Zamknij

5 rzeczy, które pokazała pierwsza tura wyborów prezydenckich [KOMENTARZ]

29.06.2020 16:03
Wybory prezydenckie 2020. 5 rzeczy, która pokazała pierwsza tura
fot. PAP/Darek Delmanowicz (ilustracyjne)

Gdzie leży siła elektoratu Dudy? Czy Trzaskowski ruszy w pogoń za brakującym poparciem? Jaki wpływ będzie miało poparcie dla Krzysztofa Bosaka? Pierwsza tura wyborów prezydenckich pokazała kilka tendencji, które mogą odcisnąć piętno w polskiej polityce.

Polska powiatowa głosowała na Dudę

Urzędujący prezydent uzyskał w I turze poparcie, które prognozowała większość sondaży przed niedzielnym głosowaniem. Wysoka – jak na polskie standardy polityczne – frekwencja zadziałała na korzyść kandydata popieranego przez PiS. Wyniki sondażu, przeprowadzonego w niedzielę przez pracownię IPSOS, pokazały wyraźny podział. W miastach powyżej 250 tys. mieszkańców wygrał kandydat KO, a w mniejszych miastach i wsiach – Andrzej Duda. Taki wynik nie jest zaskakujący, ale pokazał, gdzie leży siła elektoratu urzędującego prezydenta.

Połowa wyborców Dudy mieszka na wsi, a prawie jedna czwarta w miastach do 50 tys. To naturalny elektorat PiS-u, który nie stracił zaufania do prezydenta po 5 latach jego rządów. Kampania Dudy skierowana do Polski wiejskiej i powiatowej przyniosła efekty. Dla tych społeczności przekaz kandydata PiS-u był wiarygodny – utrzymanie świadczeń socjalnych, przekonanie o moralnej słuszności obozu rządzącego oraz budowanie atmosfery zagrożenia wokół Rafała Trzaskowskiego. Trudno ocenić, jak duży wpływ na wynik niedzielnych wyborów miała propaganda TVP. Sztandarowy program informacyjny „Wiadomości” TVP1 oraz kanał TVP Info bez subtelności wskazywał wprost, który kandydat jest dla Polski „najlepszy”.

Zobacz także

Co ciekawe – obietnice kolejnych świadczeń socjalnych, jak dodatek solidarnościowy dla bezrobotnych podczas pandemii i bon turystyczny 500 plus na każde dziecko, nie przyniosły Dudzie skokowego wzrostu poparcia. Bonu jeszcze nie dostała żadna rodzina (ustawa czeka na rozpatrzenie w Senacie), a dodatek 1400 zł jest mocno ograniczony. Mimo to PiS konsekwentnie budował obraz, jakoby obydwie inicjatywy wyszły spod prezydenckiego pióra – nawet jeśli ich scenariusz nakreślono wcześniej w siedzibie PiS.

Andrzej Duda
fot. praszkiewicz/Shutterstock

Sondaż IPSOS-u pokazał również, że największą grupę elektoratu Dudy stanowią emeryci i renciści (ponad 34 proc.). Duda wielokrotnie w kampanii podkreślał, że seniorzy otrzymali w tym roku 13. emeryturę pomimo pandemii koronawirusa. I tura pokazała, że Polska powiatowa nie zraziła się do Dudy ani nieprawidłowościami w Ministerstwie Zdrowia wokół maseczek i respiratorów, ani coraz poważniejszym kryzysem w gospodarce czy w końcu parciem do majowych wyborów korespondencyjnych, urągającym wszelkim podstawom demokracji.          

Jednak popadanie w samo zachwyt może stać się największą przeszkodą dla Dudy. Nad Zjednoczoną Prawicą wciąż wisi widmo rozpadu, po wolcie Jarosława Gowina wokół majowych wyborów. Pandemia koronawirusa wciąż nie jest opanowana, a całkowita odpowiedzialność za walkę z nią spoczywa na rządzących. Poza tym to urzędujący prezydent będzie odbierał ciosy podczas spodziewanej debaty telewizyjnej z Trzaskowskim. Spoczywa przecież na nim brzemię 5-letnich rządów PiS-u.

