Zamknij

Debata w TVP. Rada Etyki Mediów ostrzega: jeden uczestnik może znać pytania

17.06.2020 14:36
Debata TVP
fot. Wojciech Stróżyk/Reporter

Można się spodziewać, że debata będzie nierówna - jeden uczestnik prawdopodobnie będzie znał jej pytania i odpowiadał na nie swobodnie, podczas gdy pozostali mogą być zaskakiwani pytaniami i zagłuszani przez prowadzącego - ostrzega Rada Etyki Mediów. Jej zdaniem, środowa debata prezydencka w TVP może nie być bezstronna ani uczciwa dla wszystkich uczestników. 

Debata prezydencka przed I turą wyborów (zaplanowanych na 28 czerwca) odbędzie się w środę, 17 czerwca, o godz. 21. Jej organizatorem jest Telewizja Polska, a wydarzenie będzie transmitowane w TVP 1 oraz TVP Info. Gospodarzem zaś prowadzący "Wiadomości" w telewizyjnej "Jedynce" Michał Adamczyk. 

Debata potrwa 80 minut, a uczestnicy odpowiedzą na pytania z pięciu obszarów tematycznych: polityka zagraniczna, wewnętrzna, społeczna, gospodarcza oraz "świat wartości". Wiadomo już, że w studiu na Woronicza zjawi się cała "jedenastka" kandydatów.

Zobacz także

Zanim to jednak nastąpi, spore kontrowersje wywołać zdążył regulamin debaty, a konkretnie zapis dotyczący prowadzącego. Michał Adamczyk będzie miał bowiem prawo do przerywania poszczególnym kandydatom wypowiedzi, jeśli uzna, iż mówią oni "nie na temat". Kryteria oceny, czy dana wypowiedź będzie "na temat" bądź nie, nie zostały jednak precyzyjnie ustalone, co każe podejrzewać arbitralność potencjalnych wtrąceń ze strony dziennikarza, a także wątpić w bezstronność samej dyskusji. 

Debata w TVP. Rada Etyki Mediów ostrzega: może nie być bezstronności

W tej sprawie zaprotestował już Rafał Trzaskowski, a pismo do Rady Etyki Mediów wystosował inny z kandydatów, startujący jako niezależny Paweł Tanajno. Rada odpowiedziała, przychylając się do opinii, że reguły wprowadzone przez TVP każą powątpiewać w uczciwość debaty i że istnieje uzasadnione przypuszczenie, iż debata "nie będzie bezstronna". 

Zawartość dzienników TVP i programu TVP Info uzasadnia przypuszczenie, że debata nie będzie bezstronna. TVP wbrew artykułowi 21 ustawy o radiofonii i telewizji wspiera jednego kandydata i walczy z pozostałymi, szczególnie z tymi, którzy mają największe poparcia. Prowadzący "Wiadomości" mający podczas debaty korzystać z możliwości przerywania kandydatom nie są bezstronnymi dziennikarzami

- czytamy w komunikacie REM, która dodaje, że  "można zatem się spodziewać, że debata będzie nierówna - jeden uczestnik prawdopodobnie będzie znał jej pytania i odpowiadał na nie swobodnie, podczas gdy pozostali mogą być zaskakiwani pytaniami i zagłuszani przez prowadzącego. Ponadto, tak jak w maju b.r., bezpośrednio po debacie TVP zadba o komentatorów sprzyjających jednemu kandydatowi"

Debata kandydatów do urzędów publicznych jest utrwalonym, demokratycznym przedstawienia się przez nich wyborcom. Zasady takiej debaty muszą zapewniać jej uczestnikom równość udziału i swobodę wypowiedzi. Równy czas wypowiedzi kandydatów w debatach nakazuje rozporządzenie KRRiT w tej sprawie z 2011 roku. Ocena wypowiedzi kandydatów należy do odbiorców debaty, a nie do jej organizatora

- stwierdza ponadto Rada Etyki Mediów. Przypomnijmy, że do końca nie było wiadomo czy Rafał Trzaskowski będzie uczestniczył w środowej debacie. Ostatecznie zdecydował się na udział, a swój komentarz do sytuacji wyraził w mediach społecznościowych:

"Trudno zakładać, że wybieramy się tam na równe starcie kandydatów w wyborach prezydenckich. Ale to być może niepowtarzalna okazja, by mieć 6 minut możliwości wypowiedzi w TVP na żywo. Obiecuję, że wykorzystam każdą sekundę. Bądźcie ze mną" - napisał na Twitterze.

RadioZET.pl/rem.net.pl/Twitter