Zamknij

Potężne kolejki przed lokalem w Splicie. Lokalni piszą o "blokadzie miasta"

12.07.2020 20:00
Kolejki do lokalu wyborczego w Splicie
fot. Twitter/@fortart @jasaronjic

Polacy "blokują" Split, setki turystów cierpliwie czekają na swoją kolej, żeby zagłosować w wyborach prezydenckich - pisze w niedzielę dziennik "Slobodna Dalmacija", publikując zdjęcia kolejki przed lokalem wyborczym w konsulacie honorowym. Według internautów w kulminacyjnym momencie w kolejce do lokalu wyborczego stało nawet tysiąc osób.

Frekwencja wyborcza na godz. 17 wyniosła 52,10 proc. - podała PKW w dniu głosowania w drugiej turze wyborów prezydenckich. To więcej niż o tej samej porze podczas głosowania przed dwoma tygodniami. 12 lipca Polacy już od 7 rano ustawiają się w długich kolejkach przed lokalami wyborczymi, gdzie – przypomnijmy- obowiązują specjalne zasady bezpieczeństwa związane z wciąż rozprzestrzeniającym się koronawirusem. Miejscami zainteresowanie wyborami jest tak duże, że brakuje kart do głosowania.

Tak jest w Polsce, ale i poza granicami naszego kraju. Bardzo wyraźnie widać to na przykładzie chorwackiego Splitu, co przyciągnęło już uwagę nie tylko internautów, ale i zagranicznych mediów. „Zauważono ogromny tłum", "przechodnie pytali, co się dzieje” – pisał w niedzielę serwis "Slobodna Dalmacija".

Nie bez powodu polski szturm na lokal wyborczy w Splicie został zauważony przez chorwackie media. Kolejka do lokalu na ulicy Istarskiej miała kilkaset metrów i ciągnęła się przez kilka ulic. Według internautów w kulminacyjnym momencie przed lokalem stało nawet tysiąc osób, a w kolejce trzeba było stać kilka godzin.

- Muszę przyznać, że nas również zaskoczyła duża liczba zarejestrowanych. W ciągu dnia oczekujemy ok. 3 tys. polskich obywateli, którzy są w Dalmacji i zarejestrowali się do głosowania. W pierwszej turze zarejestrowało się 390 polskich wyborców - powiedział portalowi Dalmatinski konsul honorowy RP w Splicie Josip Roglić.

Z kolei portal Index informował, że mieszkańcy budynku, w którym znajduje się konsulat, wezwali policję, ta jednak stwierdziła, że nie doszło do naruszenia porządku publicznego i miru domowego. W odpowiedzi na pytanie o to, czy naruszono zasady postępowania w związku z epidemią koronawirusa, funkcjonariusze stwierdzili, że tym się nie zajmują.

RadioZET.pl/PAP

C