Zamknij

Hołownia: Andrzej Duda to bodaj najgorszy prezydent III RP [WYWIAD]

16.06.2020 13:56
Szymon Hołownia
fot. Sztab Szymona Hołowni

Nie uważam się za niczyjego następcę, nie jestem kandydatem „anty”, ale kandydatem „za”. Za odbudową wspólnoty, za zakończeniem wojny polsko-polskiej, za Polską neutralną klimatycznie, oddychającą czystym powietrzem i szanowaną na arenie międzynarodowej dzięki sile jej sojuszy. Za Polską solidarną i samorządną. Za Polską prawdziwie demokratyczną - mówi w wywiadzie dla RadioZET.pl Szymon Hołownia, dziennikarz oraz niezależny kandydata w wyborach prezydenckich. 

Co sprawiło, że podjął pan decyzję o starcie w wyborach prezydenckich? 

Podjąłem decyzję o starcie, bo tak jak większość obywateli, miałem dość biernego obserwowania tego, jak politycy dzielą Polskę w imię małych partyjnych wojen. Nie mogłem już patrzeć, jak niszczeje nasza wspólnota. Nawet setna rocznica odzyskania niepodległości nie stała się okazją do tego, by pokazać to, co najważniejsze i co jesteśmy winni pamięci tych, którzy za Polskę ginęli i którzy ją budowali: program budowy zielonego, demokratycznego i solidarnego państwa. Rzeczpospolitej – nie klubu dla myślących tak samo, ale Rzeczpospolitej – domu, w którym znajdzie się miejsce dla każdego. Polski pojednanej różnorodności.

Jak ocenia pan prezydenturę Andrzeja Dudy? Zarówno przez ostatnie 5 lat, jak i na tle poprzedników.

Uważam, że wiele z obietnic Andrzeja Dudy z 2015 r. szło w dobrym kierunku. Ja na niego nie głosowałem, ale rozumiem, dlaczego wybór wielu Polaków padł właśnie na niego. Natomiast te obietnice zostały porzucone po zwycięstwie parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości w październiku 2015 r. Prezydent Duda zapomniał o obietnicach budowy wspólnoty, poprawy relacji z naszymi europejskimi partnerami, dbania o rolników, o osoby mniej uprzywilejowane. Andrzej Duda stał się prezydentem PiS, a nie wszystkich Polaków. Andrzej Duda stał się bodaj najgorszym prezydentem III RP.

Pierwsze trzy decyzje, jakie podjąłby pan jako nowo zaprzysiężona głowa państwa?

Od razu po zaprzysiężeniu przyjmę przysięgę od sędziów Andrzeja Jakubeckiego, Krzysztofa Ślebzaka i Romana Hausera – legalnie wybranych do Trybunału Konstytucyjnego w 2015 roku. Następnie zorganizuję pierwsze posiedzenie Rady Gabinetowej w sprawie działań rządu dotyczących kryzysu klimatycznego w Polsce, a szczególnie suszy. Wezwę na nim rząd do niezwłocznej deklaracji o przystąpieniu do Europejskiego Zielonego Ładu. Odbędę też rozmowę telefoniczną z prezydentami Niemiec i Francji, w której podkreślę przywiązanie do rozwoju formatu Trójkąta Weimarskiego i chęć aktywnego członkostwa w Unii.

Dużo mówi pan właśnie o zielonej polityce. Jakie działania jako prezydent podjąłby pan w zakresie klimatu i ochrony środowiska?

Tak, jak napisałem w moim programie klimatycznym „Klimat na Wzrost” ( https://holownia2020.pl/klimatisrodowisko/ ), zmiany zacznę od siebie. Jako prezydent będę dawał przykład. Tam, gdzie to możliwe, będę instalować małe odnawialne źródła energii np. fotowoltaikę w budynkach oraz wszystkich obiektach Kancelarii Prezydenta. W ciągu pierwszego roku mojej prezydentury chcę wypracować, wspólnie z rządem i parlamentem, ekspertami oraz przede wszystkim zainteresowanymi stronami społecznymi kompleksowy plan sprawiedliwej transformacji, która będzie mogła być realizowana konsekwentnie.

Szymon Hołownia
fot. Sztab Szymona Hołowni

Niezależnie od tego, która partia akurat rządzi w Polsce, będę domagał się, aby rząd przestał odgrywać rolę hamulcowego w polityce klimatycznej Unii EuropejskiejJestem przekonany, że zielona gospodarka to świetne narzędzie do odbudowania naszej pozycji w Europie. Ważnym uprawnieniem, które daje Prezydentowi RP Konstytucja, jest możliwość kierowania ustaw do ponownego rozpoznania przez Sejm, czyli prawo weta. Deklaruję, że jako prezydent będę stosował Zielone Weto wobec każdej inicjatywy, która będzie stwarzać ryzyko oddalenia Polski od osiągnięcia neutralności klimatycznej. 

