Zamknij

Już ponad 20 protestów wyborczych uznanych za zasadne. SN rozpoznaje kolejne

29.07.2020 21:14
protesty wyborcze
fot. shutterstock

W Sądzie Najwyższym trwa rozpoznawanie protestów wyborczych. W środę, niemal tydzień od rozpoznania pierwszego z nich, uznano zasadność kolejnych zarzutów. Łącznie to już 23 zasadne protesty wyborców. Jakie ma to znaczenie dla wyniku wyborów prezydenckich?

Pierwsze protesty wyborcze zostały rozpoznane przez Sąd Najwyższy 23 lipca. Niemal tydzień później z wszystkich 5,8 tys. protestów, które trafiły do SN, rozpoznanych było już ich ponad 400. W pierwszej kolejności rozpatrywane były tzw. protesty indywidualne. Dopiero potem Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN zajmuje się protestami, w których zarzuty są tożsame i powtarzają się.

Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN przekazał w środę, że do godz. 16 tego dnia rozpoznano łącznie 468 protestów wyborczych, spośród których 23 zostały uznane za zasadne. Nie oznacza to jednak, że będą one miały jakikolwiek wpływ na wynik wyborów prezydenckich.

Zobacz także

Za zasadne, ale bez wpływu na wynik wyborów, uznano ostatnio m.in. osiem protestów wniesionych przez wyborców głosujących poza granicami kraju, które zostały połączone do wspólnego rozpoznania. - Podstawowy zarzut tych protestów dotyczył niezapewnienia tajności głosowania na skutek wykorzystania w pakietach wyborczych kopert na karty do głosowania, umożliwiających odczytanie treści znajdującej się wewnątrz koperty karty do głosowania, bez otwarcia koperty - mówił Michałowski. W innym zasadnym proteście dowodzono, że wyborcy wydano dwa zaświadczenia o prawie do głosowania na I turę wyborów zamiast na obie tury. - Wyborca nie miał świadomości, że daty muszą być inne. W głosowaniu 12 lipca wyborcy odmówiono wydania karty na podstawie takiego zaświadczenia - tłumaczył Michałowski.

Protesty wyborcze w Sądzie Najwyższym

W zeszłym tygodniu informowano o trzech protestach spośród uznanych dotychczas za zasadne, ale również niemających wpływu na wynik wyborów. Tamte protesty dotyczyły pojedynczych wyborców, którzy w I turze wyborów głosowali za granicą - w Londynie, Manchesterze i Sztokholmie - zaś w II turze chcieli głosować w kraju. Zgłosili oni w związku z tym u konsulów prośby o wykreślenie ze spisów wyborców i przesłanie zaświadczeń uprawniających do głosowania w II turze w miejscu pobytu. Wyborcy do dnia wyborów nie otrzymali jednak takich zaświadczeń, co uniemożliwiło im udział w wyborach.

Za zasadny uznano ostatnio inny zbliżony protest. Chodziło o wyborcę, który głosował w Warszawie na podstawie zaświadczenia o prawie do głosowania wystawionego przez konsula w Reykjaviku na Islandii. - Wyborcy odmówiono wydania karty do głosowania, uzasadniając to brakiem hologramu na zaświadczeniu wystawionym przez konsula z Reykjaviku - przekazał SN.

Zobacz także

Natomiast 76 protestów połączonych do wspólnego rozpoznania dotyczyło opóźnionego doręczenia pakietów wyborczych przez konsulów za pośrednictwem zagranicznych operatorów pocztowych. "SN wydał opinię, że w tym zakresie zarzuty protestów są bezzasadne" - powiedział Michałowski.

Jeśli chodzi o pozostałe z rozpoznanych protestów, SN uznał 108 zarzutów za niezasadne, a 337 pozostawił bez dalszego biegu. W internetowej bazie orzeczeń SN można znaleźć już niektóre uzasadnienia do postanowień wydanych po rozpoznaniu protestów. 

RadioZET.pl/PAP/SN