Zamknij

Duda skarży się, że „Tusk go nie lubi”. Rosyjscy pranksterzy wkręcili prezydenta

15.07.2020 11:25
Andrzej Duda
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER

Andrzej Duda odbył dość nietypową rozmowę z sekretarzem generalnym ONZ. Jej zapis jest w środę hitem sieci. Sęk w tym, że prezydent rozmawiał z rosyjskimi komikami, którzy wkręcili już niejedną głowę państwa na świecie. O komentarz w sprawie poprosiliśmy Kancelarię Prezydenta. Pałac potwierdza - owszem, nagranie jest autentyczne.

W sieci ogromną popularność zdobyło nagranie rosyjskich pranksterów, Vladymira Kuznetsova i Alexeya Stolyarova, którzy dodzwonili się do prezydenta Andrzeja Dudy. "Vovan" i "Lexus", podając się za sekretarza generalnego ONZ António Guterresa, pogratulowali Dudzie zwycięstwa w wyborach prezydenckich. Na tym jednak rozmowa się nie zakończyła.

Komicy, którzy „na celownik” brali już wcześniej m.in. Borisa Johnsona czy Emanuela Macrona, zastali prezydenta w drodze. Internauci zwracają uwagę, że Duda był nieprzygotowany do takiej rozmowy, a konwersacja w języku angielskim sprawiała mu wyraźny problem.

Zaczęło się niewinnie. Po gratulacjach przyszedł czas na pytanie o sytuację epidemiczną w Polsce. „Koronawirus jest pod kontrolą” – zapewniał Duda, choć miał trudności z przytoczeniem prawidłowej liczby zgonów spowodowanych Covid-19. Zapytany o źródło zakażeń w Polsce stwierdził, że „być może to Ukraina, bo w naszym kraju jest wielu obywateli tego kraju".

„Donald Tusk mnie nie lubi”

Wkrótce w rozmowie padło nazwisko Donalda Tuska. Prankster, który – przypomnijmy – podał się za sekretarza generalnego ONZ – powiedział, że dostał od byłego premiera polską wódkę, na co prezydent zareagował śmiechem. Komik wspomniał, że Tusk jest zaniepokojony tym, że Duda może w tej kadencji chcieć dyskryminować osoby należące do społeczności LGBT. – Mam nadzieję, że to nieprawda – dodał. – Ja ich nie dyskryminuję. Naprawdę. Ja mam ogromny szacunek do każdego człowieka – zapewniał swojego rozmówcę prezydent. Dodał, że faktycznie podczas kampanii prezydenckiej w Polsce trwała poważna dyskusja nad tematem „ruchu” – nie „ideologii” – LGBT i adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. Nawet gdy „sekretarz generalny ONZ” stwierdził, że skoro Tusk jest tak zaniepokojony, możliwe, że sam jest gejem, Duda nie zorientował się, że rozmowa jest nietypowa. Jąkając się nieco, stwierdził natomiast: „On mnie nie lubi”.

Prankster tłumaczył dalej, że Tusk zadzwonił do niego również dlatego, że martwi się możliwym pogorszeniem stosunków Polski z UE. „Ooch, ooch” – to jedyne, co można było usłyszeć w odpowiedzi.

Zobacz także

"Pijany Trzaskowski"

Do „Guterresa” miał też zadzwonić kontrkandydat Dudy w wyborach prezydenckich, Rafał Trzaskowski, prosząc go o pogratulowanie mu zwycięstwa w wyborach. – Zapewnił mnie, że wygrał – mówił komik. Nawet gdy dodał, że „Trzaskowski prawdopodobnie był pijany”, zaskoczony Duda mówił tylko, że „to dziwne” i zapewniał, że wygrał wybory z przewagą ponad 1 pkt. proc. (w rzeczywistości przewaga wynosi 2,06 pkt. proc.).

Podkreślmy jednak, że rozmowa – jak się dowiadujemy – została przeprowadzona w poniedziałek jeszcze przed ostatecznym ogłoszeniem wyników wyborów przez PKW. W rozmowie pojawiła się też kwestia Lwowa. Prankster sugerował, że być może Polska chciałaby odzyskać te ziemie od Ukrainy. Duda stanowczo zaprzeczył.

Kancelaria Prezydenta potwierdza: nagranie jest autentyczne

Początkowo było wiele wątpliwości co do autentyczności nagrania. Dziwił zwłaszcza fakt, że komikom udało się bez większych przeszkód osobiście połączyć z prezydentem kraju. Okazuje się, że nagranie jednak jest autentyczne. Potwierdził to dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marcin Kędryna. Zapewnił przy tym, że rozmówcy byli weryfikowani przez polską placówkę przy ONZ. Sprawą zajmują się służby.

Musiała zawieść komunikacja na linii Kancelaria Prezydenta – MSZ – tłumaczył Radiu ZET wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. Z kolei zdaniem szefa Nowoczesnej, posła Adama Szłapki to temat dla komisji ds. służb specjalnych.

To kompromitujące dla prezydenta, przez 10 minut rozmawiał i nikt nie był w stanie sprawdzić. Byle kto może zadzwonić do prezydenta

- powiedział Radiu ZET poseł. - Ktoś w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego powinien ponieść konsekwencje - tak sprawę skomentowali politycy Lewicy. - Służby powinny ustalić, czy to jest wiarygodny telefon - stwierdziła posłanka Anna Maria Żukowska.

Zobacz także

RadioZET.pl