Wymowna homilia i apel o pojednanie. Abp Głódź: mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, solidarną

Joanna Śpiechowicz
19.01.2019 13:33
Wymowna homilia i apel o pojednanie. Abp Głódź: mamy obowiązek współtworzyć Polskę zgodną, sprawiedliwą, solidarną
fot. PAP

Paweł Adamowicz „szedł drogą swego doczesnego dynamicznego, twórczego, wybiegającego ku przyszłości życia” i jako prezydent Gdańska był „wychylony ku przyszłości, ku planom, projektom, marzeniom, które były przed nim, z którymi miał się zmierzyć” - mówił na początku homilii metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź, która stała się w dalszej części wyraźnym apelem o zgodę, przebaczenie i pojednanie.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Abp Głódź nazwał zabójstwo Pawła Adamowicza  „porażającą zbrodnią, która wstrząsnęła milionami serc”.

- Widziałem pana prezydenta. Nieprzytomnego, otoczonego gronem lekarzy walczących o rozdmuchanie płomienia jego życia. Modliliśmy się o cud, świadomi, jak tragiczny jest jego stan. Ale pan ludzkich losów rozrządził inaczej. I nie wysłuchał naszych modlitw, bowiem przy szpitalnym łóżku prezydenta Gdańska stanął anioł śmierci. Otworzył przed nim bramy wieczności. Przeprowadził na drugą stronę życia – mówił metropolita gdański.

mid-19119103
fot. PAP

Wspomniał o swojej ostatniej rozmowie ze śp. Pawłem Adamowiczem, mówił o jego ogromnej miłości do Gdańska, jego zapale, wrażliwości, kompetencjach i zasługach.  Przypomniał ostatnie słowa prezydenta Gdańska wypowiedziane podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, które wskazał jako „swoisty testament” Pawła Adamowicza:

„Gdańsk jest szczodry, Gdańsk dzieli się dobrem, Gdańsk chce być miastem solidarności”!

Do tej solidarności abp Głódź nawiązywał też dalej w swojej homilii.

- „Solidarność” to znaczy jeden i drugi (…). A więc nigdy: jeden przeciw drugiemu, jedni przeciw drugim. Tak mówił, tu, w Gdańsku, św. Jan Paweł II. Wielu zapomniało o tym doszczętnie. A to zadanie niespełnione, jesteśmy za to odpowiedzialni wszyscy. Trzeba je podjąć - zaznaczał duchowny.

mid-19119126
fot. PAP

Metropolita gdański apelował o zgodę, przebaczenie i pojednanie.

- Dla wielu to, co się wydarzyło w niedzielny wieczór na Węglowym Targu, zostało odebrane jako potężny, gwałtowny, niemilknący dzwon na trwogę. Wezwanie do rachunku sumienia. Do koniecznej przemiany stylu naszego życia, stylu politycznego, wspólnotowego, społecznego, medialnego także. Do definitywnego wyrugowania z polskiej polityki, więcej, z przestrzeni życia społecznego języka pogardy, poniżania, deprecjonowania, odzierania ze czci i godności naszych braci, bliskich, czasem niedawnych przyjaciół. Wypływa ten język z serc, w których być może wygasł płomień miłości do ojczyzny i do polskiej wspólnoty. Wyrasta z niekontrolowanej wiarą sumienia pychy, która jest nieodrodnym dzieckiem pogardy. Tak być nie może! I mówimy stop! (…)Basta! Stop! - apelował abp Głódź.

Jak podkreślał, „to pycha buduje mury osobności, wzywa do ich obrony, jest niezdolna do autorefleksji, do dostrzeżenia w swych sercach braku miłości, imperatywu pokoju, szacunku dla racji i poglądów innych, podważania tego, co jest rezultatem demokratycznych zasad”.

- Trzeba nam braterstwa serc, dłoni otwartych, a nie zaciśniętych pięści – oświadczył duchowny.

Cytując słowa św. Jana Pawła II, wezwał do odbudowania wspólnoty, do ponownego nauczenia się trzech słów: proszę, dziękuję, przepraszam.

RadioZET.pl/PAP/JŚ