Równie dużo wspomina pan o obronie samorządów. W jaki sposób broniłby pan ich autonomii przed polityką władz centralnych?

Jak pisałem w Karcie Samorządowej ( https://holownia2020.pl/kartasamorzadowa/) będę dążył do takiej reformy ustrojowej, w której Senat, zamiast być drugą partyjną izbą, stanie się miejscem, w którym reprezentowane będą lokalne wspólnoty. Docelowo Senat powinien stać się „izbą samorządową”. Do czasu, gdy to się stanie, jako prezydent będę pełnił rolę „izby samorządowej”.

Zobacz także

Nie podpiszę żadnej ustawy, która nakłada na samorządy wydatki bez wskazania źródła finansowania lub centralizuje zadania publiczne. Polska to nie tylko Warszawa i z Warszawy naprawdę nie widać najlepiej potrzeb i problemów lokalnych. Uważam też, że samorządy powinny zostać jak najszybciej wyposażone w nowe kompetencje m.in. w zakresie ochrony zdrowia, a także w nowe środki dochodu. Z niepokojem obserwuję brak wsparcia ze strony rządu dla samorządu w dobie „koronakryzysu” – w moim Minimum Antykryzysowym zaproponowałem przyznanie im 15 miliardów złotych specjalnej „koronasubwencji”.

Czy podpisałby pan ustawę legalizującą związki partnerskie?

Tak, podpiszę ustawę legalizującą związki partnerskie. Przyszedł bowiem czas na to, aby państwo zaczęło ułatwiać życie obywatelom.

A małżeństwa jednopłciowe?

Kwestia małżeństw jednopłciowych budzi w naszym społeczeństwie wiele kontrowersji. Zawetuję taką ewentualną ustawę i zwrócę parlamentowi do ponownego rozpatrzenia, celem poszukania wystarczającej większości 3/5 głosów, by ją finalnie przyjąć. Jako prezydent zawsze będę lojalny wobec woli społeczeństwa, a nie wobec interesów poszczególnych partii.

Co pan sądzi o sytuacji w Sądzie Najwyższym i ogólnie w polskim wymiarze sprawiedliwości?

Rząd PiS i prezydent Duda zdewastowali polskie sądownictwo, osłabili Sąd Najwyższy. Jak już wspominałem, w pierwszej kolejności przyjmę przysięgę od sędziów Andrzeja Jakubeckiego, Krzysztofa Ślebzaka i Romana Hausera. Zweryfikuję też skrupulatnie legalność powołania sędzi Małgorzaty Manowskiej na stanowisko Pierwszego Prezesa SN, pomimo poważnych wątpliwości proceduralnych.

W takim razie jak należałoby uporządkować sytuację w sądownictwie po kilku latach działań PiS i czy jest to w ogóle do zrobienia?

Jak pisałem w Programie dla Praworządności ( https://holownia2020.pl/praworzadnosc/ ) będę współpracował z siłami politycznymi w Sejmie i Senacie w celu zmiany ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa tak, aby zapewnić jej niezależność od polityków, a jednocześnie zapewnić pełną przejrzystość procedury nominacji sędziowskiej, między innymi poprzez wysłuchania publiczne kandydatów oraz publiczny przebieg wyborów sędziów do KRS. Nie będę też powoływał sędziów wybranych przez tzw. neo-KRS, chyba że uzyskają oni poparcie zgromadzeń ogólnych sędziów, w których mają orzekać.

Wraz z ekspertami będę rozważał możliwe sposoby umocnienia niezależności prokuratury i powoływania Prokuratora Generalnego przez mieszany organ, złożony z przedstawicieli prokuratorów, KRS, prezydenta i parlamentu poprzez odpowiednią zmianę Konstytucji RP. Nie może też powtórzyć się sytuacja z czasów rządów PO, kiedy niezależnego nominalnie szefa prokuratorów de facto pozbawiono jakiejkolwiek realnej władzy nad swoimi podwładnymi. Dostęp do sądu trzeba przyspieszyć i ułatwić dlatego zaproponuję reformę systemu poprzez utworzenie tzw. „sądów pierwszego kontaktu.”

