Afera Piebiaka. Emilia wydała oświadczenie. „Cały hejt robiłam dla Polski”

21.08.2019 15:09
Afera Piebiaka. Emilia S. zabrała głos. "Cały hejt robiłam dla Polski"
fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER/East News (ilustracyjne)

„Kocham Polskę, moje serce było i jest po prawej stronie” – oświadczyła Emilia S., która w porozumieniu z dotychczasowym wiceministrem sprawiedliwości Łukaszem Piebiakiem organizowała nagonkę na sędziów. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak podała „Gazeta Wyborcza”, jako autorka oświadczenia podpisała się Emilia S. Według gazety jest żoną sędziego, który pracuje w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa, a kiedyś pracował w Ministerstwie Sprawiedliwości.

„Cały hejt robiłam dla Polski”

„Nie robiłam tego ani dla siebie, ani dla pieniędzy, ani tym bardziej, jak to gdzieś wyczytałam, dla jakiegoś miejsca na liście wyborczej. To nie jest jakiś spisek. Ani nikt mnie nie kupił” – napisała kobieta. Podkreśliła, że „jest zwykłą polską dziewczyną, jakich wiele”.

Zobacz także

„Chciałam mieć dom, rodzinę, kochającego męża, dzieci. Kocham Polskę, moje serce było i jest po prawej stronie” – wskazała Emilia S. 

W oświadczeniu podkreśliła, że szczerze wierzyła w prowadzoną akcję nagonki na sędziów przeciwnym zmianom w sądach.

„Dzisiaj czuję się oszukana i wykorzystana. Tak, ten cały hejt robiłam dla Polski. Ponieważ wierzyłam, że walczę ze złymi ludźmi. Przyjmowałam za prawdę, że Polsce szkodzi kasta, czyli konkretni sędziowie, którzy sprzeciwiają się robieniom porządków w wymiarze sprawiedliwości. Jak to, takie indywidua miały być polskimi sędziami? Miały wydawać wyroki w imieniu Polski z polskim godłem na pierwszej stronie? Mieli dalej krzywdzić ludzi? Byłam naiwna, wierzyłam, że proszą mnie o pomoc ci lepsi, ci, którym Polska, a nie własna kariera i kieszeń leżą na sercu. Patrioci, prawdziwi Polacy” – dodała oświadczeniu.

Emilia S. tłumaczyła, że „została zdradzona, upodlona, zostawiona sama sobie, bez niczego, bez pracy, pieniędzy”.

„Klapki opadły mi z oczu. Te metody, wzięte z poprzedniego ustroju. To, co robiłam, było obiektywnie złe. Nie da się tego usprawiedliwić. Przepraszam tych, których hejtowałam. Żałuję tego. Chciałabym umieć cofnąć czas” – dodała.

Zobacz także

Jej zdaniem „Polska, Polacy, muszą poznać prawdę o tym, jak działa machina propagandy i niszczenia ludzi w Polsce”.

Na końcu oświadczenia Emilia S. opublikowała pięć punktów odnoszących się do spekulacji medialnych na jej temat:

„1. Tak, miałam problemy z alkoholem, przeszłam załamanie nerwowe. Nie, nie jestem niepoczytalna.

2. Tak, mam adwokatów, którzy zajmują się prowadzeniem moich spraw karnych i rodzinnych. Będą również prowadzić sprawy o naruszenie dóbr osobistych. Nie, nie jest to mecenas Giertych, jak pisze to troll-konto KastaWatch na Twitterze. Kuba pozdrawiam. Przestań kłamać.

3. Nie, nie kandydowałam nigdzie, nie chciałam kandydować, nikt mi nie obiecywał miejsca na listach, to śmieszne. Zabawna jest sugestia, że mój coming out wiąże się z listami wyborczymi. Mam wyrzuty sumienia, bardzo ciężko się z nimi żyje. Próbuję jakoś naprawić wyrządzone zło. Zacząć życie z czystym sumieniem, na nowo.

4. Nie, w ujawnieniu mechanizmu manipulowania ludźmi przez szkalowanie sędziów nie brało udziału Stowarzyszenie Św. Michała z ojcem Tadeuszem Rydzykiem. Ani Opus Dei czy Illuminati – jak donosi Twitter.

5. Nie, nie „handlowałam” korespondencją, ani nigdy nikomu nie oferowałam jej do sprzedaży”.

Zobacz także

Afera Piebiaka

Onet opisał w poniedziałek kontakt, jaki w mediach społecznościowych wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak utrzymywał z kobietą o imieniu Emilia, która miała prowadzić akcje hejtu dyskredytujące niektórych sędziów, m.in. szefa Iustitii prof. Krystiana Markiewicza.

Działania Emilii miały polegać na anonimowym rozsyłaniu, m.in. do mediów i sędziów, kompromitujących materiałów. Miało to się odbywać za wiedzą wiceministra.

Po tych doniesieniach Piebiak poinformował w oświadczeniu przesłanym we wtorek PAP, że podał się do dymisji.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia na środowej konferencji prasowej przedstawiło uchwałę, w której podkreślono, że od ponad dwóch lat przedstawiciele trzeciej władzy są obiektem „zmasowanych ataków propagandowych ukierunkowanych na zdyskredytowanie sędziów, jako grupy zawodowej, począwszy od tzw. kampanii billboardowej, poprzez wypowiedzi premiera RP, aż po aktywność anonimowych kont na Twitterze”.

W związku z publikacją Onetu przestawiono także pięć postulatów. Wśród nich znalazło się żądanie powołania przez Sejm komisji śledczej, w celu ustalenia osób odpowiedzialnych za wyciek poufnych informacji dotyczących sędziów z ministerstwa sprawiedliwości.

„Prokuratura jest bezpośrednio podporządkowana ministrowi sprawiedliwości, który może nie być zainteresowany wyjaśnieniem tej sprawy” – wskazano.

Zobacz także

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/PAP