Wybory 28 czerwca? Tomasz Grodzki: PiS musi spełnić warunki opozycji

20.05.2020 09:52
Tomas Grodzki
fot. ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

"Kluczem jest to, by wokół poprawek Senatu, choćby tych najważniejszych, gwarantujących w pełni demokratyczne wybory, była ponadpolityczna zgoda" - mówił marszałek Senatu Tomasz Grodzki w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną". Zadeklarował, że możliwym terminem wyborów jest 28 czerwca, jednak aby tak się stało, PiS musi spełnić warunki opozycji.

We wtorek w Senacie odbyły się kolejne obrady okrągłego stołu z udziałem klubów parlamentarnych. Omawiano propozycje poprawek do ustawy dotyczącej wyborów.

W środowym wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Tomasz Grodzki przyznał, że w sprawie ustawy o wyborach prezydenckich jest sporo punktów, które wymagają rozstrzygnięć. Jak dodał, chodzi np. o kwestię praw nabytych kandydatów, czyli możliwość startu na podstawie podpisów zebranych do wyborów 10 maja.

"Musi być zagwarantowany stosowny, zgodny ze zdrowym rozsądkiem, przyzwoity i sprawiedliwy czas na zebranie podpisów przez ewentualnych nowych kandydatów. Pytanie, czy ci +starzy+ nie powinni też tego zrobić (...)" - mówił marszałek.

Zobacz także

Polityk ocenił, że "nie stałoby się nic złego, gdyby wszyscy kandydaci musieli ponownie zebrać podpisy, o ile dostaną na to stosowny czas".

Ale czy taka poprawka będzie, jak zdecydują senatorowie, trudno mi przewidzieć

– dodał.

Grodzki podkreślił, że na zebranie 100 tys. podpisów powinno być zagwarantowane od 10 do 14 dni.

Grodzki o finansowaniu kampanii i roli ministra zdrowia

Marszałek zwrócił też uwagę na problem finansowania kampanii. Jak zauważył, nowi kandydaci będą mogli wydać tylko 50 proc. limitu kampanijnego, podczas gdy starzy dotychczas mogli wydać 100 proc.

Zdaniem Grodzkiego Senat wprowadzi poprawki gwarantujące minimalną długość terminów wyborczych, a także te dotyczące praw nabytych kandydatów czy finansowania kampanii.

Kluczem jest to, by wokół poprawek Senatu, choćby tych najważniejszych, gwarantujących w pełni demokratyczne wybory, była ponadpolityczna zgoda. Nikt nie chce, by mandat nowo wybranego prezydenta był podważany, musimy głosowaniu nadać wszystkie cechy wyborów demokratycznych oraz zapewnić, by wynik odpowiadał woli narodu. A będzie to szalenie trudne, bo galimatias prawny, który wywołała nieroztropna decyzja PiS o wyborach korespondencyjnych, powoduje, że balansujemy na cienkiej linie

– mówił.

Zobacz także

Marszałek Senatu zwrócił również uwagę na uprawnienia ministra zdrowia. Na mocy ustawy będzie on mógł w co najmniej jednej gminie nakazać korespondencyjną formę wyborów.

Tak nie powinno być. O tym powinna decydować PKW na wniosek ministra. A jeśli sytuacja epidemiczna na danym obszarze byłaby trudna, to należałoby np. zamknąć tam wszystkie restauracje, wyposażyć komisje wyborcze w dodatkowe środki ochrony osobistej czy zarządzić, że do lokalu wyborczego może wejść jedna osoba

- ocenił marszałek.

"Nie może być tak, że minister zdrowia, który ma się nijak do wyborów, będzie decydował, że np. w Warszawie nie odbędą się tradycyjne wybory" – dodał.

Według Grodzkiego możliwe jest, że ustawa wyjdzie z Senatu w przyszłym tygodniu. "Kluczowe są posiedzenia komisji, na których zawsze pojawiają się ciekawe opinie i osądy. Jeżeli zagwarantowane będzie 10-14 dni na zbieranie podpisów – a żeby to osiągnąć, Senat musiałby odesłać Sejmowi ustawę 27, 28 maja – to wszystko jest możliwe" – podkreślił.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Dziennik Gazeta Prawna