Zobacz także

Opracuję też nowelizację systemu bezpłatnej pomocy prawnej, obejmującą zintegrowanie jej z systemem opieki społecznej tak, aby była ona kompleksowa. Trzeba również podnieść stawki dla pełnomocników z urzędu, aby nie traktowali „urzędówek” po macoszemu.

Oglądał pan „Zabawę w chowanego”, najnowszy film braci Sekielskich?

Oglądałem. To wstrząsający film, pokazujący, jak pilna jest konieczność rozliczeń nie tylko księży pedofilów, ale także biskupów, którzy ich kryli. Nie znajduję słów potępienia, by opisać ich postawę.

Co pan jako prezydent, a także praktykujący katolik, zamierza zrobić, by przeciwdziałać temu, co się dzieje w Kościele Katolickim? Mam na myśli zarówno problem pedofilii wśród duchownych, jak i upolitycznienie Kościoła jako instytucji i jego częste zaangażowanie w bieżący spór polityczny.

W pierwszej kolejności zaproponuję, by z kodeksu karnego usunąć zapis o przedawnianiu się przestępstw pedofilskich. Zrobię też wszystko, by Komisja ds. wyjaśniania przestępstw pedofilskich wreszcie zaczęła działać. Od wielu miesięcy nie można do niej powoływać członków, a dzięki niej państwo polskie mogłoby uzyskać narzędzie do kontroli tego typu sytuacji. Powstaje wrażenie, że rządzący specjalnie grają w tej kwestii na zwłokę. Wezwę również ministra Ziobrę, by wyjaśnić, dlaczego prokuratura traktuje ulgowo pedofilów w sutannach.

Szymon Hołownia
fot. PAP

Zawsze będziemy krajem podzielonym religijnie i światopoglądowo. Nigdy nie było inaczej. Jednak Polska nie może być miejscem, w którym obywatele i obywatelki czują się selekcjonowani ze względu na religię. W imię tego, w mojej ocenie niezbędnego dla dobra wszystkich stron, rozdziału Państwa od Kościoła, ograniczę publiczną aktywność religijną prezydenta. Choć nie zamierzam rezygnować z własnej religijnej tożsamości, nie mogę też nie dostrzegać, że Prezydent RP nie jest wyłącznie Prezydentem Polskich Katolików i Katoliczek.

W sytuacjach, kiedy będzie to wskazane, chciałbym więc, by o pomyślność Polski modlili się wspólnie przedstawiciele i przedstawicielki różnych żyjących w Polsce Kościołów i wyznań, a formuła uroczystości skonstruowana była tak, by mogli się w niej odnaleźć również ci i te z nas, o których preambuła Konstytucji mówi pięknie jako o „nie podzielających tej wiary, a wartości uniwersalne wywodzących z innych źródeł”.

Jak pan postrzega politykę zagraniczną obecnej władzy?

W skrócie: bardzo źle. Rząd PiS i prezydent Duda skonfliktowali nas z najważniejszymi sojusznikami w Unii i pogorszyli relacje z Ukrainą. Chcieli opierać siłę Polski w Unii o sojusz z Wielką Brytanią, ale nie przewidzieli, że ta wspólnotę opuści. Jedynym pozytywnym aspektem są dobre stosunki z administracją Donalda Trumpa w USA - prezydenta, który już w listopadzie może przegrać wybory i ustąpić miejsca demokracie Joe Bidenowi.

Zobacz także

Świat się zmienia i nie możemy być na to ślepi. Dobre relacje z USA są ważne, zwiększają nasze bezpieczeństwo, ale nie możemy nie zauważać, że amerykański rząd coraz mniej skupia się na Europie. Prezydent Trump chce wycofać 9,5 tys. żołnierzy z Niemiec. Dobrze, że 1 tys. z nich trafi do Polski, ale ogólnie amerykańska obecność w Europie zmniejszy się o ponad 8 tys. To zła wiadomość dla polskiego bezpieczeństwa i dla NATO.

Co więc należałoby zrobić?

Moim priorytetem będzie współpraca z Niemcami i Francją w ramach formatu Trójkąta Weimarskiego. Chcę wykorzystać ten format i współpracę z polskim rządem, by zwiększyć siłę oddziaływania Polski na politykę UE. Ważne dla mnie jest też naprawienie relacji z Ukrainą i utrzymanie dobrych relacji z USA.

Kto w takim razie powinienem być strategicznym sojusznikiem Polski?

Unia Europejska to nasz najważniejszy sojusz i polską racją stanu jest nasza silna pozycja w nim. Polska powinna się w UE umocnić dzięki rozwojowi współpracy w ramach Trójkąta Weimarskiego. Będę też podtrzymywał dobre stosunki z USA, które są naszym gwarantem bezpieczeństwa i poprawię stosunki z Ukrainą. Te kierunki potraktuję priorytetowo w pierwszych miesiącach prezydentury.

