Nowy wątek w aferze podsłuchowej. Morawiecki o Kubicy: na szczęście złamał rękę

Piotr Drabik
15.10.2018 19:57
Afera podsłuchowa. Mateusz Morawiecki o wypadku Kubicy
fot. Wojciech Strozyk/REPORTER/East News, Rafal Oleksiewicz/REPORTER/East News

Ujawniono kolejne stenogramy podsłuchanych rozmów Mateusza Morawieckiego z 2013 roku. Według portalu Onet,  obecny premier uznał wypadek kierowcy wyścigowego Roberta Kubicy za pozytywny z punktu banku BZ WBK, którego był wówczas prezesem. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Nowe informacje dotyczą rozmowy z 2013 roku w warszawskiej restauracji "Sowa i Przyjaciele" z udziałem Morawieckiego, prezesa PKO BP Zbigniewa Jagiełły, szefa PGE Krzysztofa Kiliana oraz jego zastępczyni Bogusławy Matuszewskiej.

Ówczesny prezes BZ WBK miał zaproponować pozostałym rozmówcom bilety na wyścigi Formuły 1 w Mediolanie. Onet zaznacza, że w tym czasie bank Morawieckiego był częścią grupy Santander, który zaś był jednym z głównych sponsorów temu Ferrari w F1. 

Zobacz także

Obecny szef rządu powiedział, że hiszpański Santarnder sponsoruje dwóch kierowców F1 - Fernando Alonso i Lewisa Hamiltona.

- Miał być jeszcze Kubica, ale na szczęście złamał rękę raz, drugi.. - dodał Morawiecki. Po chwili dodała Matuszewska: - Ale on jest wariat, kurczę (o Kubicy - przyp. red.). Przecież on ciągle ma te wypadki, bo on jeździ.

Po chwili Morawiecki dodał: - Nie, nie z ich punktu widzenia to jest... Zobacz, oni są tak...[Santander jako bank – red.] w krajach, które kochają Formułę 1. Niemcy, Anglia, Stany i Brazylia. I Hiszpania. Kraje, które kochają Formułę 1 i oni [jako bank – red.] tam są. To z ich punktu widzenia OK. Z mojego, ja mówię, ja tego nie chcę, kur... Pięć dych co roku płacić. Sp...laj.

Zobacz także

Onet przypomniał, że siedem lat temu Kubica miał bardzo duże szanse, aby zmienić team F1 z Renault na Ferrari. Te plany pokrzyżował dramatyczny wypadek podczas wyścigu wyścigu Ronde di Andora we Włoszech w lutym 2011 roku. Kierowca wyścigowy doznał m.in. wielomiejscowego złamania ręki, kiedy prowadzony przez niego samochód wbił się w barierę energochłonną, która przebiła samochód.

Wówczas głównym sponsorem teamu Ferrari był właśnie Santander, którego częścią był BZ WBK (obecnie polski bank został wchłonięty przez hiszpańskiego giganta finansowego). W sytuacji, kiedy Kubica dołączyłby do włoskiego zespołu F1, bank kierowany przez Morawieckiego musiałby go promować - tak samo jak Alonso i Hamiltona.

Wypowiedź Morawieckiego sprzed pięciu lat może wskazywać, że kontrakt z Kubicą mógł być niekorzystny finansowo dla BZ WBK.

Zobacz także

RadioZET.pl/Onet/PTD