Zamknij

Członek komisji przyłapany na fałszowaniu kart wyborczych. Głosy są nieważne

30.06.2020 13:45
wybory 2020
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER

Wybory prezydenckie 2020. Podczas głosowania 28 czerwca w jednym z lokali wyborczych w Bytomiu na Śląsku doszło do fałszowania kart wyborczych na szkodę Rafała Trzaskowskiego. Jak się okazało, udało się sfałszować kilka kart, a odpowiedzialny za to członek komisji usłyszał zarzuty.

Podczas wyborów prezydenckich 28 czerwca na Śląsku doszło do 33 incydentów, ten najpoważniejszy dotyczył Bytomia, gdzie członek komisji wyborczej fałszował karty do głosowania na szkodę kandydata Koalicji Obywatelskiej, Rafała Trzaskowskiego. O sprawie fałszowania kart wyborczych w Bytomiu informowaliśmy już w poniedziałek. „Gazeta Wyborcza” ustaliła, że po zamknięciu lokalu wyborczego przewodniczący zauważył, jak podczas liczenia głosów 52-letni członek komisji na karcie do głosowania, tam gdzie X był już postawiony przy nazwisku Trzaskowskiego, dopisuje znak X przy nazwisku Stanisława Żółtka lub – jak informował nieoficjalnie portal katowicedzis.pl - przy nazwisku prezydenta Andrzeja Dudy

- Przyłapał go na gorącym uczynku, kiedy członkowie komisji podzielili się kartami do sprawdzenia, jeden z nich dziwnie się zachowywał, ustawił się z tyłu, wziął długopis i coś dopisywał – powiedziała we wtorek rzeczniczka śląskiej policji podinspektor Aleksandra Nowara.

Zobacz także

Początkowo nie było wiadomo, ile kart udało mu się w ten sposób sfałszować i doprowadzić do uznania ich za nieważne. We wtorek policja przekazała, że zanim mężczyzna został przyłapany przez przewodniczącego komisji, zdążył dopisać cztery znaki X na czterech kartach z przydzielonej mu do sprawdzenia sterty dokumentów. A to oznacza, że te cztery głosy stały się nieważne.

Zobacz też: 

52-latek został zatrzymany, a karty i długopis, którego używał zostały zabezpieczone przez policję. Mężczyzna na komendzie odmówił składania wyjaśnień. Nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, że coś dopisywał na kartach. Wiadomo, że był trzeźwy. W poniedziałek 52-latek usłyszał zarzut dotyczący nadużycia przy przebiegu wyborów. Za przerabianie  dokumentów wyborczych grozi mu do 3 lat więzienia. Podejrzany trafił pod dozór policji i został zobowiązany do wpłaty 2 tys. zł poręczenia majątkowego.

Wybory 2020. Na Śląsku ponad 30 incydentów

Ogółem podczas I tury wyborów prezydenckich śląska policja odnotowała łącznie 33 różnego rodzaju incydenty. Przykładowo w Mysłowicach ktoś wyniósł poza lokal wyborczy dwie karty wyborcze. Z kolei pracujący w kopalni w Czechach górnik, który głosował w lokalu wyborczym w Jastrzębiu-Zdroju, kilka godzin po oddaniu głosu dostał informację się, że ma dodatni wynik testu na koronawirusa. - Powiadomił o tym fakcie komisję. Wdrożono odpowiednie procedury. Jak ustalono, mężczyzna i członkowie jego rodziny, którzy towarzyszyli mu podczas głosowania, byli w maseczkach, podobnie jak członkowie komisji. Mężczyzna miał kontakt z tylko jedną osobą z komisji, został powiadomiony sanepid – przekazała podinsp. Nowara.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Wyborcza