Co dla pana oznacza w praktyce pojęcie "bezpartyjność"?

Bezpartyjność to niezależność od woli partyjnych dygnitarzy, czy to z PO, czy z PiS. To gwarancja, że prezydent będzie lojalny wobec obywateli, a nie wobec wąskiej grupy politycznego interesu. Moim priorytetem nie będzie ani utrzymanie władzy przez moich partyjnych kolegów, ani jej zdobycie przez opozycję. Moim priorytetem będzie inicjowanie działań ważnych dla naszej wspólnoty z perspektywy pokolenia, nie kadencji, niezależnie od tego, czy leżą w interesie danej partii czy też nie.

Obrońcy systemu partyjnego mogliby powiedzieć "partie mają pieniądze i struktury, a politycy partyjni doświadczenie oraz oparcie w tych strukturach". Jakie byłyby największe korzyści z tego, że prezydentem zostałby właśnie ktoś niezwiązany z którymkolwiek z obecnie funkcjonujących na polskiej scenie politycznej ugrupowań?

A ruch społeczny, który stworzył się wokół tej kandydatury ma 12 tysięcy i ponad 100 tysięcy obywateli, którzy z własnych oszczędności zdecydowali się finansować ten projekt, a także kilkunastu ekspertów i szczegółowy program, to nie solidne oparcie i zaplecze?

Wbrew opiniom niektórych komentatorów polski system nie jest zabetonowany w PO-PiSie - zabetonowane może być co najwyżej myślenie. Tylko prezydent spoza partii będzie mógł dziś zbudować kancelarię tak, by rzeczywiście służyła państwu, a nie była biurem socjalnego wsparcia dla zasłużonych towarzyszy. Tylko pozapartyjny prezydent może dziś rzetelnie ocenić, czy dana ustawa służy Polkom i Polakom, nie będzie bowiem ani wykonawcą woli rządu, ani człowiekiem topiącym dobre rządowe pomysły, bo sam jest z opozycji.

Szymon Hołownia
fot. Sztab Szymona Hołowni

Partyjne elektoraty to mniej niż połowa wszystkich wyborców, członkowie partii to promil wyborców. Głęboko wierzę, że moja kandydatura przekona bezpartyjną większość społeczeństwa.

Czy wzorem Rafała Trzaskowskiego zaprezentuje pan swoje oświadczenie majątkowe? Wyborców mogą ciekawić np. pańskie zarobki z okresu pracy dla TVN.

Rafał Trzaskowski opublikował oświadczenie, bo miał taki obowiązek ustawowy jako Prezydent Warszawy.Opublikuję swoje oświadczenie majątkowe zaraz po objęciu urzędu. Rejestr wpłat mojej kampanii jest dostępny na mojej stronie zgodnie z obowiązującym prawem.

Kto finansuje pańską dotychczasową kampanię?

To ponad 100 tysięcy mieszkańców Polski, którzy nie chcą żyć w państwie rozdartym przez polityczne wojny PiS z PO. To przedstawiciele bezpartyjnej większości, wielu z których pierwszy raz zdecydowało się wpłacić pieniądze na politykę. Skala ich wsparcia jest wprost fenomenalna. Średnia wpłata to 52 złotych 20 groszy! W ciągu trzech dni od 6 do 9 czerwca udało się zebrać ponad milion złotych.

We wszystkich dotychczasowych wyborach pojawiali się – a czasem osiągali świetne rezultaty – kandydaci "antysystemowi", antyestablishmentowi, sytuujący się w kontrze do aktualnych sporów politycznych. Czy pan siebie do takiej grupy zalicza? A jeżeli tak, to dlaczego panu miałoby się udać to, co nie udało się np. Pawłowi Kukizowi?

Nie uważam się za niczyjego następcę, nie jestem kandydatem „anty”, ale kandydatem „za”. Za odbudową wspólnoty, za zakończeniem wojny polsko-polskiej, za Polską neutralną klimatycznie, oddychającą czystym powietrzem i szanowaną na arenie międzynarodowej dzięki sile jej sojuszy. Za Polską solidarną i samorządną. Za Polską prawdziwie demokratyczną.

Zobacz także

Czy brak doświadczenia w polityce, np. w pełnieniu konkretnych stanowisk, nie będzie stanowił przeszkody w skutecznym sprawowaniu tak odpowiedzialnego urzędu?