Trzaskowski musi dokonać niemożliwego

Fala wznosząca kandydata KO uderzyła o mur w niedzielny wieczór. Od momentu ogłoszenia startu w wyborach prezydent Warszawy gwałtownie zyskiwał w sondażach. Tymczasem po przeliczeniu 99 proc. głosów okazało się, że traci do Dudy prawie 13 proc. Co więcej – przez najbliższe dwa tygodnie musi praktycznie podwoić swoje poparcie i znaleźć ponad 20 proc. nowych głosów. Zakładając, że na stronę Trzaskowskiego przejdzie elektorat Hołowni (13,8 proc.), Kosiniaka-Kamysza (2,4 proc.) i Biedronia (2,2 proc.), to kandydat KO ma w kieszeni 48 proc. głosów.

To wciąż za mało. - Dziękuję Krzysztofowi Bosakowi i jego wyborcom. Jeśli chodzi o wolność gospodarczą, mamy w większości takie same poglądy – te słowa wypowiedziane przez Trzaskowskiego w wyborczy wieczór odbiły się szerokim echem wśród jego sympatyków. Elektorat kandydata Konfederacji (ponad 7 proc.) to „łakomy kąsek” dla Trzaskowskiego, jak i Dudy. Pytanie, jak przez najbliższe dwa tygodnie prezydent Warszawy będzie chciał zbliżyć się do wyborców skrajnie prawicowego ugrupowania o światopoglądzie i pomysłach na gospodarkę dalekich od liberalizmu.  

Zobacz także

Rafał Trzaskowski
fot. Piotr Drabik

Dotychczasowy program kandydata KO opiera się głównie na haśle „mamy dość” i wzywa do rozliczenia 5-letnich rządów PiS-u. Swoje propozycje gospodarcze opiera głównie w oparciu o np. unijne fundusze na transformacje energetyczną i planuje kontynuację niektórych pomysłów konkurentów, jak program Rodzina 500 plus. Jednak w przeciwieństwie do Dudy, Trzaskowski dostrzega, że Polacy bardziej niż na megalotnisko w Baranowie czy rurociąg Baltic Pipe czekają na lokalne inwestycje. Sojusz z samorządowcami może uwiarygodnić wizerunek Trzaskowskiego jako prezydenta blisko ludzkich spraw.

Kandydat KO nie ma czystej karty, ale w przeciwieństwie do konkurenta w II turze, wytykane mu są błędy koalicji PO-PSL, która od 2015 roku jest w opozycji. Od tego, ile własnych tematów wprowadzi do agendy kampanii Trzaskowski będzie zależeć, czy uda mu się przejąć kontrolę nad poparciem w II turze. Naturalnym matecznikiem dla Trzaskowskiego są duże miasta i młodzi. Co ciekawe – kandydata KO popiera spora grupa emerytów (23 proc.) oraz osób ze średnim wykształceniem (37 proc.).

Co zrobią wyborcy Bosaka?

Jesteśmy trzecią siłą polityczną w Polsce – ogłosili w niedziele politycy Konfederacji. Uzyskanie ponad 7 proc. poparcia przez Krzysztofa Bosaka to również potwierdzenie tendencji z ostatnich przedwyborczych sondaży. Na posła Konfederacji zagłosowali przede wszystkim mężczyźni (ponad 66 proc.), w wieku 18-29 lat (aż 53 proc.), osoby ze średnim i wyższym wykształceniem (ponad 84 proc.) mieszkające na wsi i w małych miastach (ok. 65 proc.). Patrząc na te wyniki można zakładać, że to bardziej osoby skłonne poprzeć urzędującego prezydenta. Jednak to właśnie Andrzej Duda został wskazany przez Bosaka jako główny konkurent, zarzucając PiS-owi odcinanie go od elektoratu przez unikanie go w telewizji publicznej.

Krzysztof Bosak
fot. Piotr Drabik

Zobacz także

Jak wcześniej wspomniałem, to właśnie sympatycy kandydata Konfederacji mogą zdecydować kto wygra II turę wyborów. To przede wszystkim antyestablishmentowy elektorat, który pojawia się podczas każdych wyborów w Polsce. Pięć lat temu to wyborcy Pawła Kukiza przypieczętowali klęskę Bronisława Komorowskiego. Część komentatorów martwi się, że 7 proc. wyborców poparło w niedzielę kandydata o skrajnie prawicowych nacjonalistycznych poglądach i jawnie zajmującego stanowisko w kwestiach światopoglądowych. To głównie ludzie młodzi, który przez ostatnie 5 lat rządów PiS nie znajdowali się w centrum zainteresowania rządzących, którzy woleli pomagać rodzinom z dziećmi i seniorom.    

