74. rocznica Powstania Warszawskiego. Weteran: mieliśmy już dość terroru Niemców

Dominik Gołdyn
01.08.2018 08:11
Powstanie Warszawskie
fot. East News

– Powstanie musiało wybuchnąć, bo mieliśmy już dość terroru Niemców w naszym mieście – mówi PAP Zbigniew Galperyn ps. Antek – weteran AK i żołnierz Powstania Warszawskiego. W czasie wojny „przekonał” dowódców, że jest starszy niż w rzeczywistości, bo chciał walczyć o wolną Polskę.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Etos Powstania Warszawskiego, który przypominamy podczas kolejnych rocznic, wiąże się z ideą walki o wolność Polski. Nasze pokolenie było wychowywane i przygotowywane do tej walki i dlatego nic już nie mogło powstrzymać wybuchu Powstania latem 1944 roku – ocenił Galperyn, weteran AK, który jest wiceprezesem Związku Powstańców Warszawskich. W czasie walk latem 1944 r. służył jako jeden z ponad 400-450 żołnierzy w Batalionie Chrobry I. Walczył m.in. na Woli i Starym Mieście; ranny został w Pasażu Simonsa – reducie blokującej Niemcom dostęp do Starego Miasta.

– Etos powstania wiąże się jeszcze z patriotyzmem, z oddaniem dla ojczyzny... Najcenniejsze jest życie, ale wszyscy chcieli walczyć i oddawali je w imię wolności ojczyzny – podkreślił kombatant.

Powstanie Warszawskie. Wspomnienia 

Powstanie Warszawskie, które wybuchło 1 sierpnia 1944 r., było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. Mimo klęski, ogromnych strat wśród ludności cywilnej, a także zniszczonego miasta powstanie 1944 r. trwale weszło do pamięci Polaków, którzy od ponad 70 lat czczą jego bohaterów. – Mówią, że podczas powstania zburzona została Warszawa, ale przecież należy pamiętać, że w czasie powstania nie uległy zniszczeniu wszystkie budynki. Dopiero po jego zakończeniu specjalne ekipy niemieckie wyburzały i podpalały te, które ocalały z okresu powstania – mówił Galperyn, przypominając, że Warszawa – w zamyśle Adolfa Hitlera, przywódcy III Rzeszy Niemieckiej – miała zostać starta z powierzchni ziemi.

„Antek”, który w czasie okupacji niemieckiej (gdy wybuchła wojna miał zaledwie 10 lat) wraz z rodziną mieszkał w centrum Warszawy, pamięta krzywdy wyrządzone Polakom. – To było pięć lat okupacji i niesamowite bestialstwo Niemców w stosunku do Polaków i ziem zajętych przez Niemców było zupełnie inne niż w innych krajach – powiedział dawny żołnierz AK.

Pomijając egzekucje lub łapanki, które kończyły się pobytem w obozach koncentracyjnych, Galperyn wspomniał m.in. o odbieraniu Polakom odbiorników radiowych. Ich posiadanie było przez Niemców surowo zabronione ze względu na możliwość słuchania audycji nadawanych przez aliantów. Weteran podkreślił również masowe prześladowania wobec Żydów, w Warszawie stłoczonych w getcie, jak i pomoc niesioną im przez część Polaków. – A tylko w Polsce za pomoc udzieloną Żydom groziła kara śmierci – przypomniał.

Zobacz także

– To wszystko składa się na wielki terror, dlatego nic dziwnego, że po pięciu latach okupacji chcieliśmy walczyć o Polskę i o wolność – podkreślił.

Weteran AK, który w przyszłym roku skończy 90 lat, opowiadał też PAP, że swoją konspiracyjną służbę rozpoczął jako harcerz, podobnie jak wielu innych młodych ludzi. – Byłem w Szarych Szeregach, co było zresztą związane ze szkołą tak jak u wielu osób, ale w 1943 roku chciałem dostać się do Armii Krajowej, tym bardziej że w naszym mieszkaniu odbywały się (tajne) szkolenia. No oczywiście nie chcieli mnie przyjąć, bo byłem za młody – mówił Galperyn i dodał, że udało mu się „przekonać” swoich dowódców, że jest starszy.

– Podałem, że się urodziłem rok wcześniej. Byłem młodym, wysportowanym tak, że nie budziło to żadnej wątpliwości i w niektórych dokumentach do dziś mam, że jestem z 1928 roku (w rzeczywistości z 1929 roku) i nawet legitymację AK-owską z czasów powstania mam na ten rok urodzenia. Wszystko inne – dzień i miesiąc – to się zgadzało – wspominał kombatant. – Myśmy w czasie okupacji wszyscy dojrzewali bardziej, niż w normalnych czasach to się odbywa – podkreślił.

Wspominając walki, Galperyn zwrócił uwagę na rzadko upowszechniany fakt, że latem 1944 roku o Warszawę walczyło sporo cudzoziemców. Przypomniał m.in. Słowaków i dzieje ich 535. Samodzielnego Plutonu AK. Oddział ten powstał jeszcze w 1943 r. dzięki Słowackiemu Komitetowi Narodowemu, który działał w stolicy okupowanej Polski. – Wszyscy, którzy w czasie walk powstańczych chcieli się dołączyć, to myśmy ich przyjmowali, dlaczego nie? – mówił weteran.

Jako wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich podkreślił też, że zrzesza on wszystkich, którzy walczyli latem 1944 r. – bez względu na rodzaj formacji wojskowej i jej polityczne umocowanie. Związek Powstańców Warszawskich zrzesza obecnie ok. 1,2 tys. osób. Na całym świecie – jak oszacował Galperyn – obecnie żyje mniej niż dwa tysiące powstańców; to m.in. ci, którzy nie wrócili do kraju po wyjściu z obozów jenieckich.

RadioZET.pl/PAP/DG