Zamknij

Wstrząsająca relacja pracownicy prosektorium. "Ludzie umierają wręcz masowo"

09.11.2020 15:09
pacjent z koronawirusem
fot. Shutterstock.ocm

Pani Marlena od 20 lat pracuje w zakładzie pogrzebowym w Kielcach, jest prosektorem. Kobieta, która przygotowuje ciała zmarłych do pochówku, jest wstrząśnięta sytuacją z ostatnich tygodni. – Tylko w miniony weekend pochowaliśmy kilkadziesiąt osób - przyznaje w rozmowie z portalem "Echo dnia".

Koronawirus zbiera śmiertelne żniwo. W piątek odnotowano najwięcej zgonów od początku epidemii. Pani Marlena Barańska, pracownica Zakładu Usług Pogrzebowych „Eden” z Kielc, przyznaje, że sytuacja w regionie jest dramatyczna. - Pracuję ze zmarłymi tyle lat i nigdy nie spodziewałam się czegoś takiego, jestem wręcz poruszona i zszokowana tym, co dzieje się w ostatnich tygodniach - relacjonowała w rozmowie z portalem echodnia.eu.

Zobacz także

Pochówek osób z COVID-19. "Ciało osoby zmarłej wkładane jest do dwóch worków"

Sytuacja jest trudna w całym kraju, a z pochówkami nie nadążają także inne zakłady pogrzebowe. Przypomnijmy, liczba pogrzebów w Krakowie wzrosła o 35 proc. w porównaniu do analogicznego okresu przed rokiem. Na pochówek w stolicy Małopolski czeka się nawet dwa tygodnie. Koronawirus sparaliżował także pracę prosektoriów w Kielcach. - Przy pierwszej, wiosennej fali koronawirusa takiej ilości zgonów nie było i być może do ludzi jeszcze nie dociera to, że ten wirus naprawdę zabija i to nie tylko osoby starsze - przyznała pani Marlena.

Praca zakładów pogrzebowych w dobie pandemii całkowicie się zmieniła. W przypadku pochówku zmarłych na COVID-19 obowiązuje specjalna procedura. - Jest bardzo ciężko. Teraz ciało osoby zmarłej na COVID-19 już w szpitalu wkładane jest do dwóch worków, potem odbieramy je my, przychodzimy ubrani w specjalne kombinezony i maski na twarzach - mówiła pracownica zakładu pogrzebowego.

Jak dodała, najtrudniej jest bliskim zmarłego. - Dla wielu ludzi najgorsze jest to, że nie mogą zobaczyć zmarłej, bliskiej im osoby i chyba czują, że przez to nie mogą się pożegnać. Każdy reaguje na takie sytuacje inaczej, ale niestety bardzo często rozpacz jest ogromna - tłumaczyła pani Marlena.

Zobacz także

Rośnie liczba zgonów w Polsce

Dane dotyczące liczby zgonów w Polsce są alarmujące. Jak podaje portal gazeta.pl, z informacji Ministerstwa Cyfryzacji wynika, że w ciągu trzech tygodni (w okresie od 12 października do 1 listopada) liczba zgonów przekroczyła 10 tysięcy tygodniowo, co stanowi najwyższy wynik od trzech lat.

Przyczyną tej sytuacji jest nie tylko pandemia COVID-19, ale także zapaść systemu zdrowia, wydłużony czas oczekiwania na karetkę czy utrudniony dostęp do opieki lekarskiej. - Część z tych pacjentów to chorzy na COVID, ale nierozpoznani, i część pacjentów, którzy zmarli z powodu tego, że pandemia utrudniła im dostęp do lekarzy i do szpitali - mówił w rozmowie z "Faktami" TVN immunolog dr Paweł Grzesiowski.

Zobacz także

RadioZET.pl/Echo Dnia/Gazeta.pl