Hołownia z nowym ruchem

Przykład byłego prezentera telewizyjnego pokazuje, że w Polsce da się z powodzeniem prowadzić kampanię opartą głównie o media społecznościowe. Szymon Hołownia bez poparcia żadnego ruchu politycznego zebrał grupę kilku tysięcy wolontariuszy i zdobył aż 13 proc. głosów. W niedzielny wieczór kandydat potwierdził powstanie nowego ruchu społecznego, którego bazą będzie poparcie z I tury. Hołownia był wiarygodny dla swoich wyborców odcinając się od partyjnej retoryki, odrzucając hejt i skupiając się na wartościach podstawowych, jak rodzina i ekologia.

Według sondażu IPSOS na Hołownię głosowały głównie kobiety (59 proc.), osoby w wieku 30-39 lat (29 proc.), z wyższym wykształceniem (47 proc.) i co ciekawe mieszkających na wsi (33 proc.). Kandydat niezależny nie musiał budować swojej rozpoznawalności – wielu potencjalnych wyborców kojarzyło go z telewizji lub jego książek. Hołownia przejął głównie elektorat, który w ubiegłym roku głosował na KO (29 proc.) – w najmniejszym stopniu poparli go sympatycy PSL-u (6 proc.).

Szymon Hołownia
fot. Piotr Drabik

Zobacz także

Hołowni podczas kampanii nie udało się wrzucić żadnego tematu do agendy. Nie wypracował żadnej propozycji, poza hasłami o zacieśnieniu wspólnoty społecznej i odrzuceniu partyjnej rozgrywki w polityce. To zbyt utopijne wizje, aby utrzymać się na powierzchni w tzw. realpolitik. Tylko przedterminowe wybory parlamentarne mogą przynieść sukces ruchowi Hołowni. Bez tego do 2023 roku będzie mu bardzo trudno utrzymać zainteresowanie społeczne ruchem, który jest prężny tylko w internecie.

Lewica i PSL na marginesie

To dla obydwu partii prawdziwy policzek. Kandydaci dwóch dużych stronnictw parlamentarnych – ludowego i lewicowego – zebrali prawie trzykrotnie mniej głosów niż niezależny Hołownia. To pokazuje, że machina partyjna nie musi przynosić efektów w głosowaniu na indywidua, jak ma to miejsce w wyborach prezydenckich. Zarówno Władysław Kosiniak-Kamysz, jak i Robert Biedroń, są od lat na polskiej scenie politycznej. Są dobrze rozpoznawalni i wiarygodni dla swoich ugrupowań. Startowali z pozycji liderów swoich frakcji. Mimo to prezes PSL wśród rolników zebrał zaledwie 6 proc. poparcia, a europoseł Wiosny tylko 17 proc. głosów elektoratu Lewicy z ubiegłorocznych wyborów.

To tym bardziej dziwi, że obydwaj mieli w rękach mocne amunicje. Część rolników czuje się opuszczona przez rządzących, którzy mają kłopoty z powstrzymaniem afrykańskiego pomoru świń czy malejących zysków ze skupów warzyw i owoców. Z kolei wyciągniecie do kampanii wątku społeczności LGBT powinno naturalnie windować Biedronia, zdeklarowanego homoseksualisty i jednej z twarzy ruchu LGBT w Polsce. W obu przypadkach kandydaci okazali się niewiarygodni dla swoich wyborców.

Robert Biedroń
fot. Piotr Drabik

Zobacz także

Trudno spodziewać się rozliczenia za tak słabe wyniki. Dlaczego? PSL i Lewica są zadowolone z obecności w parlamencie, co zapewni im udział w politycznych decyzjach co najmniej do kolejnych wyborów. To powinien być jednak dla nich sygnał ostrzegawczy. PiS naturalnie wchłania elektorat wiejski, do tej pory zarezerwowany głównie dla PSL-u. Z kolei Lewica powinna obawiać się KO, która de facto jest konglomeratem liberalno-lewicowych stronnictw.       

RadioZET.pl