Agnieszka Woźniak-Starak ma dość plotek. Opisała, co działo się w noc wypadku

06.10.2019 23:21
Agnieszka Woźniak-Starak
fot. Wojciech Stróżyk/REPORTER/East News

Półtora miesiąca po śmierci Piotra Woźniaka-Staraka jego żona wydała oświadczenie, w którym pierwszy raz publicznie opisała wydarzenia z pamiętnej nocy z 17 na 18 sierpnia. Dziennikarka postanowiła też odnieść się do informacji podawanych ostatnio w mediach - Agnieszka Woźniak-Starak zaprzeczyła, jakoby miała być ponownie przesłuchiwana przez prokuraturę.

Oświadczenie Agnieszki Woźniak-Starak:

Ironią losu moje życie zamieniło się ostatnio w film, w którym nikt z Was nie chciałby grać. Celowo używam słowa “grać”, bo tragedia moja i mojej rodziny stała się sprawą publiczną, w której wszyscy musimy się teraz odnaleźć i żyć dalej. To nie jest normalna sytuacja, przeżywanie żałoby na oczach tylu ludzi. I na pewno nie pomaga. Ale to, co zawsze można zrobić dla kogoś w obliczu takich chwil, to dać mu trochę spokoju i wsparcia, które na szczęście mam od swoich bliskich. I od Was też, za co bardzo dziękuję.

Wiem dobrze, jak działają media. Razem z Piotrkiem byliśmy częścia tego świata, więc nie kłócę się z tym, że nadal jesteśmy w nim obecni. Nie godzę się jedynie na pisanie nieprawdy. Wydaje mi się, że mam do tego prawo, bo to przecież jest moje życie. Ja jestem i czuję.

Od kilku dni czytam wszędzie, że byłam wezwana na przesłuchanie do prokuratury, że ze łzami w oczach opowiadałam o tym, że dowiedziałam się o wypadku gdy wracałam z rodzicami do Warszawy, miałam tam ponoć ważne spotkanie. Nic z tego nie jest prawdą, ale po co pisać prawdę, jeśli można dać pole kolejnym insynuacjom, a co za tym idzie kolejny artykułom. Nieważne, że ktoś cierpi. Jaka jest prawda?

17 sierpnia wieczorem byliśmy z moimi rodzicami na kolacji. W nocy 18 sierpnia zginął mój Mąż. 18 sierpnia to dzień urodzin mojego taty, mieliśmy spędzić go wszyscy razem. Nie zdążyliśmy. Piotrek miał na Mazurach mnóstwo znajomych, uwielbiał pływać motorówką w nocy. Ja nie, dlatego zostałam w domu i poszłam spać. Tak, był szalony i zapłacił za to najwyższą cenę. O 5 rano obudził mnie telefon, że Piotrek zaginął. Od teraz urodziny mojego Taty już zawsze będą rocznicą śmierci mojego Męża, będę się z tym mierzyć co roku.

Nigdy nie byłam wezwana do prokuratury na przesłuchanie. Składałam zeznania na miejscu na Fuledzie, gdzie byłam odkąd przyjechaliśmy tam razem z Piotrkiem z Sopotu. I zostałam do samego końca szukając Go ze wszystkimi, którzy przyjechali nas wesprzeć w najgorszych dniach naszego życia. Tyle. Na koniec mam prośbę do mediów, żeby z szacunku do naszej rodziny dały nam odetchnąć od wszelkich nieprawdziwych informacji. Film się już dawno skończył, światła na sali zgasły. Pora iść do domu."

Oświadczenie skomentował już m.in. Robert Biedroń, który wyraził „ogromy szacunek” i życzył „dużo siły”.

Pod koniec września Prokuratura Okręgowa w Olsztynie wydała komunikat ws. rezultatów sekcji zwłok Piotra Woźniaka-Staraka. Wynika z niego, że znany producent filmowy zmarł wskutek „ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej będącej następstwem masywnego urazu czaszkowo-mózgowego”. W momencie wypadku na mazurskim jeziorze Kisajno 39-latek miał w organizmie od 1,7 (krewo) do 2,4 promila (mocz) alkoholu etylowego.