Zamknij

Trzaskowski nie wróci do ratusza na cały etat? "Będziemy namawiać..."

13.07.2020 17:35
Rafał Trzaskowski
fot. Jakub Kaminski/East News

Platforma Obywatelska chce, by po imponującym wyniku wyborczym Rafał Trzaskowski nie rezygnował z aktywności politycznej na arenie ogólnopolskiej. Rzecznik partii Jan Grabiec zapowiedział dziś, że w partii będą namawiali Trzaskowskiego, by ten nie wracał do pracy w warszawskim ratuszu na pełny etat. Decyzja zależy jednak od prezydenta Warszawy.

Rafał Trzaskowski zdobył we wczorajszych wyborach prezydenckich blisko 49 procent głosów (po wynikach z 99,99 proc. komisji). Przy bardzo wysokiej frekwencji przegrał o kilkaset tysięcy głosów z ubiegającym się o reelekcję Andrzejem Dudą (ponad 51 proc.).

Trzaskowski pogratulował wygranej swojemu konkurentowi, licząc, że w drugiej kadencji będzie bardziej niezależny od partii rządzącej. Jego partia dostrzega w błyskotliwej kampanii (zbudował poparcie od poziomu kilku proc. jakie miała Małgorzata Kidawa-Błońska) sukces, który chce wykorzystać zdając sobie sprawę z lat konfrontacji politycznej z PiS-owskim aparatem państwa. Dowodzą tego choćby dzisiejsze słowa posła Jana Grabca, rzecznika PO: 

Będziemy wszyscy namawiać Rafała Trzaskowskiego, by nie wracał do ratusza na cały etat, ale poświęcił też trochę części swojego życia na arenę ogólnopolską. To bardzo ważne

- powiedział Grabiec w radiu TOK FM.

Zobacz także

Zaznaczył przy tym, że sama decyzja o ewentualnym dalszym zaangażowaniu w ogólnopolską politykę ze strony samorządowca leży wyłącznie w gestii Trzaskowskiego. - Tak bardzo porusza ludzi w Polsce, obudził politycznie młodych ludzi, którzy tłumnie ruszyli do głosowania - zaznaczył rzecznik PO.

PO zgłosi protesty wyborcze. Na zmianę wyniku jednak nie liczą

Sztab Trzaskowskiego zapowiedział złożenie protestów wyborczych do Sądu Najwyższego. Opozycja będzie domagała się dymisji szefa MSZ Jacka Czaputowicza, po tym, jak zagranicą część wyborców nie mogła zagłosować.

To, co wydarzyło się za granicą to ogromny skandal. Tam, gdzie wybory organizowała PKW, przebiegały one mniej więcej w porządku. Natomiast tam, gdzie robiły to osoby podległe rządowi - była tragedia

- ocenił Grabiec.

Zobacz także

W sieci krążą jednak zdjęcia wskazujące, że nieprawidłowości pojawiały się także w krajowych komisjach wyborczych. W urnach lądowały karty bez pieczęci. Mimo prawidłowego zaznaczenia - takie głosy będą nieważne.  

RadioZET.pl/PAP