Zamknij

Szef PKW miażdży pomysł "wolnych" wyborów 10 maja: „Jest tyle zastrzeżeń, że…”

28.04.2020 18:01
Wybory prezydenckie. Szef PKW miażdży pomysł wyborów 10 maja
fot. materiały prasowe

Krytycznych komentarzy w związku z planowanymi na maj wyborami prezydenckimi, gdy dookoła rozprzestrzenia się koronawirus, nie brakuje. Te krytyczne opinie podziela nawet przewodniczący PKW Sylwester Marciniak. - Z mojego punktu widzenia jest tyle zastrzeżeń, że obawiam się, iż w pełnym zakresie nie uda się przeprowadzić wolnych wyborów – powiedział we wtorek.

Wybory prezydenckie wciąż są zaplanowane na 10 maja, a ewentualna druga tura - na 24 maja. Sejm, mimo sprzeciwu opozycji i licznych ekspertów, 6 kwietnia uchwalił głosami PiS ustawę, zgodnie z którą głosowanie miałoby być korespondencyjne. Obecnie ustawą zajmuje się Senat, który jeszcze 6 maja ma czas, by zająć stanowisko.

Na wtorkowym posiedzeniu połączonych komisji w Senacie obecny był m.in. przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak. Jak mówił, gdyby wybory miały się odbyć w tradycyjnej formie, zbyt mało osób zgłosiło się do obwodowych komisji wyborczych. W komisjach powinno zasiadać około 250 tys. osób, a na razie zgłosiło się 130-140 tysięcy członków.

A co z wyborami korespondencyjnymi? Do takiej formy głosowania, a zwłaszcza kwestii jej tajności, Marciniak odniósł się w późniejszej rozmowie z dziennikarzami. - Oczekujemy, żeby wreszcie organy władzy publicznej doszły do porozumienia w zakresie zorganizowania wyborów, takich które będą bezpieczne dla wyborców, a z drugiej strony demokratyczne - powiedział dziennikarzom. Dopytywany, czy na podstawie ustawy z 6 kwietnia wybory będą demokratyczne Marciniak przyznał, że podziela krytyczne opinie ekspertów prawnych wobec tej ustawy.

Z mojego punktu widzenia jest tyle zastrzeżeń, że obawiam się, iż w pełnym zakresie nie uda się przeprowadzić wolnych wyborów

- zaznaczył przewodniczący PKW. Dodał, że jeśli to od niego by zależało, każdy obywatel powinien móc wybrać, czy chce głosować osobiście, czy korespondencyjnie. Ale, jak dodał, wymagałoby to czasu i wielu przygotowań. - Dziś oczekujemy prostych i jednoznacznych przepisów, które umożliwią przeprowadzenie uczciwych, przeźroczystych wyborów - powiedział Marciniak.

„Ten prezydent będzie prezydentem o wątpliwej legitymacji”

Krytycznie o wyborach korespondencyjnych wypowiedział się też podczas obrad połączonych komisji m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich. Według Adama Bodnara ustawa o wyborach korespondencyjnych narusza zasady powszechności, tajności i bezpośredniości wyborów.

Również dr hab. Ryszard Piotrowski ocenił, że ustawa pozbawia obywateli prawa do wyboru prezydenta zgodnie z zasadami zapisanymi w konstytucji. Zaznaczył, że wybory korespondencyjne są co prawda dopuszczalne, ale jako wyjątek. Dodał, że ustawa o wyborach korespondencyjnych pozbawia obywateli do prezydenta legitymowanego.

Ten prezydent będzie prezydentem o wątpliwej legitymacji. Będzie można podważać ustawy, na których złożony będzie jego podpis

- mówił Piotrowski. Dr hab. Sławomir Patyra podkreślał, że w myśl zapisów ustawy niszczenie pakietu wyborczego będzie karalne - nie wiadomo jednak, co można uznać za niszczenie. Możliwa jest zatem interpretacja, że za niszczenie pakietów zostanie uznane nie wrzucenie ich do skrzynek. - A to oznacza, że mamy do czynienia z wyborami obowiązkowymi - zauważył. Według eksperta ustawa o wyborach korespondencyjnych narusza aż 7 artykułów konstytucji.

Prof. Marcin Matczak podkreślił, że samo przyjęcie tej ustawy dowodzi, że zawiodły normalne środki konstytucyjne, potwierdza więc, że mamy stan nadzwyczajny. - Na Titanicu po zderzeniu z górą lodową nie organizowano wyborów nowego kapitana - zaznaczył Matczak.

RadioZET.pl/PAP/TVN24