Dzień przed śmiercią powiedział bliskim, że wraca do domu.

Zobacz także

Bał się, że zarazi rodzinę koronawirusem. Zamieszkał w szopie

Policjant miał się zarazić koronawirusem podczas jednego z wyjazdów do Londynu. Emerytowany zastępca komendanta policji w Plymouth wrócił do swojego domu w Kornwalii z typowymi objawami COVID-19. Kasłał, miał gorączkę, zdecydował więc, że zamieszka w przydomowej szopie, aby nie zarazić żony i dzieci.

W okresie kwarantanny rodzina organizowała spotkania z Jamesem za pośrednictwem internetu. Jedli posiłki i kultywowali swoje poranne rytuały picia kawy z zachowaniem dystansu społecznego. Ostatniego wieczoru przed śmiercią, ósmego dnia izolacji, policjant powiedział rodzinie, że zamierza obejrzeć "Grę o tron". Zapewnił też bliskich, że kolejnego dnia wróci do domu. Tak się jednak nie stało.

Rankiem Maureen Connelly-Webster chciała przywitać męża kawą. Na ogrodowej przybudówce znalazła jednak kartkę z napisem „Nie wchodź, wezwij policję”. Syn sąsiada próbował jeszcze reanimować mężczyznę, jednak ratownicy, którzy przybyli na miejsce, stwierdzili jego zgon.

Zdaniem wdowy jej mąż podczas kwarantanny „całkowicie się zmienił”. Stał się „paranoikiem i neurotykiem”, o czym miała świadczyć sześciostronicowa notatka znaleziona przy jego łóżku. Kiedyś radosny i chętny do celebrowania wspólnych poranków z rodziną, nie miał ochoty na wspólną kawę nawet z zachowaniem dystansu społecznego. Bał się, co pomyślą sąsiedzi.

„Wierzę, że Jim przy zdrowych zmysłach nie popełnił samobójstwa. Przez lata, biorąc pod uwagę swoje doświadczenia jako policjant, mówił tak wiele o zniszczeniach spowodowanych odebraniem sobie życia" - mówiła, Maureen Connelly-Webster cytowana przez lokalne media.

Jako przyczynę śmierci śledczy podali uduszenie. James Connelly-Webster w policji pracował od 18. roku życia. Osierocił dwoje dzieci.

Zobacz także

RadioZET.pl/thesun.co.uk/plymouthherald.co.uk