''Monolog o szlachetnym PiS i okropnej opozycji''. Po konferencji Witek zawrzało

03.06.2020 14:01
Konferencja Elżbiety Witek. Komentarze po ataku na opozycję
fot. PAP/Mateusz Marek

Konferencja Elżbiety Witek odbiła się szerokim echem. I nie chodzi tylko o ogłoszoną właśnie datę wyborów prezydenckich. Marszałek Sejmu przez ponad kwadrans zarzucała opozycji pieniactwo i niedopuszczenie do wyborów 10 maja. - Marszałek wykorzystała sytuację państwową do ataku na opozycję - twierdzi politolog, dr hab. Marek Migalski.

Data wyborów prezydenckich 2020 jest już znana. O tym, że do urn pójdziemy 28 czerwca, marszałek Sejmu Elżbieta Witek poinformowała w środę przed południem. Ale w politycznym świecie głośno jest nie tylko o kalendarzu wyborczym, ale i o słowach, które marszałek Sejmu skierowała do opozycji.

Witek wykorzystała środową konferencję prasową (bez możliwości zadawania pytań) – mówiąc wprost – do bezpardonowego ataku na opozycję. Zanim Marszałek Sejmu ogłosiła datę wyborów prezydenckich przez kilkanaście minut opisywała „opór opozycji” i to, w jaki sposób jej zdaniem nie dopuszczono do wyborów 10 maja, które przecież „mogły się odbyć”.

Podkreślała, że od początku marca opozycja „torpeduje” każdy pomysł rządu. Jak oceniła, w „oporze opozycji” nigdy nie chodziło o życie, ani zdrowie Polaków, tylko o prywatny, partykularny interes. - My w poczuciu odpowiedzialności za państwo i za prawo obywateli dotyczące tego aktu wyborczego, widząc, że jest zła wola ze strony opozycji (...) staraliśmy się przygotować takie przepisy, które pozwolą na przeprowadzenie wyborów - mówiła.

Zobaczyliśmy kolejną obstrukcję nie tylko w Senacie, gdy ustawa była trzymana 29 dni, ale też zaczęła się „akcja ulica, zagranica”, więc widać, że opozycja świetnie czuje się w chaosie, destrukcji i awanturze politycznej

- powiedziała Witek. Wprost zarzuciła opozycji pieniactwo i doprowadzanie do chaosu w państwie. Dodała, że "wcale nie było dobrej woli, żeby się porozumieć i żeby wybory się odbyły". 

Zobacz także

"Witek wykorzystała sytuację państwową do ataku na opozycję"

Po tym wystąpieniu zawrzało. - Cywilizowaną rolą marszałka Sejmu jest wyjść i ogłosić termin wyborów - skomentował na antenie TVN24 politolog, prof. Radosław Markowski. - Marszałek wykorzystała sytuację państwową do ataku na opozycję - stwierdził z kolei politolog, dr hab. Marek Migalski. "Smutne to jednak trochę, że Marszałek Witek zamiast wprost ogłosić termin, serwuje 20-minutowy monolog o szlachetnym PiSie i okropnej opozycji. Ktoś tu myli funkcję państwową z partyjną" - napisał na Twitterze przewodniczący klubu Lewicy Krzysztof Gawkowski.

Nawiązując do słów „Nie może być tak, że jakakolwiek partia polityczna uznaje, czy wybory się odbędą i w jakim terminie się odbędą”, wielu komentatorów sugeruje, że marszałek Witek kierowała je pod adresem własnej partii, a nie opozycji. Politycy politycy opozycji pytali nawet żartobliwie, czy to może jednak właśnie oni rządzą Polską, skoro to również oni – zgodnie ze słowami Witek – zdecydowali o tym, że wybory nie odbyły się 10 maja. - Ta wypowiedź marszałek Senatu to wyraz słabości. To poczucie winy – komentowała później w Sejmie Małgorzata Kidawa-Błońska

- Skąd mamy w Polsce chaos, wie większość Polaków, bo obserwuje irracjonalne decyzje, które rząd podejmuje. Największym sukcesem opozycji jest to, że nie mieliśmy farsy wyborczej 10 maja. Teraz zróbmy to razem. Przygotujmy to razem – powiedział Rafał Trzaskowski, zwracając się do rządzących, a do Andrzeja Dudy, jako do „byłego harcerza, człowieka prawego”, zaapelował: „Zróbmy to na równych zasadach”.

RadioZET.pl