"Zima stulecia" jeszcze dotrze do Polski? “Niestety muszę zmartwić”
“Zima stulecia” jeszcze możliwa? Sprawdzamy, czego spodziewać się w prognozach pogody na Boże Narodzenie i nowy rok. - Styczeń wygląda słabo, jeśli chodzi o “prawdziwą zimę” – zdradza nam dr Radosław Droździoł z Centrum Modelowania Meteorologicznego IMGW-PIB. Eksperci opracowują właśnie eksperymentalną prognozę pogody na zimę.
Zima stulecia jeszcze możliwa?
W Polsce szczególne emocje i wyobraźnię budzi termin “zima stulecia”, który przywołuje obrazy skrajnych warunków pogodowych – zasypanych dróg, zamarzniętych rzek i trzaskających mrozów. Nie jest to oczywiście termin meteorologiczny, a historyczna metafora nawiązująca choćby do przełomu lat 1978 i 1979, kiedy nasz kraj został praktycznie sparaliżowany – drogi, linie kolejowe i energetyczne były nieprzejezdne przez wiele dni.
Zmiana klimatu sprawia, że długie, mroźne zimy stają się w Polsce rzadsze. Czego spodziewać się tej zimy? – Pokrywa śnieżna, która kiedyś występowała częściej na obszarze Polski, zwłaszcza na nizinach, od 30 lat jest zauważalnie coraz mniejsza. Jest to największy problem dla naszego kraju, bo jeśli ta pokrywa jest mniejsza lub ogóle nie występuje, to wiosną wchodzimy w okres suszy meteorologicznej, a następnie hydrologicznej. W naszych prognozach eksperymentalnych, jeśli widzimy, że zimowe miesiące mają być cieplejsze niż zwykle w latach 1991-2020, to wnioskujemy, że tej pokrywy śnieżnej znowu będzie mniej i będzie rzadziej występowała. To widać już teraz na początku grudnia – jeśli spadnie śnieg, to utrzymuje się on bardzo krótko, gdyż temperatury powietrza są za wysokie – tłumaczy w rozmowie z RadioZET.pl dr Radosław Droździoł z Centrum Modelowania Meteorologicznego IMGW-PIB.
Ekstremalne zjawiska pogodowe są napędzane przez zmianę klimatu
Brak kolejnych “zim stulecia” nie oznacza bynajmniej, że nie obserwujemy pewnych ekstremów pogodowych – wręcz przeciwnie. Zimne masy powietrza wciąż przynoszą okresy bardzo niskich temperatur, a niestabilne warunki atmosferyczne mogą prowadzić do występowania burz śnieżnych. Obserwujemy też częstsze zjawiska ulew i deszczu w środku zimy zamiast opadów śniegu.
Pytamy eksperta z IMGW, jakich ekstremalnych zjawisk pogodowych spodziewać się w tym roku. – Niestety muszę zmartwić, ale prognozy długoterminowe nie obejmują takich zjawisk. Nie ma informacji, czy będzie powódź, czy zdarzą się ekstremalne opady śniegu. Wszystkie ekstrema możemy w tych prognozach odrzucić. Nie ma nawet informacji, czy w styczniu wystąpią przeważające opady deszczu, czy śniegu. Przykładem niech będzie ostatnia powódź. Była ona widoczna dopiero na kilka dni przed jej początkiem, w prognozach długoterminowych nie była widoczna. Operujemy takimi terminami jak średnia temperatura z danego miesiąca i suma opadów z danego miesiąca. Ująłbym to w ten sposób, że długoterminowo można przewidzieć ogólny charakter pogody – mówi naszemu portalowi dr Radosław Droździoł.
– Według naszej eksperymentalnej prognozy pogody cały styczeń ma charakteryzować się w całej centralnej i północno-wschodniej Polsce średnią temperaturą powietrza powyżej normy, czyli zima w styczniu ma być cieplejsza niż zwykle w ostatnich 30 latach (norma to zawsze okres 30-letni, w tym wypadku lata 1991-2020, do których porównujemy nasze prognozy). Natomiast południe i zachód ze średnią temperaturą w normie, ale styczeń wygląda słabo, jeśli chodzi o “prawdziwą zimę”, w lutym średnia temperatura powietrza również ma być wyższa niż zwykle – dodaje z ekspert z Centrum Modelowania Meteorologicznego IMGW-PIB.
Zima, zwłaszcza w kontekście zmian klimatu i związanych z nimi ekstremów pogodowych, może przynieść istotne wyzwania zarówno dla rolnictwa, jak i dla sektora energetycznego. To nieprawda, że łagodna zima jest czymś zbawiennym dla upraw. Brak śniegu lub ograniczone opady mogą prowadzić do niedoborów wody w glebie na wiosnę, co utrudnia wegetację roślin. – Brak pokrywy śnieżnej jest szczególnie odczuwalny w rolnictwie. Zawsze występowała ona dłużej i na wiosnę się topiła, wtedy zapas wody, który otrzymywał się w śniegu, był stopniowo oddawany do ziemi czy rzek. Teraz tej pokrywy nie ma, wejdziemy w marcu-kwietniu w suszę meteorologiczną czy hydrologiczną, a to zrodzi problem na rolników i energetyki, które potrzebują zasobów wodnych – wyjaśnia portalowi RadioZET.pl dr Radosław Droździoł.
Pogoda w święta. Kiedy wiarygodna prognoza na Boże Narodzenie?
Obecne długoterminowe prognozy numeryczne są coraz bardziej precyzyjne, jednak wciąż mają istotne ograniczenia wynikające z natury atmosfery i procesów klimatycznych. Jak daleko sięgającymi przewidywaniami możemy się więc sugerować? – Najbardziej interesujące prognozy to oczywiście takie z temperaturą minimalną i maksymalną, gdzie spadnie śnieg czy deszcz. I najlepsze prognozy, z największą sprawdzalnością, bo ok. 99 proc., mają horyzont 8-godzinny. Kolejne prognozy to prognozy krótkoterminowe, do 4 dni, ich sprawdzalność również jest bardzo wysoka. Następnie wchodzimy w obszar prognoz średnioterminowych, one mają zasięg 10-14 dni, a w przypadku prognoz powyżej 7 dni należy zdawać sobie sprawę, że sprawdzalność spada do ok. 50 proc. i z każdym dniem jest coraz niższa – mówi nam specjalista.
A kiedy spodziewać się wiarygodnych prognoz na Boże Narodzenie? – Jeśli obecnie pojawiają się jakieś prognozy na święta, to charakteryzują się one bardzo niską sprawdzalnością. Od ok. 18-19 grudnia można będzie powiedzieć coś dokładniejszego, jeśli chodzi o prognozę temperatury powietrza i opadu atmosferycznego w święta. Prognozy długoterminowe natomiast interpretuje się w inny sposób. Tu operujemy średnimi, więc sprawdzalność jest liczona trochę inaczej. W ich przypadku podajemy, że sprawdzalność z horyzontem miesięcznym wynosi ok. 60 proc., czyli 2 na 3 prognozy się sprawdzają – tłumaczy dr Droździoł.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET