Zamknij

Wprost: Kaczyński naciska na Sasina ws. wyborów. Ani kroku wstecz

21.04.2020 18:21

Jarosław Kaczyński zagroził Jackowi Sasinowi dymisją, jeśli nie uda mu się sprawnie przeprowadzić korespondencyjnych wyborów prezydenckich – informuje „Wprost”, powołując się na źródła w PiS. Dziś wie, że niezadowolenie społeczne z powodu epidemii przeniosłoby się jednoznacznie na rządzących, dlatego wybory w maju uznaje za jedyne rozwiązanie – cytuje polityka PiS tygodnik.

Jarosław Kaczyński
fot. Jakub Kaminski/East News

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Prezes PiS Jarosław Kaczyński nie kalkuluje w sprawie wyborów prezydenckich. Lider partii rządzącej naciska na ich przeprowadzenie w maju, nie bacząc na epidemię koronawirusa. Miał zakomunikować wicepremierowi i ministrowi aktywów państwowych Jackowi Sasinowi słynne słowa „ani kroku wstecz”.

loader

PiS forsuje więc wybory w formie korespondencyjnej, organizowane przez podległą Sasinowi Pocztę Polską. Uprawnienia do przeprowadzenia wyborów w 2020 roku straciła niedawno Państwowa Komisja Wyborcza.

"Ani kroku wstecz"

Wprost pisze dziś, że jeszcze w marcu Kaczyński zastanawiał się nad przesunięciem wyborów.

Wtedy nie zdawał sobie sprawy ze skali i przyszłych skutków epidemii. Nie sądził, że przeprowadzenie wyborów w tradycyjny sposób i przesunięcie ich o kilka miesięcy, na jesień, mogłoby oznaczać przegraną. Dziś wie, że niezadowolenie społeczne z powodu epidemii przeniosłoby się jednoznacznie na rządzących, dlatego wybory w maju uznaje za jedyne rozwiązanie

– powiedział anonimowo „Wprost” polityk PiS.

Zobacz także

 Ze źródeł tygodnika wynika, że Kaczyński nie tylko naciska na wybory, ale domaga się ich sprawnej organizacji. Jeśli zawiedzie go Poczta i Jacek Sasin, to wicepremier może pożegnać się z posadą wicepremiera.

Przeforsuje wybory jak głosowanie przed puczem z 2016 roku? 

Rozmówca „Wprost” twierdzi, że Kaczyński doskonale pamięta zamieszanie z grudnia 2016 roku. Chce przeforsować wybory, w których przewiduje łatwe zwycięstwo Andrzeja Dudy i spokój wyborczy na 3,5 roku.

Wtedy przeniesiono głosowanie nad budżetem do sali kolumnowej. Odbyło się przy zamkniętych drzwiach, bez udziału mediów i wniosków formalnych opozycji. Kaczyński wiedział, że jeśli siłą nie przeprowadzi tego głosowania, to budżet nie zostanie uchwalony, co doprowadzi do patu. Teraz dokładnie tak samo odbiera sytuację. Jak Duda wygra, Kaczyński będzie miał 3,5 roku spokojnego rządzenia, przeprowadzenia swoich zmian i prezydenta na pięcioletnią kadencję

 – opisuje rozmówca tygodnika.

Zdaniem prezesa PiS epidemia osłabi notowania władzy, a UE i kraj będą w kryzysie.

Zobacz także

Kaczyńskiego nie obchodzi styl, w jakim wygra Duda. Jeśli będzie niska frekwencja w wyborach majowych, to PiS ogłosi, że w Polsce dużo osób nie chodzi na wybory

– opowiada polityk PiS-u.

RadioZET.pl/Wprost