`

Wyż nadciąga nad Polskę. Meteorolodzy już wiedzą, co nas czeka

2 min. czytania
16.09.2024 18:02
Obserwuj nas na Google

Niż genueński, który przyniósł wielkie opady w Polsce, wycofuje się obecnie na południowy zachód. Ostatnie oznaki jego aktywności będą obserwowane w poniedziałek na zachodzie i południu kraju - przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową Dyrektor Centrum Modelowania Meteorologicznego IMGW prof. dr hab. Mariusz Figurski.

Niż
fot. wxcharts.com (screen)

Powódź w Polsce 2024. Ekspert: niż Boris przesuwa się na południowy zachód

Nad Polskę nadciągnął niż genueński Boris, którzy przyniósł ze sobą niespotykane od lat ulewy. Doprowadziło to do zalania wielu miast, miejscowości i wsi w południowej części kraju. Zalane są Dolny Śląsk (Jelenia Góra, Kłodzko, Stronie Śląskie), Opolszczyzna (Nysa, Prudnik, Głuchołazy) czy część województwa śląskiego (Bielsko-Biała, Czechowice-Dziedzice).

Jak jednak przekazał w rozmowie z PAP Dyrektor Centrum Modelowania Meteorologicznego IMGW prof. dr hab. Mariusz Figurski, niż wycofuje się obecnie na południowy zachód. Meteorolog przekonywał, że spodziewane jeszcze w poniedziałek opady będą już dużo mniejsze od tych z poprzednich dni. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej prognozuje opad do 50 mm na dobę.

Redakcja poleca

Jak jednak zastrzegł szef CMM IMGW, "w tej sytuacji każda ilość wody, która będzie docierała na tereny objęte powodzią, jest niebezpieczna", a w kolejnych dniach Polska będzie już pod wpływem wyżu, który rozbudowuje się nad Europą północną. - Ciągnie się on od Hiszpanii aż po Rosję i zablokuje oddziaływanie niżu na terenie Polski - powiedział Figurski. Jak dodał, "w Polsce będzie piękna i słoneczna pogoda przynajmniej do najbliższej niedzieli".

We wtorek i środę temperatury na terenie całego kraju będą dochodziły nawet do 25 st. C, w czwartek i piątek - do 23. "Co najważniejsze, nie będzie padać. Opady jedynie przelotne mogą pojawić się w środę na części wschodniej Polski oraz w czwartek w centralnej i zachodniej części kraju - prof. dr hab. Mariusz Figurski

Sytuację meteorologiczną na południu kraju profesor porównał do sytuacji podczas tzw. powodzi tysiąclecia z 1997 roku. Zwrócił uwagę, że analogia między tymi przypadkami dotyczy tylko cyrkulacji atmosfery: obydwie powodzie wywołane były działaniem niżu genueńskiego. Jak jednak wskazał ekspert, opady, które w 1997 roku nawiedziły Polskę i spowodowały potężne zalania, spadły w lipcu. Tymczasem obecnie stało się to w połowie września. - Znaczy to, że okres występowania takich zjawisk przesunął się - zasugerował.

- Wcześniej niże genueńskie obserwowane były od drugiej połowy czerwca do końca sierpnia. Ta duża różnica jest prawdopodobnie związane ze zmianami klimatu, które przejawiają się również tym, że basen Morza Śródziemnego nagrzewa się dużo bardziej niż 30 lat temu. Notowany jest tam wzrost temperatury o prawie 2 st. C, w związku z czym więcej wody gromadzi się w atmosferze - podsumował ekspert. Figurski wyraził obawę, że pod wpływem zmian klimatu niże genueńskie mogą się częściej powtarzać.

Źródło: Radio ZET/PAP

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET