Zamknij

Schetyna: Nie jestem ojcem kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej

28.04.2020 20:50
Grzegorz Schetyna
fot. YouTube: Platforma Obywatelska

Nie jestem ojcem kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej na prezydenta, to jest decyzja konwencji, kilkuset członków Platformy Obywatelskiej, szefów struktur - powiedział we wtorek b. szef PO Grzegorz Schetyna.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Schetyna pytany w Polsat News, czy jako ojciec kandydatury Kidawy-Błońskiej czuje się odpowiedzialny za jej notowania odparł: "Nie jestem ojcem kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, to jest decyzja konwencji, kilkuset członków Platformy Obywatelskiej, szefów struktur".

Zobacz także

Przypomniał, że w prawyborach Kidawa-Błońska pokonała prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka.

Ja byłem zwolennikiem całej procedury wyborczej prawyborów wtedy jesienią, żeby wszyscy członkowie Platformy Obywatelskiej, Koalicji Europejskiej mogli oddać swój głos i wybrać kandydata na prezydenta.

- tłumaczył.

Zdaniem Schetyny, potrzebna była wtedy pełna debata między kandydatami Platformy Obywatelskiej. "Decyzja była inna, skróciliśmy ten termin i wtedy wybraliśmy Małgorzatę Kidawę-Błońską. Czuję się odpowiedzialny, bo byłem wtedy przewodniczącym i będę trwał przy kandydaturze Małgorzaty Kidawy-Błońskiej" - zapowiedział b.szef PO.

Zobacz także

Jego zdaniem, kiedy Kidawa-Błońska będzie mogła prowadzić kampanię, tak jak robiła to przed pandemią, jeśli chodzi o spotkania, rozmowy z ludźmi, wtedy jej poparcie będzie wyglądać zupełnie inaczej.

Zobacz także

Pytany czy przesunięcie wyborów prezydenckich oznaczałoby też nowe otwarcie, jeśli chodzi o kandydata Platformy odparł, że "te wybory muszą mieć swój początek". "Ta kampania trwa, nie wiadomo, kiedy się odbędą (wybory), nie wiadomo na jakich zasadach".

Platforma Obywatelska jako największa partia opozycyjna musi mieć ważny, potrzebny głos w tej kampanii wyborczej.

- wskazał polityk.

Dodał, że "kandydat PO jest predestynowany do tego, żeby walczyć o zwycięstwo, to jest oczywiste".

Posłuchaj podcastu

"Ale ta sytuacja jest anormalna, tu nie ma normalnej kampanii, nie ma normalnej debaty, nie będzie normalnej frekwencji. Jakkolwiek byśmy nie mówili to frekwencja jest zapowiadana na ok 20 parę - 30 parę procent" - zauważył Schetyna. Jego zdaniem to niemożliwe, abyśmy wybierali prezydenta przy takiej frekwencji.

RadioZET.pl/ Polsat News/ PAP