49-latek zadzwonił pod 112 mówiąc, że w Białymstoku podłożył bombę. Jest wyrok sądu

Redakcja
11.04.2018 16:30
Alarm bombowy
fot. Shutterstock

49-latek zadzwonił pod numer 112, mówiąc, że w jednym z bloków w Białymstoku jest bomba. Godzinę później został zatrzymany przez policję. W środę 11 kwietnia zapadł wyrok. Mężczyzna ma pracować społecznie 30 godz. w miesiącu przez najbliższe pół roku.

2 grudnia 2017 r. mężczyzna zadzwonił z własnego telefonu na policję, mówiąc o bombie w jednym z budynków w Białymstoku. 49-latek wskazał konkretnie klatkę, w której rzekomo jest podłożony ładunek. Jak się później okazało, sam mieszkał pod tym adresem.

Alarm bombowy w Białymstoku

Pracownicy Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Białymstoku poinformowali o wszystkim policjantów, a ci w krótkim czasie dotarli do mężczyzny, który zadzwonił na 112.

Głupi wybryk

Prokurator postawił żartownisiowi zarzuty z art. 224a Kodeksu karnego, który nakłada odpowiedzialność karną na autorów fałszywych zawiadomień o zagrożeniu, a co wywołuje konieczność działań różnych służb. Sam oskarżony przyznał się do winy, twierdząc, że był wtedy pijany i niewiele pamięta.

Sąd w uzasadnieniu twierdził, że był to incydentalny, głupi wybryk, a prace społeczne po 30 godzin w miesiącu przez pół roku spełni cel wychowawczy i resocjalizacyjny.

RadioZET.pl/bialystokonline.pl/strz