Zamknij

Ojciec Igora Stachowiaka: liczę na Kidawę-Błońską

29.02.2020 13:32
Ojciec Igora Stachowiaka
fot. Facebook: Małgorzata Kidawa-Błońska

Liczę, że wrócą czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie; liczę na Małgorzatę Kidawę-Błońską - oświadczył w sobotę na konwencji wyborczej kandydatko PO na prezydenta ojciec zmarłego cztery lata temu Igora Stachowiaka - Maciej Stachowiak.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Stachowiak przyznał, że wraz ze śmiercią syna "stracił wszystko". Dodał, że ostatnie cztery lata spędził na sali sądowej, w prokuraturze, na rozmowach z dziennikarzami i prawnikami. "Wcześniej prowadziliśmy firmę, niestety dzisiaj nie mamy już na to siły. Moja żona tę całą sytuację przypłaciła mocnym uszczerbkiem na zdrowiu" - podkreślił. Zapowiedział, że będzie walczył o doprowadzenie sprawy śmierci syna do końca.

Zobacz także

"To, co się wydarzyło sprawiło, że nie mogłem spać, jeść, nie mogłem dać sobie rady z własnym życiem" - mówił. "Stoję tu przed wami i chcę powiedzieć, że mój syn nie spadł z krzesła. To nie było przyczyną śmierci. Igora nie ma tu dzisiaj z nami, ale gdyby był, opowiedziałby wam o cierpieniu w torturach i bólu, które zadali mu policjanci, osoby, które mają wspierać człowieka i obywatela" - oświadczył Stachowiak.

"Igor zginął ponieważ pomylono go z kimś innym, został poddany torturom na komisariacie, jednak częściową prawdę udało się ustalić dzięki niezależnym mediom, niezależnym sądom, udało się skazać oprawców mojego syna" - zaznaczył.

Zobacz także

Wyraził nadzieję, że "wrócą jeszcze takie czasy, kiedy obywatel będzie się czuł bezpiecznie na ulicach naszego kraju". "Jestem tu, bo liczę na panią, pani Małgorzato" - podkreślił, zwracając się do Kidawy-Błońskiej.

Śmierć Igora Stachowiaka. Policjanci skazani

Igor Stachowiak zmarł w maju 2016 r. po zatrzymaniu i przewiezieniu na komisariat policji Wrocław Stare Miasto. Według pierwszej opinii lekarzy, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Tę samą przyczynę biegli medycy sądowi potwierdzili przed sądem. Zeznali, że Stachowiak był pod wpływem narkotyków i został kilkakrotnie rażony paralizatorem, a te czynniki w połączeniu doprowadziły do niewydolności.

Zobacz także

W maju 2017 r. po ujawnieniu przez media nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.

Zobacz także

W czerwcu ubiegłego roku Sąd Rejonowy dla Wrocławia Śródmieścia uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. 19 lutego br. sąd apelacyjny utrzymał kary bezwzględnego więzienia dla wszystkich czterech oskarżonych. Wyroki są prawomocne.

RadioZET.pl/PAP/Twitter