Zamarzł we własnym mieszkaniu. Wcześniej wezwano do niego policję, ale ta nie przyjechała [WIDEO]

Redakcja
01.03.2018 17:06
Tczew
fot. You Tube screen

Prokuratura wyjaśnia sprawę śmierci 59-letniego mieszkańca Tczewa, który zmarł wskutek zamarznięcia z powodu zbyt niskiej temperatury w mieszkaniu. Jego sąsiedzi są jednak pewni, że gdyby wezwana przez nich policja przybyła na czas, mężczyzna mógłby jeszcze żyć.

Sprawę śmierci tczewianina opisał portal Polsat News. Pan Józef nie miał w mieszkaniu ogrzewania ani dostępu do bieżącej wody. Mimo tego mógł liczyć na pomoc sąsiadów, którzy czasem pożyczali mu także drobne sumy pieniężne.

Ostatni raz kontakt z nim mieli w niedzielne popołudnie. Sąsiadka chciała mu dać obiad, ale pan Józef odmówił. Druga sąsiadka zaalarmowała straż miejską, która odesłała ją na policję. Funkcjonariusze nie zdecydowali się wysłać patrolu, argumentując, że fakt, iż mężczyzna posiada dach nad głową, sprawia, że sytuacja nie wymaga natychmiastowej interwencji mundurowych.

Następnego dnia kilkoro sąsiadów wspięło się na daszek przy oknie, żeby sprawdzić czy u pana Józefa wszystko w porządku. Nie spodziewali się jednak takiego widoku. Pan Józef był martwy, jego ciało było sine.

Prokuratura bada sprawę

Teraz sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Tczewie. Bada czy mogło dojść do uchybień ze strony policji, która nie zainterweniowała, choć mieszkańcy kamienicy sygnalizowali, że ich sąsiad potrzebuje natychmiastowej pomocy.

Zobacz także

- Wątpliwości budzą wcześniejsze okoliczności dotyczące tego, że być może były sygnały, że mężczyzna potrzebuje pomocy, a nie podjęto stosownych działań - mówi w rozmowie z Polsat News Ewa Ziębka, prokurator rejonowy w Tczewie.

- W czwartek o 7:00 rano przeprowadzono sekcję zwłok. Pobrano próbki do badań histopatologicznych. Myślę, że opinia powinna wpłynąć w ciągu 14 dni - powiedział z kolei dziennikarzom jej zastępca prok. Jarosław Michalak.

RadioZET.pl/Polsat News/MP