Jako jedyny z kandydatów nie brałem udziału w procesie szczucia na siebie Polaków i dzielenia Polski na dwa zwaśnione obozy. Uważam to za atut. W tym czasie zajmowałem się pracą społeczną i pomaganiu mniej uprzywilejowanym ludziom w Polsce i poza granicami naszego kraju. Stałem na czele dwóch fundacji pomagających dziesiątkom tysięcy ludzi. Każdemu życzę takiego doświadczenia.

Ale w kontekście pana osoby pojawia się łatka „celebryty z TVN”. Odczuwa pan, że np. prowadzenie przez lata programu rozrywkowego, jakim jest „Mam Talent” dyskredytuje pana w odbiorze publicznym?

„Mam Talent" to była jedna z wielu prac jaką wykonywałem w ostatnich latach - oprócz pracy jako działacz organizacji pozarządowych, Ambasador Zrównoważonego Rozwoju ONZ,  felietonista, pisarz, wykładowca. Nie uważam, żeby ta praca była dyskredytująca. Wręcz przeciwnie, była okazją do tysięcy spotkań ze wspaniałymi, pełnymi pasji Polakami i Polkami.

Bywa pan porównywany do Zuzany Caputovej, Wołodymyra Zełeńskiego lub Emmanuela Macrona. Któraś z tych analogii szczególnie się panu podoba czy raczej uważa je pan za nietrafne?

Rozumiem te porównania. Odczuwam wiele sympatii do prezydent Słowacji, zwłaszcza w związku z jej nieustępliwą walką z korupcją i działaniami ekologicznymi, jak i do prezydenta Francji, który udowodnił, że można wygrać z dwiema wielkimi partiami. Z kolei Zełeński przeprowadził skuteczną kampanię w internecie, co staram się robić.

Szymon Hołownia
fot. Sztab Szymona Hołowni

Natomiast uważam, że mój projekt polityczny jest oryginalny, tak jak oryginalna jest pozycja ustrojowa prezydenta w Polsce. Szczególnie predestynowana do budowy ponadpartyjnego porozumienia.

Co będzie dla pana miarą sukcesu w tych wyborach? Wygrana, II tura czy osiągnięcie pewnego pułapu poparcia (np. przynajmniej 15 proc.)?

Startuję w wyborach, żeby je wygrać. Sukcesem będzie zdobycie przynajmniej 50% i jednego głosu w drugiej turze.

Czy jeśli nie uda się wejść do II tury, jest pan gotów udzielić oficjalnego poparcia któremukolwiek z kandydatów, którzy się w niej znajdą?

Gdyby się to wydarzyło, jasno zadeklaruję, na kogo zagłosuję. Nie będę natomiast nikomu „przekazywał” elektoratu, gdyż byłoby to uprzedmiotawiające moich wyborców, których są już miliony. Nie rozważam jednak tego scenariusza, ponieważ głęboko wierzę, że wejdę do drugiej tury.

Po tych kilku miesiącach funkcjonowania w świecie polityki – kampania, medialne wojenki – nie żałuje Pan decyzji o starcie?

Absolutnie nie! Kampania jest niezwykle wyczerpująca, ale też ogromnie satysfakcjonująca. Otrzymuję ogromne wsparcie od ludzi, których spotykam. Uwielbiam rozmawiać z mieszkańcami Polski, w najmniejszych miejscowościach i wielkich aglomeracjach. Ostatnio miałem niezwykle udane wizyty w dużych miastach, takich jak Poznań, Kraków czy Wrocław, ale także w Godziszowie na Lubelszczyźnie, gdzie Andrzej Duda otrzymał ponad 90%. Te spotkania dają mi ogromną energię i na pewno będę chciał je kontynuować również po zaprzysiężeniu na urząd Prezydenta.

Wokół pana kandydatury wytworzył się pewien ruch, ferment, zarówno wśród sympatyków/wolontariuszy, jak i ekspertów. W jaki sposób zamierza Pan to wykorzystać? Czy niezależnie od wyniku wyborów prezydenckich planuje Pan pozostać w polityce i np. założyć formację, która mogłaby w przyszłości (wzorem np. Kukiz’15) wprowadzić swoich przedstawicieli do parlamentu?

Wokół mojej kandydatury powstała ogromna pozytywna energia, udało mi się połączyć miliony ludzi, którzy chcą Polski zielonej, demokratycznej i solidarnej. Myślącej głową i sercem. Zaangażowaniem wolontariuszy i wiedzą ekspertów. Bardzo bym chciał, by współpracowali ze sobą również po wyborach prezydenckich.

Pytał Mikołaj Pietraszewski, RadioZET.pl